Michał Mak: W Gdańsku gra nam się łatwiej ze względu na kibiców, którzy nas "niosą"

- Jagiellonia na pewno się cofnie i to my będziemy zmuszeni do gry w ataku pozycyjnym. Musimy być cierpliwi - mówi Michał Mak przed niedzielnym starciem z białostoczanami. Początek meczu Lechia - Jagiellonia o godz. 15.30. Będzie on miał niezwykły ciężar gatunkowy, wszak spotkają się dwaj bezpośredni rywale w walce o górną część tabeli.

Polub nas na Facebooku

Lechia ma się za co rehabilitować, gdyż we wtorek przegrała na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 0:1, nie mając zbyt wielu atutów w ofensywie.

- Boli nas ta porażka. Graliśmy zbyt wolno i nie mieliśmy zbyt wielu okazji strzeleckich. To był mecz z gatunku tych "kto strzeli pierwszy, ten wygrywa". Tak się ułożyło, że to Zagłębie objęło prowadzenie, później głęboko się cofnęło i nam trudno było konstruować akcje - powiedział Mak po meczu w Lubinie. - Zdecydowanie brakowało też strzałów z dystansu. Musimy poprawić ten element gry - dodał.

Bardzo defensywnie usposobione było we wtorkowy wieczór Zagłębie. Być może stąd wynikała niemoc biało-zielonych w kreowaniu akcji ofensywnych.

- Zagłębie zagrało bardzo mądrze, byli cały czas blisko nas. To jednak nie może być wymówka, że nie stwarzaliśmy sobie tylu sytuacji, co w meczu z Piastem. Musimy być przygotowani na to, że wszystkie zespoły będą grać przeciwko nam w ten sam sposób - przyznał skrzydłowy Lechii.

W Lubinie biało-zieloni doznali szóstej wyjazdowej porażki z rzędu. W związku z tym mocno skomplikowała się sytuacja w tabeli. Aktualnie Lechia zajmuje 11. lokatę, a już w niedzielę przyjdzie jej się zmierzyć na Stadionie Energa Gdańsk z bezpośrednim rywalem w walce o górną "ósemkę" - Jagiellonią Białystok. W przypadku wygranej jest szansa przeskoczyć drużynę prowadzoną przez Michała Probierza.

- Rzeczywiście seria sześciu porażek nie jest dla nas dobra i, jadąc na następny wyjazd, będziemy chcieli ją przerwać. Na razie czeka nas jednak mecz z Jagiellonią. U siebie gramy dobrze, wygrywamy spotkania, a potem przychodzi wyjazd i gubimy punkty. Nie możemy przegrywać takich meczów, jeśli chcemy być w górnej części tabeli. Ciężko mi powiedzieć dlaczego tak się dzieje. W Gdańsku gra nam się łatwiej ze względu na kibiców, którzy nas "niosą". Z drugiej strony to nie może być wytłumaczeniem dla naszej postawy na wyjazdach - mówi Mak.

Jagiellonia w rundzie wiosennej nie prezentuje się jednak źle. Wprawdzie najpierw żółto-czerwoni gładko przegrali z Legią Warszawa, ale następnie odnieśli zwycięstwa ze Śląskiem Wrocław i Lechem Poznań, by w środę bezbramkowo zremisować z Pogonią Szczecin. Niedzielna konfrontacja z pewnością nie będzie spacerkiem.

- W tej lidze każdy mecz jest trudny i tak do niego podchodzimy. Jagiellonia na pewno się cofnie i to my będziemy zmuszeni do gry w ataku pozycyjnym. Przede wszystkim musimy być cierpliwi - zakończył skrzydłowy gdańskiego zespołu.