Sport.pl

Lechii nie idzie na wyjazdach. "Pozwólcie nam się odbudować i zrobić coś dobrego"

Z jedenastu meczów rozegranych na wyjeździe piłkarze gdańskiej Lechii wygrali zaledwie dwa. To - obok Termaliki i Śląska - najgorszy wynik w całej lidze. W Gdańsku nikt nie zaprząta sobie tym głowy. Po okazałej wygranej z Podbeskidziem Bielsko-Biała w drużynie panuje dobry nastrój i wszyscy liczą, że uda się odnieść drugie zwycięstwo z rzędu już w najbliższą sobotę w Kielcach (początek o godz. 15.30). - Nie możemy patrzeć na to czy ktoś jest przed nami albo za nami. Trener bardzo nas uczula na to, że najważniejsze jest każde kolejne spotkanie. Ja sam nie zaglądam w tabelę i nie chcę sobie zaprzątać tym głowy. Nie obawiamy się nikogo - mówi Grzegorz Kuświk.

Polub nas na Facebooku

Trzeba przyznać, że początek rundy w wykonaniu 28-latka jest całkiem udany. Przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała wypadł bardzo przyzwoicie, tradycyjnie sporo harował na boisku, a niewątpliwie zwieńczeniem była pięknie zdobyta bramka.

- Była ona dla mnie bardzo ważna i niezwykle mnie cieszy. I chociaż była efektowna, to chciałbym zdobywać je częściej. Mimo że w okresie przygotowawczym może nie strzelałem za dużo goli, to jednak z meczu na mecz wyglądałem coraz lepiej. Drużyna załapała nowy system 1-3-5-2, choć na początku przygotowań sprawiał on nam spore problemy. Dużo dały mi też rozmowy z trenerem Nowakiem - przyznaje Kuświk, któremu zimą przybyło dwóch konkurentów do gry w ataku (w związku z tym blisko było jego wypożyczenia do Termaliki Bruk-Bet Nieciecza). O ile jednak Marco Paixao nie doszedł jeszcze do pełni sił, o tyle już jego brat Flavio zagrał od 1. minuty w ubiegłą sobotę.

- Ja na to tak nie patrzę, jest jeszcze Adam Buksa i paru innych ofensywnych zawodników. Każdy może grać w tym systemie, jak choćby Milos Krasić. Oczywiście cieszę się, że w pierwszym meczu to ja wybiegłem od początku, w dodatku strzeliłem gola. Mam nadzieję, że tym samym podniosłem swoje notowania u trenera - podkreśla snajper Lechii.

Zwycięstwo z "Góralami" było niezwykle istotne. Biało-zieloni ponownie znaleźli się w upragnionej górnej połowie tabeli. Najbliższy rywal - Korona Kielce - ma jednak tylko dwa punkty straty do ekipy Nowaka. A trzeba brać pod uwagę, że inne drużyny również nie będą próżnować.

- Nie możemy patrzeć na to czy ktoś jest przed nami albo za nami. Trener bardzo nas uczula na to, że najważniejsze jest każde kolejne spotkanie. Ja sam nie zaglądam w tabelę i nie chcę sobie zaprzątać tym głowy. Nie obawiamy się nikogo - przyznaje Kuświk.

Nastroje w zespole prowadzonym przez Marcina Brosza bez wątpienia są dużo gorsze niż w Lechii. W poniedziałek żółto-czerwoni przegrali w Szczecinie z Pogonią 2:3, choć do przerwy prowadzili różnicą dwóch bramek.

- Przegrali wygrany mecz. Prowadzili do przerwy 2:0 i byli w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej. Aczkolwiek w drugiej połowie Pogoń wyszła na boisko bardzo zdeterminowana, by odrobić straty i to oni zdobyli pełną pulę. To nie jest dobry prognostyk dla Korony, ale my mamy swoje problemy i skupiamy się tylko i wyłącznie na sobie - mówi były gracz chorzowskiego Ruchu.

Lechia wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę wygraną 5:0 z Podbeskidziem. Wymagający gdańscy kibice oczekują, że w Kielcach zobaczą potwierdzenie dobrej dyspozycji. A nie będzie o to łatwo, gdyż bilans gdańszczan w meczach wyjazdowych jest po prostu fatalny - najgorszy w całej lidze. Zaledwie dwa zwycięstwa i trzy remisy w 11 spotkaniach.

- Ten sezon się jeszcze nie skończył. Pozwólcie nam się jeszcze odbudować i zrobić coś dobrego. Wtedy będziemy rozmawiać o tym, że bilans jest taki czy taki - mówi Kuświk. - Najważniejsze żebyśmy w Kielcach wygrali, nie ważne jaką różnicą bramek. Chcielibyśmy po prostu kontynuować swoją krótką serię - dodaje.

Lechia przystąpi do sobotniego meczu osłabiona brakiem pauzujących za nadmiar żółtych kartek Rafała Janickiego i Jakuba Wawrzyniaka. - Mamy po dwóch czy trzech zawodników na każdą pozycję i damy sobie radę niezależnie od tego kto znajdzie się w podstawowym składzie - przyznaje Kuświk.

Z kolei kielczanie nie będą mogli skorzystać z Bartłomieja Pawłowskiego, który jest wypożyczony właśnie z drużyny Piotra Nowaka i obowiązuje go klauzula. - Nie zagra, tak? - pyta napastnik Lechii. - Nie wiem czy to dla nas dobrze czy nie. Bartek na pewno nad tym ubolewa, ale nas nie specjalnie to interesuje - dodaje.



Więcej o: