Wrócił Krasić, wróciła dobra Lechia. Oceny piłkarzy biało-zielonych za mecz z Legią

Lechia zdobyła cenny w kontekście walki o grupę mistrzowską punkt na terenie warszawskiej Legii. Z pewnością nie było by to możliwe, gdyby nie kapitalna postawa Milosa Krasicia. Świetne zawody zanotował też Michał Mak. Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.

Polub nas na Facebooku



Vanja Milinković-Savić (4). Przy bramce Ondreja Dudy nie miał absolutnie nic do powiedzenia, strzał był zbyt silny i oddany ze stosunkowo bliskiej odległości. Później jednak Serb świetnie zachował się w sytuacji sam na sam z Prijoviciem, zbijając piłkę na słupek, a następnie powstrzymał szarżującego Nikolicia i nie dał się przelobować. Żeby nie było tak kolorowo, to czasami widoczny był brak komunikacji między nim, a obrońcami.

Rafał Janicki (4). Poza dwoma, być może trzema drobnymi błędami w pierwszej połowie nie można nic zarzucić Janickiemu.

Mario Maloca (4). Para stoperów wzajemnie się uzupełniała. Wprawdzie w pierwszej połowie momentami były spore odstępy między trzema obrońcami, co skutkowało sytuacjami dla Legii, lecz tym razem to do Lechii uśmiechnęło się szczęście.

Jakub Wawrzyniak (3,5). Niestety to reprezentant Polski był głównym winowajcą przy golu dla Legii. W bardzo łatwy sposób dał się ograć na skrzydle Jędrzejczykowi, który miał mnóstwo miejsce na precyzyjne dośrodkowanie w pole karne. Z biegiem meczu "ogarnął się" i był już w zasadzie nie do przejścia.

Flavio Paixao (3,5). Ciężko cokolwiek powiedzieć o Portugalczyku, gdyż w Warszawie miał więcej zadań defensywnych. Rzecz jasna bywał przy piłce, ale nie wyróżnił się niczym szczególnym.

Milos Krasić (5). Mecz z Legią udowodnił, jak bardzo brakowało tego piłkarza w starciu z Termalicą. Krasić był praktycznie wszędzie, rządził i dzielił w środkowej strefie boiska.

Michał Chrapek (4,5). Jeden kąśliwy strzał z dystansu oddał w tym spotkaniu najlepszy piłkarz biało-zielonych w ostatnim czasie. W Warszawie również nie zawiódł. Potwierdził, że jest ważnym ogniwem tej drużyny. Harował na boisku za dwóch, zanotował wiele odbiorów.

Sebastian Mila (4). Bardzo dobre zawody w wykonaniu Mili. Przypomniał się piłkarz z końcówki ubiegłego roku. Wszystkie jego zagrania były przemyślane, wszystkie przyspieszały akcję gdańszczan. Do pełni szczęścia zabrakło chyba tylko strzelonego gola, a okazje ku temu były.

Sławomir Peszko (3). Umówmy się, to nie był wybitny mecz Peszki. Najczęściej podejmował złe decyzje. Tak też było przy wyrównującym golu, gdy w sytuacji sam na sam uderzył dość kiepsko. Na jego szczęście Kuświk był skuteczniejszy. Nie można również zapomnieć o interwencji w drugiej połowie, gdy wybił futbolówkę z linii bramkowej.

Michał Mak (4,5). Fantastycznie było to jego prostopadłe podanie do Peszki przy akcji bramkowej. Zresztą już w pierwszej połowie wykazywał dużą chęć do gry, jednak brakowało konkretów. Po przerwie urwał się Borysiukowi, a ten zobaczył czerwoną kartkę. Jakże szkoda również sytuacji z 79. minuty, gdy po strzale głową Maka piłka trafiła tylko w poprzeczkę...

Grzegorz Kuświk (4). Długo był niewidoczny, ale to właśnie najlepszy strzelec Lechii w tym sezonie zachował się najprzytomniej na początku drugiej połowy i w ogromnym zamieszaniu w "szesnastce" zdobył bramkę na 1:1.

Lukas Haraslin, Martin Kobylański - grali zbyt krótko, by ich ocenić.