Łukasz Budziłek: To nie była łatwa sytuacja, ale winę za bramkę dla Piasta biorę na siebie

W meczu z Piastem Gliwice po raz pierwszy od czerwca ubiegłego roku w bramce Lechii stanął Łukasz Budziłek. Był to dla niego słodko-gorzki powrót do składu, gdyż pomimo zwycięstwa 3:1 to on niepewną interwencją podarował przeciwnikom jedyną bramkę. - To nie była łatwa sytuacja, ale powinienem sobie w niej poradzić. Winę za tego gola biorę na siebie - mówił po meczu golkiper biało-zielonych.
Budziłek przyszedł do Lechii nieco ponad rok temu. Od tego czasu regularnie bronił tylko w meczach grupy mistrzowskiej poprzedniego sezonu. Przed obecnymi rozgrywkami przegrał rywalizację o miejsce w składzie z Marko Mariciem i jesienią wystąpił tylko w jednym oficjalnym meczu - 1/16 finału Pucharu Polski z Puszczą Niepołomice. Wiosnę w bramce również zaczął Chorwat, jednak po fatalnym występie w Kielcach musiał usiąść na ławce rezerwowych, a swoją szansę dostał w spotkaniu z Piastem Budziłek. Był to jego pierwszy ligowy występ od czerwca ubiegłego roku (mecz z Jagiellonią Białystok). Byłby bardzo udany gdyby nie sytuacja z 59 minuty. Po rzucie wolnym Kamila Vacka bramkarz Lechii nie zdołał skontrolować piłki, która przeszła mu między nogami, a formalności z najbliższej odległości dopełnił Mateusz Mak.

- Miałem w tym meczu praktycznie dwie sytuacje. Jedną udało się wybronić [kapitalna parada po mocnym strzale zza pola karnego Martina Bukaty], przy drugiej piłka niefortunnie mi się wyślizgnęła i padł gol. Uważam, że nie była to łatwa sytuacja, ale mimo wszystko powinienem sobie w niej poradzić. Milos [Krasić], który po zejściu z boiska oglądał mecz w telewizji, mówił mi pod prysznicem, że jeden z zawodników Piasta mógł lekko musnąć piłkę i to może zaważyło na mojej nieudanej interwencji. Nie ma jednak co dywagować czy tak było czy nie, winę za bramkę biorę na siebie i już skupiam się na kolejnym meczu. Mam nadzieję, że trener mimo wszystko da mi w Lubinie kolejną szansę - podkreślił Budziłek, dla którego najważniejsze było zwycięstwo zespołu.

- Myślę, że kibice byli po tym meczu zadowoleni. Musieli co chwila wstawać z miejsc czy to po golach czy to dobrych interwencjach bramkarza Piasta. Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, taka gra musi się podobać. Takiej gry chcemy my, trener i nasi fani. Oczywiście najważniejsze, żeby skutkowało to kolejnymi zwycięstwami - podsumował bramkarz Lechii.

TOP 7 NAJWIĘKSZYCH WPADEK LECHII W PUCHARZE POLSKI