Sebastian Mila: Nasza postawa w ostatnich tygodniach pozwala nam myśleć o zwycięstwie nad Legią

Piłkarze Lechii, aby realnie myśleć o awansie do grupy mistrzowskiej, w sobotnim, wyjazdowym meczu z Legią Warszawa nie mogą pozwolić sobie na porażkę. Tak naprawdę jak tlenu potrzebują zwycięstwa. - Zdajemy sobie sprawę, że gramy z faworytem do zdobycia tytułu mistrza Polski, ale to jak prezentujemy się w ostatnich tygodniach pozwala nam myśleć o zwycięstwie - mówi kapitan biało-zielonych Sebastian Mila.
Lechia zajmuje obecnie 9. miejsce w tabeli. Jeśli w sobotę przegra w Warszawie, a dwa dni później zajmująca 8. pozycję Jagiellonia pokona na własnym stadionie Podbeskidzie Bielsko-Biała, straci nawet matematyczne szanse na grupę mistrzowską. Stawka meczu będzie więc dla biało-zielonych ogromna. Z pewnością powalczą oni o pełną pulę, chociaż nawet remis w pewnych okolicznościach nie byłby wynikiem złym.

- Od kiedy jestem w Lechii w każdym meczu byliśmy nastawieni na zwycięstwo, nigdy nie kalkulowaliśmy, że w tym czy innym spotkaniu moglibyśmy zadowolić się remisem. Nie inaczej będzie przed spotkaniem z Legią - zapewnia Mila. - Myślę, że gra jaką prezentujemy w ostatnich miesiącach pozwala nam myśleć o zwycięstwie w Warszawie. Zdajemy sobie sprawę, że jedziemy do drużyny, która jest faworytem do zdobycia tytułu mistrzowskiego i która jest uważana za najlepszą drużynę w Polsce, ale my też mamy swoje atuty. Każdy wynik jest więc możliwy, a pewne jest tylko to, że kibice będą świadkami dobrego widowiska - podkreśla pomocnik Lechii.

Zespół Piotra Nowaka wiosną spisuje się naprawdę dobrze, gra nie tylko efektownie (17 strzelonych goli, najwięcej w tym roku), ale i skutecznie (11 punktów, więcej zdobyły tylko Legia, Zagłębie Lubin i Lech Poznań). Cieniem na ocenę ich występów kładą się dwa ostatnie mecze - z Górnikiem Zabrze oraz Termaliką Bruk-Bet Nieciecza - kiedy w niezrozumiały sposób dawali sobie wydrzeć pewne wydawało się zwycięstwa.

- Według większości obserwatorów rzeczywiście zrobiliśmy na wiosnę bardzo duże postępy i ta gra spokojnie powinna wystarczyć na pierwszą "8". Jednak sami zafundowaliśmy sobie taką sytuację, w której nie wszystko zależy już od nas. Teraz przede wszystkim skupiamy się, żeby dobrze wykonać swoją robotę, bo bez tego wyniki innych meczów nie będą miały dla nas żadnego znaczenia. Wierzę, że w końcówce sezonu uśmiechnie się do nas słoneczko i wszystko zakończy się szczęśliwie. Wiem, ze niektórych może irytować ten mój wieczny optymizm, ale taki jestem i już się nie zmienię. Nawet w najtrudniejszej sytuacji zawsze myślę pozytywnie, tak samo jest i teraz - zaznacza Mila.

W sobotnim meczu dojdzie do bardzo interesującej konfrontacji w środku pola. Wobec kontuzji Tomasza Jodłowca parę środkowych pomocników Legii tworzyć będą zawodnicy, którzy jeszcze w tym sezonie grali w Lechii - Ariel Borysiuk (przeszedł do Legii zimą) oraz Stojan Vranjes (zamienił Gdańsk na Warszawę w sierpniu ubiegłego roku).

- Myślę, że będzie... ciekawie - śmieje się Mila. - To są bardzo dobrzy piłkarze, przed odejściem z Lechii byli podstawowymi zawodnikami naszej drużyny. Mamy do nich ogromny szacunek, ale zrobimy wszystko, żeby się im przeciwstawić.

Kapitan Lechii odniósł się również do swojej sytuacji w reprezentacji Polski. Wobec braku powołania na ostatnie zgrupowanie, znacznie zmniejszyły się jego szanse na wyjazd na Euro 2016.

- Mecz z Finlandią był rewelacyjny, a chłopaki którzy grali na mojej pozycji spisali się świetnie. Miejsc w kadrze na Euro jest tylko 23, ale dopóki będę miał choć jeden procent szans na wyjazd do Francji, będę o to walczył - podsumowuje Mila.

SEBASTIAN MILA: MOJA KARIERA JEST BRUTALNA [ROZMOWA]