Piotr Nowak: Nie będę saperem, bo w Lechii nie ma min do rozbrojenia

- Kiedy jest czas na pracę oczekuję od zawodników, żeby wszystkie problemy zostawili w domu. Przechodząc przez drzwi w klubie przez te kilka godzin muszą być skoncentrowani na tym co dzieje się na boisku, czy to podczas treningu czy meczu. Muszą się skupić na tym co potrafią robić, bo to jest ich zawód i ich wybór. A ja jestem po to, żeby im pomóc - mówi nowy trener Lechii Piotr Nowak.
O tym, że 51-letni Nowak zostanie szkoleniowcem Lechii wiadomo było już od kilku dni, ale gdański klub czekał na wyjaśnienie sprawy jego licencji na prowadzenie zespołu w ekstraklasie (nie posiada on bowiem licencji UEFA Pro, ma tylko licencję FIFA Pro). Decyzja o przyznaniu licencji warunkowej dotarła z PZPN w środę po południu i Nowak mógł już oficjalnie zostać przedstawiony jako nowy trener biało-zielonych (jego sylwetka TUTAJ). Do 30 czerwca musi on jednak uzupełnić wykształcenie potrzebne do prowadzenia zespołu w ekstraklasie.

Wyczekiwany powrót do Polski

- 26 lat byłem poza krajem, rzucało mnie w różne strony, dlatego jestem szczęśliwy, że wróciłem. Jest to dla mnie duże wyzwanie, a ja zawsze lubiłem wyzwania - powiedział na dzień dobry Nowak. - Wszyscy mamy nadzieję, że drużyna będzie grała lepiej niż jesienią, tym bardziej, że potencjał jest ogromny. Trzeba tylko ten potencjał wykorzystać. To, że piłkarze są głodni sukcesu mogłem zaobserwować już w ostatnich trzech dniach, kiedy przeprowadzałem z nimi indywidualne rozmowy. Dziś spotkaliśmy się po raz pierwszy wszyscy razem w szatni. Widać, że są chętni do pracy, ale to wszystko musi polegać na wzajemnym zaufaniu i przeświadczeniu, że chcemy coś osiągnąć razem - przyznał nowy trener biało-zielonych.

Trening najważniejszy, problemy trzeba zostawić w domu

Nowak zapewnił, że mimo, iż od dawna przebywa za granicą o zespole Lechii wie bardzo dużo.

- Mimo, że byłem daleko od Polski byłem na bieżąco z polską ekstraklasą, oglądałem mecze nie tylko Lechii, ale i innych drużyn. Wiadomo, że w Lechii jest dużo do poprawienia, gra zespołu - patrząc tylko na nazwiska - powinna być zdecydowanie lepsza. Sukces nie opiera się jednak na nazwiskach, ale na pracy. Myślę, że jest dużo do zrobienia pod względem przygotowania mentalnego. W zespole są młodzi chłopcy, którzy potrzebują wsparcia, jest też kilku piłkarzy, którzy przyszli do klubu, ale w opinii mediów nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Dlatego trzeba ich wzmocnić, pokazać jaki jest cel tego co robimy. Trening może być bardzo intensywny, ale piłkarze muszą wiedzieć dlaczego taki właśnie jest. Kiedy jest czas na pracę oczekuję od zawodników, żeby wszystkie problemy odstawili na bok, zostawili w domu. Przechodząc przez drzwi w klubie przez te kilka godzin muszą być skoncentrowani na tym co dzieje się na boisku, czy to podczas treningu czy meczu. Muszą się skupić na tym co potrafią robić, bo to jest ich zawód i ich wybór. A ja jestem po to, żeby im pomóc - wyłożył swoją filozofię Nowak. I dodał:

- Człowiek zbiera różne doświadczenia i wybiera z tego to co najlepsze. Miałem fajnych trenerów, słabych trenerów, ostrych i łagodnych, ale najbliżej mi do świętej pamięci Władka Stachurskiego, który trenował mnie w Zawiszy. Był ostry, był twardy, ale był fair, równo traktował wszystkich zawodników. Między byciem, że tak powiem piłkarzo-trenerem, a trenerem przebiega bardzo cienka linia. Trzeba wiedzieć kiedy można być przyjacielem, a kiedy trzeba być szefem. Jestem otwarty na wszelkie sugestie, zespół mam nadzieję dobrze mnie przyjął. Dzisiejszy trening był bardzo intensywny, ale widziałem po nim uśmiechy na twarzach zawodników - zaznaczył Nowak.

Nie ma min do rozbrojenia

Będzie on już czwartym trenerem Lechii w tym sezonie, wiadomo nie od dziś, że praca w gdańskim klubie to stąpanie po bardzo kruchym lodzie. Czy nie czuje się trochę jak saper?

- Nie, bo saper jest potrzebny tam gdzie są miny, a ja w Lechii - jeśli chodzi o sam zespół, kierownictwo, strukturę klubu - żadnych min do rozbrojenia nie widzę. Na dziś drużyna potrzebuje przede wszystkim stabilizacji, wsparcia od sztabu trenerskiego. Oni muszą uwierzyć że są dobrymi piłkarzami. Przez ostatnie kilkanaście tygodni to trochę uciekło, bo przeżywali taki emocjonalny rollercoaster. Dwa bardzo dobre mecze, jeden zły, potem jeden świetny i trzy fatalne. I tak w kółko. Trzeba tę formą ustabilizować, a żeby tak było piłkarze muszą wiedzieć co trener od nich oczekuje. Możemy sobie nawet zaraz rozrysować różne warianty, jak będziemy grać, jakim systemem, kto, gdzie, jak. Ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby oni to rozumieli. Każdy trening musi mieć swoje uzasadnienie, wszystko musi być robione z głową i prowadzić do celu, który nam przyświeca. Są trenerzy, którzy cały mecz krzyczą, machają rękami, podpowiadają. Oczywiście jest to jakiegoś rodzaju pomoc, ale według mnie piłkarz podczas każdego meczu powinien wiedzieć co w danym momencie robić. To nie trener powinien mu pokazywać co on ma zrobić, on ma to wiedzieć. Chcę, żeby zespół doszedł do takiego momentu, kiedy wszyscy zawodnicy, łącznie z rezerwowymi, będą wiedzieli jakie mają zadanie, co zrobić w danym momencie meczu, zarówno kiedy prowadzimy, jak i kiedy przegrywamy. A przede wszystkim zespół musi być spójny, nie może być tak, że jeden idzie do pressingu, a trzech czeka i się patrzy. Jeśli to wszystko będzie wykonane na treningu, podczas gier kontrolnych, wówczas będzie nam łatwiej przełożyć to na mecz i dobre wyniki zespołu - zaznaczył Nowak.

Najważniejsza stabilizacja

Nowy szkoleniowiec Lechii potwierdził również, że zimą nie dojdzie do rewolucji w składzie.

- Takie jest zarówno moje zamierzenie, jak i kierownictwa klubu. Jasne, że można wszystkich sprzedać i wszystkich kupić, tylko co to daje? Na dzisiaj potrzebna jest nam przede wszystkim stabilizacja. Być może dojdzie jeszcze jeden, może dwóch zawodników i to wszystko. Ta kadra ma bardzo duży potencjał, musi się on tylko ujawnić i to musi wyjść od samych piłkarzy. Zresztą oni sami o tym wiedzą i to jest najlepsze, że wcale nie muszę ich motywować - podkreślił Nowak, który odniósł się jeszcze do transferu Ariela Borysiuka do Legii Warszawa.

- Każdy z nas ma swoje marzenie, cele w życiu. Ariel zdecydował tak jak zdecydował, klub wyraził zgodę na transfer. Będziemy się starać zapełnić tę lukę tym czym mamy na dziś, a być może pojawi się na tę pozycję nowy zawodnik - przyznał nowy szkoleniowiec Lechii.

Na dziś nie wiadomo jeszcze jak wyglądać będzie pełny sztab szkoleniowy. Na pewno do zespołu dołączy trener od przygotowania fizycznego Michał Adamczewski (wcześniej pracował m.in. w Koronie Kielce, ale już po sześciu tygodniach odszedł z klubu na skutek konfliktu z czołowymi piłkarzami). Zostaje też trener bramkarzy Andrzej Woźniak. Blisko drużyny cały czas będą też Dawid Banaczek i Maciej Kalkowski choć ich role nie są jeszcze podzielone.

- To nie jest tak, że dopiero co przyjechałem i od razu powiem, kto za co odpowiada. Poznajemy się nawzajem, tak samo jest z piłkarzami, tak samo ze sztabem szkoleniowym. Na pewno jakoś podzielimy się pracą - podsumował Nowak.

LISTA PRZEBOJÓW POMECZOWYCH KONFERENCJI. ALE UBAW! [WIDEO]