Flavio Paixao obraził sędziego Marciniaka i stanie przed Wydziałem Dyscypliny PZPN. Teraz przeprasza

- Nienawidzi Portugalczyków. Obraził już w trakcie meczu mnie i mojego brata - napisał na Facebooku Flavio Paixao o arbitrze Szymonie Marciniaku. Gdy wpis Portugalczyka podchwyciły media w jego kraju, napastnik Lechii przestraszył się rozgłosu i skasował swoją opinię. Kilka godzin później 31-letni zawodnik wystosował oświadczenie, w którym przeprosił polskiego sędziego.

Polub nas na Facebooku

Najwyraźniej brata Marka Paixao poniosły emocje podczas kibicowania rodakom we wtorkowym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów Bayern - Benfica (1:0). Po spotkaniu piłkarz postanowił dać upust wrażeniom na portalu społecznościowym.

- Wiedziałem, że ten pan wywoła burzę w meczu Bayernu z Benfiką. Ten pan, a raczej tchórz, bo ten sędzia to zwyczajny tchórz. Chcę wyznać, że on nienawidzi Portugalczyków. Obraził już w trakcie meczu mnie i mojego brata. Lepiej, żebym nie mówił, jakich obraźliwych słów użył, i to nie raz. Nienawidzi Portugalczyków, bo jesteśmy dobrymi ludźmi. Uśmiechamy się, i to go drażni. Nie podyktował skandalicznego rzutu karnego. Dla przeciwników Benfiki, zagwizdałby w kilka sekund. Ten pajac dalej sędziuje mecze na takim poziomie - napisał na Facebooku Flavio Paixao, by następnie wszystko skasować.

Jego wpis (po portugalsku), dotyczący prowadzącego wtorkowe spotkanie Szymona Marciniaka, podchwyciły media z ojczyzny sportowca. Gdy Flavio Paixao ochłonął i usunął komentarz, było już za późno.

Teraz Portugalczyk będzie musiał odpowiedzieć przed Wydziałem Dyscypliny PZPN, choć kilka godzin po feralnym wpisie wystosował specjalne oświadczenie, którego treść brzmi:

Przepraszam Pana sędziego Szymona Marciniaka za obraźliwe słowa, jakich użyłem pod jego adresem, dokonując wpisu na jednym z portali społecznościowych. 

Jako Portugalczyk kibicowałem w spotkaniu Bayernu z Benficą drużynie gości i po zakończeniu gry, zakończonej porażką zespołu z Lizbony, kierowały mną nadmierne emocje. Będąc zawodowym piłkarzem, nie powinienem ich jednak uzewnętrzniać, tym bardziej publicznie. To było nieprofesjonalne zachowanie z mojej strony. 

W chwili obecnej mogę jedynie wyrazić skruchę z powodu użytych słów i obiecać, że podobna sytuacja w przyszłości nie będzie mieć miejsca.






RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?