Sport.pl

Bogusław Kaczmarek o meczu Górnik - Lechia: W życiu czegoś takiego nie widziałem [ROZMOWA]

- Podczas mojej wieloletniej działalności w futbolu przeżyłem różne rzeczy, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To się wymyka jakimkolwiek kanonom sztuki piłkarskiej - mówi o meczu Lechii Gdańsk z Górnikiem Zabrze były zawodnik i trener biało-zielonych Bogusław Kaczmarek.
Przypomnijmy - rywalem Lechii była w niedzielę ostatnia drużyna w tabeli, która wcześniej na wiosnę zdobyła raptem punkt. Podopieczni Piotra Nowaka przez cały mecz w Zabrzu mieli ogromną przewagę, na początku drugiej połowy objęli prowadzenie po strzale Aleksandara Kovacevicia, a od 58 minuty grali z przewagą zawodnika po czerwonej kartce dla Romana Gergela. Jednak pomimo tego nie potrafili utrzymać prowadzenia dając sobie wbić wyrównującego gola w 88 minucie, po jedynym celnym strzale Górnika w całym meczu! W ten sposób stracili dwa arcyważne punkty, których może zabraknąć w walce o awans do grupy mistrzowskiej.

Tomasz Osowski: Jest pan w stanie racjonalnie wytłumaczyć to co stało się w meczu Górnika z Lechią?

Bogusław Kaczmarek: Najłatwiej powiedzieć, że w tym tkwi całe piękno piłki, że czasami zdarzają się w tej grze sytuacje, które trudno sensownie wyjaśnić. To co się stało w Zabrzu było tego przykładem. Lechia od samego początku dyktowała warunki, była lepiej zorganizowana, jej zawodników słuchała się piłka, a oni potrafili z nią rozmawiać. Z kolei Górnik przez całe spotkanie miał ogromne problemy z przekroczeniem linii środkowej, nie był w stanie wymienić trzech podań, oddał pół strzału na bramkę, a mimo tego zremisował mecz! Podczas mojej wieloletniej działalności w futbolu przeżyłem różne rzeczy, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To się wymyka jakimkolwiek kanonom sztuki piłkarskiej. Jednak jak w każdej sytuacji nie ma dymu bez ognia.

No właśnie, to kto w Lechii zaprószył ten ogień?

- Przede wszystkim jak ma się tyle świetnych okazji do zdobycia bramki to trzeba ich zdobyć więcej niż jedną. Bardzo szkoda sytuacji jaką w pierwszej połowie zmarnował Grzegorz Kuświk. Jakby przed strzałem popatrzył i użył bardziej wyobraźni niż siły, to Lechia pewnie wygrałaby ten mecz. Można było również dobić rywala w końcówce, już przy stanie 1:1, kiedy piłkarze Górnika wręcz słaniali się na nogach i jak statyści przyglądali się kolejnym akcjom gdańskiego zespołu. Nie wiem jakim cudem Kasprzik sparował na poprzeczkę strzał Flavio Paixao.

Trener Nowak po meczu miał pretensje do swoich zawodników, że w końcówce zagrali zbyt naiwnie i nonszalancko.

- Widząc jak fatalnie spisuje się rywal, który na dodatek grał w "10", chyba rzeczywiście poczuli się zbyt pewnie. Uznali, że w tym meczu żadna krzywda już im się stać nie może. Najlepszym podsumowaniem poziomu prezentowanego przez piłkarzy z Zabrza był fakt, że kogut - wręczany przez słynnego kibica Górnika najlepszemu zawodnikowi danego meczu - powędrował w ręce trenera Jana Żurka. Szczerze mówiąc współczuję niemal już 40-letniemu Radkowi Sobolewskiemu, który uwija się jak w ukropie, walczy, szarpie, ale w tak słabym zespole nie grał chyba jeszcze nigdy w życiu.

Tym większa szkoda, że Lechia nie potrafiła wygrać. Gola straciła na własne życzenie po rzucie rożnym.

