Sport.pl

Rafał Janicki: Mogliśmy strzelić jeszcze więcej bramek

- Dopóki graliśmy po jedenastu nie było łatwo, bo Podbeskidzie dobrze się broniło. Potem mecz ułożył się dla nas bardzo fajnie, szkoda, że nie strzeliliśmy jeszcze więcej bramek, bo była ku temu okazja - mówił po wygranym 5:0 meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała obrońca Lechii Rafał Janicki.
Lechia od początku miała w tym meczu przygniatającą przewagę, ale swoją przewagę udokumentowało dopiero po przerwie, kiedy rywal grał w "9" (czerwone kartki pod koniec pierwszej połowy zobaczyli Kohei Kato oraz Marek Sokołowski).

- Dopóki graliśmy po jedenastu naprawdę nie było łatwo - przyznaje Janicki. - Podbeskidzie dobrze się broniło i pomimo, że kontrolowaliśmy mecz, nie stworzyliśmy zbyt wielu sytuacji do zdobycia bramki. Dopiero dwie czerwone kartki ustawiły spotkanie, a pierwszy kwadrans drugiej połowy wyglądał w naszym wykonaniu bardzo fajnie. Pierwszy raz zdarzyło się, aby moja drużyna zdobyła cztery gole w zaledwie jedenaście minut. Potem zaczęliśmy za bardzo "wozić" się z piłką i dlatego dołożyliśmy tylko jedną bramkę. Mogliśmy strzelić ich jeszcze więcej, szkoda, że tak się nie stało, bo była ku temu okazja - żałuje obrońca Lechii.

W nowym ustawieniu 3-5-2 pełnił on w tercecie defensywnym rolę prawego obrońcy. W pierwszej połowie - dopóki siły obu zespołów były wyrównane - poza stałymi fragmentami gry Janicki praktycznie nie przekraczał linii środkowej. Czy to znaczy, że obrońcy mają zakaz włączania się do akcji ofensywnych?

- Broń boże, jeśli tylko jest okazja możemy to robić. Jednak w tym nowym ustawienie trzeba wyczuć kiedy jest ku temu dobry moment. Z tyłu jest nas tylko trzech, jak jeden z nas idzie do przodu, w obronie zostaje tylko dwóch, a to jest spore ryzyko. Dlatego wówczas muszą nas asekurować skrzydłowi - zaznacza Janicki, który dodaje, że on i jego koledzy wciąż uczą się nowego systemu.

- Nie możemy powiedzieć, że już to na 100 procent złapaliśmy, większość z nas nigdy wcześniej nie grała w takim ustawieniu i na pewno ciężko jest się przestawić. Myślę jednak, że powoli, krok po kroczku będziemy robić postępy - podkreśla Janicki, który w meczu z Podbeskidziem zobaczył czwartą żółtą kartkę w tym sezonie i nie zagra w następnym spotkaniu z Koroną Kielce (20 lutego, godz. 15.30). Podobnie przedstawia się sytuacja z Jakubem Wawrzyniakiem, więc trener Piotr Nowak już drugim meczu rundy wiosennej będzie musiał wymienić dwie trzecie bloku obronnego.

RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?


Więcej o: