Sport.pl

Michał Chrapek: Nie traktowałem tego meczu jako szansy udowodnienia swojej przydatności

Największym objawieniem wygranego przez Lechię 5:1 meczu z Jagiellonią Białystok był Michał Chrapek. Piłkarz, który do tej pory dostawał bardzo mało szans, rządził i dzielił w środku pola, a przy jednej z bramek popisał się kapitalną asystą. - Nie traktowałem tego meczu jako szansy udowodnienia swojej przydatności. To było dla mnie po prostu kolejne spotkanie do rozegrania, w którym jak zawsze chciałem pokazać się z jak najlepszej strony - mówił po spotkaniu pomocnik biało-zielonych.
Chrapek przyszedł do Lechii latem ubiegłego roku (z włoskiej Catanii), ale w rundzie jesiennej grał w ekstraklasie bardzo niewiele - spędził na boisku raptem 73 minuty. Nowy trener biało-zielonych Piotr Nowak również nie stawiał na byłego zawodnika Wisły, dał mu tylko kilkanaście minut w inaugurującym wiosnę meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W kolejnych trzech spotkaniach Chrapek nie powąchał murawy. Jednak w meczu z Jagiellonią pojawił się w podstawowym składzie i dał koncert. Był reżyserem gry Lechii, przez niego przechodziły niemal wszystkie akcje zespołu. Zaliczył również znakomitą asystę przy bramce Grzegorza Kuświka na 2:0. Czy przed meczem miał świadomość, że to nie tylko bardzo ważny mecz dla całej drużyny, ale również dla niego?

- Ja zupełnie nie odbierałem tego w ten sposób. Oczywiście cieszyłem się, że wyszedłem w podstawowym składzie, ale nie traktowałem meczu z Jagiellonią jako szansy udowodnienia swojej przydatności. To było dla mnie po prostu kolejne spotkanie do rozegrania, w którym jak zawsze chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. A na słowa uznania zasługują wszyscy, bo zwłaszcza pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra - podkreślił Chrapek.

Lechia na swoim stadionie jest prawdziwą ofensywną machiną i zmiata kolejnych rywali. Gorzej jest na wyjazdach, gdzie przegrywa mecz za meczem (już sześć z rzędu).

- Rzeczywiście nasze ostatnie domowe mecze są wyjątkowo fajne do oglądania, kibice mają na co popatrzeć. Gramy piłką, gramy widowiskowo, gramy kombinacyjnie, to może się podobać. Ale te wszystkie popisy na swoim stadionie stracą sens, jeśli w końcu nie zaczniemy punktować na wyjazdach. Tak naprawdę już w tej chwili myślimy o kolejnym meczu w Zabrzu [niedziela, godz. 18], bo w końcu musimy wygrać poza Gdańskiem - zaznaczył Chrapek, który po ładnej indywidualnej akcji i minięciu w polu karnym Igorsa Tarasovsa mógł nawet zdobyć swoją pierwszą bramkę w barwach Lechii.

- Rzeczywiście fajnie się zabrałem z piłką, ale w ostatniej chwili gdzieś podskoczyła ona na nierówności i nie udało mi trafić w bramkę. Nie ma to jednak większego znaczenia, najważniejsze, że wygraliśmy bardzo ważny mecz z bezpośrednim rywalem w walce o pierwszą "8" - podsumował pomocnik biało-zielonych.

JAK ONI PIĘKNIE PODAJĄ! TOP 11 ASYST PIŁKARZY LECHII W EKSTRAKLASIE


Więcej o: