Piotr Nowak: Laga i może się uda? Nie możemy stracić naszej kultury gry

- Gdybyśmy patrzyli się w tabelę i bali o wynik, ustawilibyśmy "autobus" we własnym polu karnym i grali na zasadzie "laga i może się uda" - mówi trener gdańskiej Lechii Piotr Nowak. W niedzielę o godz. 15.30 biało-zieloni zmierzą się na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok, a więc kolejnym bezpośrednim rywalem w walce o górną część tabeli. Gdańszczanie kolejny raz zmuszeni będą do gry w ataku pozycyjnym.

Polub nas na Facebooku

Wiele jest znaków zapytania przed konfrontacją z Jagiellonią. Nie może być jednak inaczej, gdyż po raz kolejny nie udało się zdobyć choćby punktu w spotkaniu wyjazdowym. Oczywiście nie wszystko było złe.

- Bardzo dobre zmiany w ostatnich meczach dali Paweł Stolarski i Aleksandar Kovacević, a przecież w odwodzie mamy jeszcze Michała Chrapka - mówi Nowak.

Marić czy Budziłek?

Umówmy się, w rundzie wiosennej największą bolączką gdańskiej Lechii nie jest mała ilość stwarzanych sytuacji strzeleckich czy kłopoty w rozegraniu piłki. Kłopoty zaczynają się już od obsady bramki. Marko Marić rozpoczął rundę jako numer jeden, lecz kompletnie zawalił mecz w Kielcach i trener Nowak postanowił wymienić go na Łukasza Budziłka. Ten z kolei popełniał błędy w obu spotkaniach, w których dostał szansę.

Na konkretne pytanie kto jest w tej chwili bliżej wyjściowego składu trener Nowak z dużym uśmiechem odpowiedział: - Vanja Milinković-Savić, już nam nic innego nie pozostało. Trudno jednak spodziewać się, by Serb znalazł się chociaż na ławce rezerwowych.

- Można mieć pewne uwagi do obu z nich, ale musimy spojrzeć na to szerzej. Przy straconym golu z Piastem Łukasz popełnił ewidentny błąd, z kolei w Lubinie można było znacznie szybciej przerwać akcję gospodarzy. Analizowaliśmy to spotkanie i można było w ogóle nie dopuścić do strzału Filipa Starzyńskiego. Mamy jeszcze dwa dni na podjęcie ostatecznej decyzji - mówi szkoleniowiec biało-zielonych.

Wahania formy

Stabilizacja jest rzeczą bezcenną, ale w przypadku Lechii nie ma o niej mowy. Po efektownym ograniu Podbeskidzia Bielsko-Biała przyszła porażka w Kielcach. Następnie - po wygranej z Piastem - biało-zieloni nie sprostali Zagłębiu.

- Entuzjazm w drużynie pozostał. Zarówno z Koroną, jak i z Piastem długo graliśmy w osłabieniu. Po tym ostatnim spotkaniu nie mieliśmy zbyt wiele czasu na regenerację. W niedzielę mieliśmy bardzo lekki trening, w poniedziałek również za wiele nie zrobiliśmy, bo trzeba było wyjeżdżać do Lubina. Chcieliśmy zrobić trening z samego rana już w Lubinie, jednak nie było nam to dane ze względu na warunki atmosferyczne. Nasz bilans w meczach wyjazdowych być może nie jest powodem do zmartwień, ale na pewno do przeanalizowania. Rozmawiamy ze sztabem i z samymi piłkarzami, co oni na ten temat sądzą - przyznaje Nowak.

W tabelę nikt nie patrzy

Po porażce z Zagłębiem sytuacja w ligowej tabeli mocno się skomplikowała. Lechia jest na 11. miejscu, a do 8. lokaty traci trzy punkty. Zajmuję ją najbliższy rywal biało-zielonych, czyli Jagiellonia.

- Od początku mówiłem i prosiłem piłkarzy, by skupiali się tylko i wyłącznie na najbliższym meczu, bo to on jest najważniejszy. Gdybym w patrzył w tabelę i bał się o wynik, to ustawilibyśmy się głęboko z tyłu, zaparkowali "autobus" w polu karnym i grali defensywnie na zasadzie "laga i może się uda". Ja uważam, że stworzyliśmy fajny klimat, a gra sprawia naszym zawodnikom radość. Naturalnie tabela odgrywa tutaj dużą rolę, ale nie możemy stracić naszej kultury gry i tego, nad czym pracowaliśmy przez ostatnie tygodnie - zaznacza trener Lechii.

Vassiljev najmocniejszym ogniwem

Konstantin Vassiljev jest w tym sezonie podstawowym i w zasadzie kluczowym piłkarzem Jagiellonii. Wystąpił w 24 meczach i "wykręcił" całkiem niezły bilans dziewięciu asyst i trzech strzelonych goli. Wydaje się, że to właśnie na niego piłkarze gdańskiej Lechii muszą być najbardziej wyczuleni. Charakterystyką gry Estończyk przypomina trochę Piotra Nowaka z czasów jego piłkarskiej kariery.

- Ja nie wykonywałem tak dobrze rzutów wolnych - przyznaje szkoleniowiec gdańszczan. - Vassiljev jest wszędzie, to on decyduje o grze Jagiellonii, dysponuje niezłym strzałem z dystansu. Musimy zwrócić na to uwagę, ale podobnie było w przypadku meczu z Piastem i Kamila Vacka. Ja nie skupiałbym się jednak na tym konkretnym piłkarzu. W drużynie z Białegostoku są jeszcze m.in. Piotr Grzelczak, bardzo szybki Fedor Cernych, Łukasz Burliga, który ma "ciąg" na bramkę, a przy tym jego dośrodkowania są bardzo dobre. Igor Tarasovs jest bardzo dobry przy stałych fragmentach gry. Poza tym jest to drużyna walcząca, dużo biegająca, linia pomocy jest bardzo mobilna i stara się łatać dziury za ofensywnie usposobionym Vassiljevem. Z pewnością będzie to ciekawy mecz - podsumowuje Nowak.

Sławomir Peszko gościem Muzeum Lechii Gdańsk

W sobotę 5 marca kibice biało-zielonych będą mieli okazję odwiedzić Muzeum Lechii Gdańsk na Stadionie Energa Gdańsk i spotkać się ze Sławomirem Peszko. Fani Lechii przy okazji zwiedzania muzeum będą mogli otrzymać kartę z autografem "Peszkina", czy zrobić sobie z piłkarzem pamiątkowe zdjęcie. Pomocnika Lechii będzie można spotkać w godzinach 12-13.