- Potwierdza się stara piłkarska prawda, że przy stałych fragmentach gry nie można kryć pola, tylko konkretnych ludzi. W tym momencie zabrakło dyscypliny, koncentracji i indywidualnej odpowiedzialności.

Konkretnie Mario Malocy, który miał pilnować strzelca bramki Bartosza Kopacza.

- Ja jestem zwolennikiem gry jeden na jeden przy stałych fragmentach, to jest walka ręka w rękę, żołnierz przy żołnierzu. W tej sytuacji Maloca się zdrzemnął, zresztą nie pierwszy raz. W tym elemencie jest wiele do poprawienia i chodzi mi o cały zespół.

A jak pan oceni zmiany trenera Nowaka zwłaszcza już w trakcie trwania drugiej połowy? Na boisko weszli wracający po urazach i chorobach Sławomir Peszko oraz Sebastian Mila i ta dłuższa przerwa w grze była u nich widoczna.

- Przede wszystkim trener Nowak wie co robi, widać to po sposobie w jaki prowadzi zespół. Natomiast rodzi się pytanie czy po tych zmianach, zejściu Kuświka i Krasicia, nie ucierpiała nieco organizacja gry. Trzeba było dokonać pewnych przesunięć z przodu, gdyż Sławek Peszko ma inną charakterystykę niż Kuświk. A z nim ta piłkarska narracja w ofensywie wyglądała dobrze. Jednak tak jak mówiłem wcześniej, ten mecz wymyka się wszelkim kanonom sztuki piłkarskiej, nie ma co gdybać. Tragedii nie ma, trzeba w trzech ostatnich meczach zdobyć minimum sześć punktów i zawrzeć przymierze z losem. Walka o "8" trwać będzie pewnie do ostatnich minut ostatniej kolejki.

A jak pan po tych kilku pierwszych tygodniach i sześciu ligowych meczach ocenia Lechię trenera Nowaka?

- Mnie się podoba ten jego rewolwerowy styl coachingu. Gra Lechii przypomina futbolowy western, gdzie strzela się dużo, ale też dużo się przyjmuje. Jednak trzeba pamiętać, że nawet w najlepiej skrojonym westernie musi być zachowany bilans między zabitymi i żywymi. Dopóki jest się żywym to wszystko jest dobrze, gorzej jeśli leży się martwym pod saloonem w Rio Bravo. Trzeba te wszystkie proporcje dobrze rozłożyć. Podoba mi się, że Lechia gra na tak, że jest nastawiona ofensywnie, że płynnie przechodzi z jednego systemu w drugi. Nowak ewidentnie ma pomysł na ten zespół. Jeśli tylko będzie trochę więcej odpowiedzialności w grze defensywnej, poprawione zostanie zachowanie po stracie piłki oraz koncentracja i dyscyplina przy stałych fragmentach gry, powinno być dobrze.

Podoba się panu szczególnie jakiś piłkarz?

- Przed rozpoczęciem rundy wiosennej wspominałem, że odejście Ariela Borysiuka nie jest tragedią, bo spokojnie mogą go zastąpić czy to Kovacević czy to Chrapek. No i proszę, sprawdziło się. Chrapek jest zawodnikiem z dużą wyobraźnią przestrzenną, z bardzo przyzwoitą techniką użytkową. To on swoimi zagraniami z pierwszej piłki wprawia w ruch akcje zespołu. W połączeniu z super kombinacyjną grą Flavio Paixao daje to wyśmienite efekty.

TOP 7 PIŁKARZY, KTÓRZY PO ZAKOŃCZENIU KARIERY PRACOWALI W LECHII


Więcej o:
Komentarze (1)
Bogusław Kaczmarek o meczu Górnik - Lechia: W życiu czegoś takiego nie widziałem [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • xxxxxdonjuanxxxxx

    Oceniono 4 razy 4

    wszystko w Lechii wyśmienicie, Górnik słaby jak cholera...a wynik końcowy...1:1....:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX