Sport.pl

Lechia od A do Z w 2015 roku [CZĘŚĆ DRUGA]

Prezentujemy drugą część naszego alfabetu Lechii Gdańsk w roku 2015. Zaczynamy od Lotto Lubelskie Cup, czyli turnieju, który - w opinii wielu ekspertów - miał największy wpływ na słabe wyniki biało-zielonych na początku sezonu.

Polub nas na Facebooku

L - jak LOTTO LUBELSKIE CUP

Piłkarski turniej w Lublinie, który odbył się latem, w trakcie przygotowań do sezonu. Szachtar Donieck, Hannover 96 i AS Monaco. Wielkie europejskie firmy zawitały do Lublina, ale wszystko skończyło kompletną klapą. Na trybunach obecna była garstka widzów, a i nie wszystkie drużyny zagrały całkowicie poważnie. Jednak nie o to w tym wszystkim chodzi. Ten turniej mocno zachwiał przygotowaniami Lechii do sezonu. Wielu ekspertów uważa, że jest to jeden z głównych czynników, przez które biało-zieloni grają aktualnie poniżej oczekiwań.

M - jak M&M

Punkt nieco humorystyczny. Latem do Lechii przyszło kilku zawodników o inicjałach M.M. Mowa tu o Marko Mariciu, Mario Malocy oraz Michale Maku. A nie należy zapominać, że w drużynie od dłuższego czasu jest również Maciej Makuszewski. Jak na razie zdecydowanie najlepiej z całego grona spisuje się Mak i ma niepodważalne miejsce w wyjściowym składzie. Marić jest młodym, 19-letnim bramkarzem i cały czas musi się wiele uczyć, jednak wielokrotnie ratował biało-zielonym punkty. I choć zdarzały się błędy (m.in. dwukrotnie w meczach z Legią), to przy nazwisku Chorwata można postawić plus w rubryce "transfery". Inaczej wygląda sprawa w przypadku Malocy, choć nie można powiedzieć, że środkowy obrońca zawiódł na całej linii. Początek sezonu miał fatalny - to nie ulega wątpliwości. Jednak z biegiem czasu wyglądał coraz lepiej i niewykluczone, że w przyszłości drużyna będzie mieć z niego sporo pociechy.

N - jak NEVEN MARKOVIĆ

O zawodnikach tego typu mówi się "prawdziwki", dlatego zasłużył na osobny akapit. Najgorszy transfer Lechii w 2015 roku i kandydat do miana jednego z największych niewypałów transferowych w całej historii klubu. Piłkarz (choć to spore nadużycie) bez absolutnie żadnych umiejętności, w dodatku wciśnięty do Lechii na siłę, bo przypomnijmy, że ówczesny trener biało-zielonych Jerzy Brzęczek zdecydowanie go nie chciał. A już zupełną głupotą było wystawianie go w meczach kosztem Jakuba Wawrzyniaka.

O - jak OCZEKIWANIA

Oceniając potencjał piłkarski w drużynie Lechii wszyscy oczekiwali dobrej gry i włączenia się do rywalizacji o europejskie puchary. Sztuka ta nie udała się w poprzednim sezonie, choć walka trwała do samego końca. W obecnych rozgrywkach jest jeszcze gorzej. Zespołowi bliżej jest do gry o utrzymanie niż o podium. Trudno powiedzieć czy to gigantyczna presja powoduje, że zawodnicy zapominają jak się gra, czy może coś innego.

P - jak PESZKO

Sławomir Peszko zamienił Bundesligę na Ekstraklasę. I wydawało się, że taki zawodnik będzie się w Polsce wyróżniał (nawet jeśli w końcówce swojego pobytu w Niemczech niezbyt często pojawiał się na boisku). Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. 30-latek gra w Lechii dość regularnie, ale... nie wygląda to korzystnie. W większości przypadków są to bardzo słabe występy, nie wnoszące kompletnie nic w poczynania zespołu. Dwukrotnie trener von Heesen zmienił reprezentanta Polski w przerwie spotkania, by po jego zakończeniu ostro go skrytykować. Sam zawodnik przyznaje, że bywał już w życiu w gorszym położeniu i zawsze dawał sobie radę. Wszyscy w Gdańsku wierzą, że tym razem będzie podobnie i w rundzie wiosennej zobaczymy zupełnie innego piłkarza.

R - jak REPREZENTACJA

Która drużyna z polskiej ligi ma najwięcej reprezentantów w kadrze Adama Nawałki? Lechia Gdańsk. Ariel Borysiuk, Sebastian Mila, Sławomir Peszko i Jakub Wawrzyniak. Ta czwórka jest w ostatnim czasie regularnie powoływana, choć tak naprawdę tylko Wawrzyniak może mieć nadzieję na grę podczas mistrzostw Europy we Francji. Na pozycji Borysiuka konkurencja jest bowiem ogromna, a Mila i Peszko... cóż, nie są w najwyższej formie. Jednak w 2015 roku nie tylko oni byli powoływani przez Nawałkę. Do tego grona należy doliczyć również Rafała Janickiego oraz Grzegorza Wojtkowiaka.

S - jak STABILIZACJA

A raczej jej brak. Trudno o stabilizację, gdy co chwilę w klubie zmienia się trener, a co pół roku przychodzi kolejnych dziesięciu piłkarzy. Ostatnio pojawiła się ciekawa statystyka: Rafał Janicki w ciągu pięciu lat pracował w Lechii z dziesięcioma trenerami i 97 piłkarzami, a przypomnijmy, że ma on dopiero 23 lata.

T - jak TRANSFERY

O ile nie można mieć zastrzeżeń do zimowego okienka transferowego w 2015 roku, ponieważ zdecydowana większość piłkarzy była faktycznym wzmocnieniem (w zasadzie jedynie Donatas Kazlauskas okazał się totalną pomyłką), o tyle w lipcu i sierpniu znowu w Gdańsku miała miejsce mała kadrowa rewolucja. Dziesięć transferów, z których tylko cztery okazały się w stu proc. trafione. To nie wpływa dobrze na stabilizację w drużynie.

U - jak UNIWERSALNOŚĆ

Generalnie chodzi o pozycje, na których grali poszczególni piłkarze Lechii. Taki Maciej Makuszewski wystąpił na wszystkich pozycjach ofensywnych. Był na obu skrzydłach, w ataku, a także jako "klasyczna dziesiątka". Podobnie wyglądała sprawa w przypadku Michała Maka czy Milosa Krasicia. Z kolei Grzegorz Wojtkowiak w jednym ze spotkań zmienił Ariela Borysiuka i grał jako defensywny pomocnik. Niby uniwersalność jest zaletą piłkarzy, ale z drugiej strony lepiej być dobrym zawodnikiem na jednej pozycji niż przeciętnym na kilku.

V - jak VON HEESEN

Wobec słabych wyników Lechii na początku sezonu 2015/16 zwolniony został Jerzy Brzęczek, a w jego miejsce zatrudniono Thomasa von Heesena, który wcześniej przedstawiany był jako jeden z inwestorów klubu. Trzeba przyznać, że Niemiec trochę odmienił drużynę, choć zadanie nie było łatwe. Latem po raz kolejny wymieniono wielu piłkarzy i zgranie ich wszystkich wymaga czasu. Widać było, że starał się nauczyć zespół grać wysokim pressingiem. I najważniejsze, nie przywiązywał się do nazwisk. U niego nikt nie grał za zasługi. Każdy musiał się mocno napocić na treningu, by później otrzymać nagrodę w postaci miejsca w wyjściowej jedenastce na mecz ligowy w weekend. Niestety w pewnym momencie von Heesen się pogubił. Zaczął otwarcie krytykować piłkarzy na konferencjach prasowych i z każdym dniem tracił ich zaufanie. Po piątej z rzędu porażce w lidze zarząd klubu podjął decyzję o zakończeniu współpracy.

W - jak WYCHOWANKOWIE

Długi temat, w dodatku niezbyt przyjemny. W ostatnim czasie próżno szukać w składzie Lechii piłkarzy urodzonych i wychowanych w Gdańsku. I nie mówimy tu tylko o obecności w "jedenastce", ale choćby na ławce rezerwowych. Nie widząc dla siebie miejsca w składzie, ci zawodnicy odchodzą do innych klubów. Tak postąpił m.in. Marcin Pietrowski, który przeniósł się do Piasta Gliwice i... jest tam silnym punktem defensywy. Wyraźnie odżył. Jednak to tylko przykład. Trenerzy pierwszego zespołu niezbyt chętnie stawiają na młodych zawodników. A wystarczy przejść się na mecz rezerw Lechii, by zobaczyć jak dobrze radzi sobie m.in. Juliusz Letniowski.

Z - jak ZMIANY

W 2015 roku Lechia miała trzech rzeczników prasowych, trzech trenerów pierwszej drużyny (a to przecież nie koniec, bo lada moment poznamy następcę Dawida Banaczka), przeprowadziła piętnaście transferów. W ten sposób ciężko będzie zbudować drużynę, która powalczy o mistrzostwo Polski.

Pierwsza część alfabetu Lechii TUTAJ.



Więcej o: