Sport.pl

Lechia nie powinna płakać po Borysiuku. Jeden transfer i można zaczynać rundę wiosenną

Niecały miesiąc został do inauguracji rundy wiosennej w ekstraklasie. Kadra gdańskiej Lechii jest bardzo silna, jeśli tylko spojrzy się na personalia. Tak naprawdę nie potrzeba więcej wzmocnień, bardziej uzupełnień, szczególnie na pozycji lewego obrońcy i - ewentualnie - defensywnego pomocnika. Oczywiście pod warunkiem, że nikt już klubu nie opuści.

Polub nas na Facebooku

Kwestii napastnika, środkowego i prawego obrońcy nawet nie poruszamy, ponieważ tutaj jest pełen spokój. Wszystkie te pozycje są silnie obsadzone i żadne ruchy transferowe nie są w tym momencie konieczne.

Spokój w bramce... do czerwca

Niemal pewne jest, że Marko Marić wypełni swój kontrakt w Lechii (przypomnijmy, że jest wypożyczony do końca sezonu). On sam zapewnia, że nigdzie się nie wybiera, chociaż w mediach pojawiła się informacja, jakoby jego menedżer na siłę szukał mu nowego klubu.

Chorwat jest zdecydowanym numerem jeden na swojej pozycji i na dziś trudno wyobrazić sobie Lechię bez niego. Teoretycznie w klubie jest jeszcze Łukasz Budziłek, ale trudno ocenić w jakiej jest formie, skoro nie gra. On sam przyznaje wprawdzie, że nie czuje się gorszy od Maricia, jednak... z jakiegoś powodu trenerzy na niego nie stawiali. Z kolei Vanja Milinković-Savić to raczej melodia przyszłości i trudno przypuszczać, by Piotr Nowak postawił na niego w rundzie wiosennej.

Kłopoty bogactwa na skrzydle

Sławomir Peszko, Milos Krasić, Maciej Makuszewski, Michał Mak, Lukas Haraslin - pięciu bardzo dobrej jakości bocznych pomocników. A przecież nie jest wykluczone, że zimą do drużyny dołączy jeszcze Flavio Paixao, który podpisał kontrakt obowiązujący od lipca, jednak Lechia postara się go ściągnąć do Gdańska już zimą. Do tego młodziutki Juliusz Letniowski, który wyróżniał się w rezerwach w rundzie jesiennej i na stałe dołączył do pierwszej drużyny. Można pokusić się o stwierdzenie, że biało-zieloni dysponują najlepszymi skrzydłowymi w lidze.

Oczywiście, papier przyjmie wszystko. Jesień brutalnie zweryfikowała plany niemal wszystkich wyżej wymienionych piłkarzy.

Da się usłyszeć, że Makuszewskim zainteresowana jest Legia Warszawa, lecz nawet gdyby ten transfer stał się faktem, to w Lechii nikt nie powinien się zamartwiać.

Nie płaczmy po Borysiuku

Nie ulega wątpliwości, że strata Ariela Borysiuka jest kosztowna, ponieważ był on chyba najrówniej grającym piłkarzem Lechii przez ostatnie półtora roku. Jednak nie ma ludzi niezastąpionych. Odejście jednego piłkarza jest szansą dla drugiego i niewykluczone, że tak samo będzie w tym przypadku. W kadrze jest przecież Aleksandar Kovacević, który niejednokrotnie udowodnił, że jest w stanie z powodzeniem występować na pozycji numer 6. Co prawda pod koniec minionej rundy pokazał również walory ofensywne, lecz nie należy zapominać, że jego głównym zadaniem jest "kasowanie" akcji przeciwnika i z tego wywiązuje się niemal wzorowo.

Generalnie środek pola biało-zielonych nie wygląda źle. Za rozgrywanie akcji odpowiadać będzie Sebastian Mila, za jego plecami ustawieni mogą być zarówno Daniel Łukasik i Michał Chrapek, a gościem od czarnej roboty - wydaje się - będzie Kovacević. Oczywiście jeśli na rynku trafi się dobra oferta, to Lechia powinna ściągnąć kogoś do tej strefy boiska, ale... nic na siłę.

Marković na wylocie

Bardziej niż za środkowym pomocnikiem gdańscy działacze muszą rozejrzeć się za klasowym lewym defensorem. Jasne jest, że numerem jeden na tej pozycji jest Jakub Wawrzyniak, ale potrzebuje on kogoś do rywalizacji, bo w rundzie jesiennej zdarzały mu się wahania formy.

Nominalnym zmiennikiem "Wawrzyna" jest Neven Marković, ale nie prezentuje on odpowiedniego poziomu sportowego. Gdy tylko wchodził na boisko, w zasadzie za każdym razem zawodził. Jeszcze w grudniu Marek Jóźwiak zapowiedział, że klub postara się rozwiązać z nim kontrakt. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem i jako pełnoprawny członek pierwszej drużyny Serb udał się z Lechią na zgrupowanie do Turcji.

Wydaje się, że lewa obrona to pozycja, która najbardziej wymaga uzupełnienia. Mówi się, że do Gdańska ma trafić grający ostatnio w Wiśle Kraków Maciej Sadlok, jednak - póki co - menedżer zawodnika nie potwierdza tych informacji.



Więcej o: