Sport.pl

Co oznacza odejście Borysiuka? Szansa dla Chrapka

Spora wyrwa powstała w środku pola Lechii Gdańsk po przejściu Ariela Borysiuka do warszawskiej Legii. Jednak odejście jednego zawsze jest szansą dla drugiego. Nie inaczej jest tym razem, ponieważ na zdecydowanie więcej szans w rundzie wiosennej liczy Michał Chrapek. - Chciałbym w końcu grać regularnie. Będę się starał i walczył o skład. Myślę, że etap denerwowania i przejmowania się już minął. Po prostu nastawiam się na ciężką pracę - przyznaje 23-letni pomocnik.

Polub nas na Facebooku

- Dziękuję wszystkim w gdańskim klubie, zawodnikom, z którymi miałem przyjemność grać oraz kibicom biało-zielonych za te ostatnie półtora roku i udzielone mi wsparcie. Wracam jednak do klubu, w którym się wychowywałem i skąd wystartowałem do poważnej piłkarskiej przygody. Bardzo ciężko mi było odmówić Legii i dlatego zdecydowałem się na taki krok. Lechii życzę jednak jak najlepiej - powiedział Borysiuk po podpisaniu 3,5-letniego kontraktu z wicemistrzem Polski.

Kwota za jaką Borysiuk przeszedł do Legii (przypomnijmy, że miał w Gdańsku kontrakt do czerwca 2020 roku) nie została ujawniona, ale mówi się o około 600 tys. euro. Ponadto w umowie znalazł się zapis, że Lechia ma otrzymać spory procent od potencjalnego kolejnego transferu zawodnika.

24-latek był niekwestionowanym liderem na swojej pozycji, wystąpił w 20 meczach ekstraklasy w tym sezonie i strzelił dwa gole. Sprawą pozostało w zasadzie to, kto znajdzie się w wyjściowym składzie obok Borysiuka. Trenerzy zdecydowanie częściej stawiali na Aleksandara Kovacevicia i Daniela Łukasika, a zaledwie dwukrotnie na murawie pojawił się Michał Chrapek. Nic więc dziwnego, że w trakcie rundy myślał o zmianie otoczenia.

- Na pewno takie myśli się pojawiały, ale to jest normalna rzecz. Jeśli ktoś siedzi na ławce albo nie łapie się do osiemnastki i nie gra, to myśli się o swojej przyszłości. Ale jest teraz nowy trener i chcę powalczyć o miejsce w składzie. Zobaczymy co z tego wyjdzie - mówi Chrapek w rozmowie z Trojmiasto.sport.pl.

Rodzi się pytanie czy w obliczu odejścia Borysiuka przyjdzie ktoś na jego miejsce. I czy w ogóle ktoś jest potrzebny. Wydaje się jednak, że konieczne jest ściągnięcie typowej "szóstki". Nie wiadomo bowiem czy nowy trener Piotr Nowak zdecyduje się oprzeć środek pola na piłkarzu, który w ostatnim czasie nie miał okazji rozegrać ani jednego pełnego spotkania. Wahania formy miał z kolei Łukasik. W zasadzie jedynie Kovacević nie schodził poniżej pewnego poziomu. Co ciekawe, Serb przez wielu uznawany był za typowego ligowego "przecinaka", gościa od czarnej roboty, a z meczu na mecz wyglądał coraz pewniej. Zaczął brać na siebie ciężar rozgrywania akcji i pokazał też, że potrafi oddać silny strzał z dystansu.

Sporo mówiło się o wypożyczeniu Chrapka do Wisły Kraków, z której tak naprawdę wypłynął na szerokie wody. Włodarze 13-krotnego mistrza Polski wykazywali zainteresowanie, ale po kolejnej zmianie trenera w Lechii temat upadł.

- Jestem do dyspozycji nowego trenera. W tej chwili myślę tylko o tym, by dobrze trenować. To jest dla mnie najważniejsze - podkreśla 23-latek, dla którego niczym nowym nie jest aż tak duża rotacja na pozycji pierwszego trenera.

- Już się spotkałem z taką sytuacją. W Catanii przez rok miałem czterech trenerów, także nie jest to dla mnie jakaś nowość. Czasami tak się jednak dzieje w klubach - przyznaje Chrapek.

Chrapek przyszedł do Lechii w ostatnim dniu okienka transferowego. Podkreślał wtedy, że jest dobrze przygotowany do sezonu i jest gotowy podjąć rywalizację o skład. Rzeczywistość okazała się inna.

- Dalej uważam, że byłem dobrze przygotowany. Byłem po obozie, zagrałem wtedy nawet dwa mecze w Pucharze Włoch. Może ta forma czysto piłkarska nie była najwyższa na samym początku. Miałem wtedy ciężko, bo przyszedłem do Lechii ostatniego dnia okienka transferowego, jakiś trzon drużyny już wtedy był wykreowany. Zdaje sobie sprawę, że te pół roku nie grałem prawie wcale. Na początku denerwowałem się z tego powodu, ale potem zrozumiałem, że to mi w niczym nie pomoże. Ciężko pracowałem i dalej zamierzam to robić - przyznaje 23-letni pomocnik, który dodaje, że tym razem również solidnie przepracował przerwę w rozgrywkach.

- Święta spędziłem u siebie w Jaworznie z rodziną. Później czas przeznaczyłem na treningi indywidualne, ponadto byłem z żoną na krótkich wakacjach. Ruszałem się dosyć często, nie zapuściłem się.





Więcej o: