Sebastian Mila: Dotarliśmy się jako zespół, wcześniej tego nam brakowało

- Wiążemy wielkie nadzieje z trenerem Nowakiem. Po jego przyjściu do zespołu wróciła wiara, której wcześniej trochę nam brakowało, przez co nie potrafiliśmy sobie poradzić z pewnymi rzeczami. Drużyna jest świadoma wyzwań, gotowa do ciężkiej pracy, ale przede wszystkim do odnoszenia - na razie - małych sukcesów. Ale te małe sukcesy za chwilę przyniosą coś większego - mówi kapitan Lechii Sebastian Mila. W sobotę, meczem na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała, biało-zieloni zainaugurują rundę wiosenną.
Lechia ma za sobą fatalną jesień. W jej trakcie zmieniali się trenerzy (w sumie było ich aż trzech), koncepcje personalne, ale gra zespołu, poza nielicznymi wyjątkami, pozostawiała wiele do życzenia. Wiosną pod wodzą nowego szkoleniowca Piotra Nowaka zespół ma podjąć walkę o awans do grupy mistrzowskiej i powrót do ligowej czołówki.

Wiara w trenera

Z takimi nadziejami do rundy wiosennej przystępuje też jeden z liderów drużyny Sebastian Mila.

- Nie ukrywam, że wiążemy wielkie nadziej z przyjściem trenera Nowaka. Nasze wcześniejsze wyniki, a także indywidualne oczekiwania jakie ma każdy z nas, były zupełnie inne od tego co działo się w rzeczywistości. Drużyna jest świadoma wyzwań, gotowa do ciężkiej pracy, ale przede wszystkim do odnoszenia - na razie - małych sukcesów. Ale te małe sukcesy w mojej ocenie przyniosą za chwilę coś większego - nie ma wątpliwości Mila. I dodaje:

- Ten okres przygotowawczy spowodował, że nie tylko lepiej rozumiemy się na boisku, ale przede wszystkim dotarliśmy się jako zespół, czego wcześniej gdzieś nam brakowało. Teraz trener nad tym wszystkim popracował. Po jego przyjściu wróciła wiara, która ostatnio gdzieś uleciała, przez co nie potrafiliśmy poradzić sobie z pewnymi rzeczami. Mamy do trenera ogromne zaufanie, stworzył taką atmosferę, że w zespole jeden za drugiego nie tylko się poświęca, ale i ciągnie za sobą. Myślę, że to jest czynnik, który w trudnych momentach będzie przeważał na naszą korzyść. Oczywiście nie mogę nic obiecać, bo to jest tylko futbol, a może aż futbol i pewnych rzeczy nie można przewidzieć. Potrzebujemy cierpliwości i wiary w to, że to co zaczęliśmy robić przyniesie efekty. I tę wiarę mamy - podkreśla Mila.

Zmiany na lepsze czy gorsze?

Zimą z zespołu odeszli Ariel Borysiuk (do Legii Warszawa) oraz Maciej Makuszewski (wypożyczenie do Vitorii Setubal), natomiast wzmocnili go m.in. bracia Marco i Flavio Paixao (pierwszy przyszedł ze Sparty Praga, drugi ze Śląska Wrocław). Jak wpłynie to na siłę zespołu?

- Trudne pytanie, tak naprawdę będzie można na nie odpowiedzieć dopiero po sezonie. Takie wybory jak Ariela i "Makiego" to normalna rzecz w futbolu. My jako cały zespół życzymy im jak najlepiej i wierzymy, że ich kariery potoczą się tak jak sobie wymarzyli. My mamy w Lechii swoją robotę do wykonania, mamy nowych piłkarzy, których zamierzamy szybko wkomponować w zespół, i liczymy, że oni też pociągną nas za sobą. Uważam, że pozyskanie braci Paixao to strzał w "10". Z pewnością będą robić bardzo dobrą robotę, zarówno na boisku, jak i w szatni, wprowadzą do niej dużo optymizmu. Poza tym są niesamowitymi profesjonalistami, co na pewno też jest ważne i będzie świetnie odbierane przez młodych piłkarzy - zaznacza Mila.

Nowy system - trudna sprawa

Zespół Lechii w rundzie wiosennej grać będzie w nowym ustawieniu taktycznym 3-5-2. Dla większości zawodników to nowość.

- Ta zmiana sprawiła nam dużo trudności. Przyswojenie nowego systemu wymagało mozolnej pracy na każdym treningu, zresztą co chwilę zatrzymywanym przez szkoleniowca, który tłumaczył nam co robimy dobrze, a co źle. Musieliśmy poradzić sobie z wieloma nowymi sytuacjami, wielu rzeczy musieliśmy się nauczyć. Nie było to łatwe bo większość z nas grała innym systemem przez wiele lat. Jak udało nam się wdrożyć ten nowy, zweryfikuje liga, ale ja jestem dobrej myśli. Ostatnie sparingi pokazały, że gramy dużo bardziej ofensywnie, stwarzamy wiele sytuacji do zdobycia bramki i to po naprawdę fajnych akcjach. Cieszę się, że właśnie tak ma wyglądać nasza gra, choć ja na przykład będę miał więcej zadań defensywnych niż w poprzednim systemie. Ale jestem na to przygotowany, także fizycznie. Wreszcie przepracowałem okres zimowy bez absencji na żadnym treningu, mam nadzieje, że to będzie widoczne w rundzie wiosennej - mówi Mila, który znów pełnić będzie funkcję kapitana (jesienią stracił opaskę kiedy na trzy miesiące wypadł ze składu).

- Mamy naprawdę fajna ekipę i to że będę nosił opaskę nie znaczy, że będę podejmował decyzje samodzielnie. Ta drużyna ma funkcjonować jak wspólnota, będziemy wspólnie dochodzić do kompromisów, będziemy wspólnie dbali o detale, tak aby każdy z nas czuł się kapitanem - taki jest mój wzorzec bycia kapitanem zespołu - podsumowuje Mila.



SEBASTIAN MILA: MOJA KARIERA JEST BRUTALNA [ROZMOWA]