Sport.pl

Michał Chrapek: Ostatnio grałem rzadko, więc cieszą mnie nawet małe rzeczy

Michał Chrapek przyszedł do Lechii pod koniec letniego okna transferowego, jednak jesienią grał bardzo mało. Teraz liczy, że karta się odwróci, a zwiastunem lepszych czasów ma być asysta w pierwszym wiosennym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W sobotę biało-zieloni zmierzą się na wyjeździe z Koroną Kielce, początek spotkania o godz. 15.30.
Chrapek wrócił do polskiej ligi po niezbyt udanej przygodzie w włoskiej Catanii (Serie B). Jednak jesień była dla niego małym koszmarem. Trener Thomas von Heesen nie stawiał na niego prawie w ogóle, wystawił go tylko w jednym meczu (z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza) i to jeszcze na nie lubianej przez piłkarza pozycji bocznego pomocnika. Potem były zawodnik Wisły Kraków zagrał jeszcze kwadrans w spotkaniu przeciwko swojej dawnej drużynie (tymczasowym szkoleniowcem Lechii był wówczas Dawid Banaczek) i... to wszystko. W sumie marne 73 minuty.

Krasić zabrał miejsce w składzie

Kiedy w styczniu do Legii Warszawa przeniósł się Ariel Borysiuk, a kontuzję leczył Aleksandar Kovacević, wydawało się, że Chrapek zacznie rundę wiosenną w podstawowym składzie. Jednak wówczas jak "królik z kapelusza" wyskoczył Milos Krasić, którego trener Piotr Nowak przesunął na pozycję środkowego pomocnika. Zarówno Serb, jak i Daniel Łukasik oraz Sebastian Mila prezentowali się w okresie przygotowawczym na tyle dobrze, że dla Chrapka znów zabrakło miejsca w wyjściowym składzie.

- Milos od początku obozu pokazywał, że jest w wysokiej formie, a trener znalazł mu nową pozycję, na której wygląda bardzo dobrze. Cieszy nas to, bo dzięki temu dużo daje nam w ofensywie. Ja się nie załamuję, ciężko trenuje, jestem do dyspozycji trenera i czekam na szansę. Mam bardzo pozytywne nastawienie i wierzę, że wiosną grać będę dużo więcej niż jesienią - podkreśla Chrapek. Z kim najbardziej rywalizuje on o miejsce w składzie?

- Najłatwiej byłoby chyba z bramkarzami, bo ich jest najmniej [śmiech]. A tak naprawdę to ze wszystkimi środkowymi pomocnikami, bo mogę zagrać tego bardziej cofniętego, jak i ustawionego bliżej napastników. Nie ma dla mnie różnicy czy gram bliżej własnej bramki czy nieco wyżej. Po to jest nas tylu w kadrze, żeby była rywalizacja, to zawsze korzystna sytuacja. Lepiej mieć takie problemy niż jakieś inne - przyznaje piłkarz Lechii.

Pierwsza asysta od ponad roku

W pierwszym wiosennym spotkaniu Chrapek pojawił się na boisku w 76 minucie zmieniając Krasicia. Dał dobrą zmianę i miał asystę przy trafieniu Sławomira Peszki. W ten sposób zaliczył gola lub asystę po raz pierwszy od grudnia 2014 roku. Wówczas wykonał ostatnie podanie przy bramce Edgara Caniego (były zawodnik Polonii Warszawa) w starciu Catanii z Brescią. Od tego czasu była posucha, inna sprawa, że Chrapek zagrał w tym czasie w raptem 12 ligowych meczach, głównie wchodząc z ławki rezerwowych.

- Dlatego przez długi czas czekałem nie tyle na gola czy asystę, ale w ogóle na jakąś grę. Cieszę się bardzo, że zagrałem z Podbeskidziem, cieszę się także z tej asysty. W mojej sytuacji nawet takie małe rzeczy bardzo mnie radują. Byłem po tym meczu zadowolony i liczę, że będę dostawał kolejne szanse - zaznacza Chrapek.

Być może dostanie ją w sobotnim spotkaniu z Koroną. Mecz z Podbeskidziem zakończył się efektownym zwycięstwem Lechii 5:0, w Kielcach tak łatwo na pewno nie będzie.

- W pierwszej połowie spotkania z Podbeskidziem mieliśmy mały problem, graliśmy może trochę za wolno piłką, ale i tak od początku do końca kontrolowaliśmy to co się dzieje na boisku. Po meczu nie było żadnej wielkiej euforii, trener od razu postawił nas do pionu. Oczywiście to był fajny mecz zakończony super wynikiem, ale też wiemy jak korzystnie się to wszystko dla nas ułożyło. Dobrze zaczęliśmy wiosnę, ale to już historia - podkreśla pomocnik biało-zielonych. I dodaje:

- Wiemy wszyscy, że w Kielcach gra się ciężko każdemu zespołowi. Korona to dosyć specyficzna drużyna, lubi pograć piłką, ale potrafi też groźnie kontrować i ma dobre stałe fragmenty. Jak zagra z nami? Większość drużyn w meczach z Lechią cofa się pod własną bramkę, ale Korona też bardzo potrzebuje punktów [w ostatnich siedmiu kolejkach zdobyła ich raptem jeden], więc może jednak zagra otwartą piłkę - podsumowuje Chrapek.

KIM JEST NOWY TRENER LECHII? "POWIEDZ MI PIOTR SZCZERZE: DLACZEGO SIĘ NIE PRZYŁOŻYSZ?


Więcej o: