Flavio Paixao: Kibice, klub, miasto - wszyscy w Gdańsku zasługują na sukces Lechii

- Cieszę się, że ta cała trudna sytuacja już poza mną i mogę skupić się na grze w Lechii. Nie mogę doczekać się sobotniego meczu, jestem gotowy, żeby w nim zagrać - mówi nowy piłkarz biało-zielonych Flavio Paixao. Szanse na debiut będzie miał w dzisiejszym spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Początek o godz. 18.
Flavio Paixao - wówczas piłkarz Śląska - na początku stycznia podpisał kontrakt z Lechią obowiązujący od lipca 2016 r. (miał do tego prawo gdyż umowa z poprzednim klubem upływała w czerwcu 2016 r.). To bardzo nie spodobało się we Wrocławiu i Portugalczyk natychmiast został przesunięty do zespołu rezerw. Ostatecznie jednak będzie on zawodnikiem biało-zielonych już od rundy wiosennej. Na początku tygodnia oba kluby dogadały się co do sumy odstępnego (ok. 200 tys. zł) i Flavio może zadebiutować w nowych barwach już w sobotę.

- Cieszę się, że ta cała sytuacja jest już poza mną i w końcu jestem w Gdańsku. Jestem gotowy, aby w sobotę zagrać i pomóc Lechii w marszu w górę tabeli. Tutejsi kibice, ten klub, to miasto - wszyscy w Gdańsku zasługują na sukces. Jestem po to, aby w tym pomóc - podkreśla piłkarz.

Przez ostatnie tygodnie grał on i trenował tylko w drugim zespole Śląska, ale jak sam twierdzi jest dobrze przygotowany do sezonu.

- W rezerwach Śląska pracowałem ze świetnymi fachowcami, którzy według mnie spokojnie znaleźli by miejsce w sztabach zespołów z ekstraklasy. Dlatego uważam, ze jestem dobrze przygotowany do sezonu i już nie mogę doczekać się powrotu na ligowe boiska - zaznacza Flavio.

Niektórzy piłkarze Śląska, m.in. Piotr Celeban czy Mariusz Pawełek, mieli do Portugalczyka pretensje za sposób rozstania z klubem.

- Ja naprawdę nikomu we Wrocławiu nie mam nic do zarzucenia i życzę Śląskowi jak najlepiej. Również tym, którzy w mediach krytykowali moją decyzję. Im oraz ich rodzinom życzę dużo zdrowia i szczęścia. Spędziłem we Wrocławiu fajne dwa lata i ten ostatni zgrzyt tego nie przekreśli. Ten etap jest już jednak dla mnie zakończony, teraz jestem w Lechii i chcę z tym zespołem dokonać wielkich rzeczy - podkreśla Portugalczyk.

W Gdańsku spotkał on swoich niedawnych kumpli ze Śląska - brata bliźniaka Marco oraz Sebastiana Milę. Ta trójka ma decydować o sile ofensywnej gdańskiego zespołu. - Z Marco rzecz jasna świetnie się rozumiemy. Obaj mamy strzelecki instynkt i jesteśmy bardzo ambitnymi ludźmi. Codziennie nawzajem się motywujemy by być jeszcze lepszymi w tym, co robimy. Mamy też takie charaktery, że chcemy pomagać wszystkim w klubie. Również z Sebastianem grało nam się w Śląsku bardzo dobrze i zespół miał z tego realne korzyści. To fantastyczny piłkarz, podobne zdanie mam o swoim bracie. Myślę, że wspólnie damy Lechii dużo dobrego. Jednak muszę zaznaczyć, że w zespole jest wielu świetnych zawodników i stac nas naprawde na wiele. To był jeden z argumentów, który przekonał mnie do podpisania kontraktu z Lechią - zaznacza Flavio, który ma świetne wspomnienia ze stadionu w Letnicy. W poprzednim sezonie, w meczu wygranym przez Śląsk 4:1, zdobył aż trzy bramki i był współautorem czwartej (po jego mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne samobója zaliczył obrońca Lechii Taigo Valente).

- Do dziś zastanawiam się czy strzeliłem w tym meczu trzy czy cztery bramki. Niech będzie, że 3,5 [śmiech]. Pamiętam, że atmosfera na trybunach była świetna i bardzo się cieszę, że będą mógł zagrać dla tych fantastycznych kibiców - podsumowuje Portugalczyk.

KIM JEST NOWY TRENER LECHII? "POWIEDZ MI PIOTR SZCZERZE: DLACZEGO SIĘ NIE PRZYŁOŻYSZ?