Sport.pl

Krasić kolejny raz dał popis. Oceny piłkarzy Lechii za mecz z Ruchem

Wygrywając 2:0 z chorzowskim Ruchem Lechia awansowała do grupy mistrzowskiej. Nie udało by się to, gdyby nie genialna (po raz kolejny!) postawa Milosa Krasicia, który - można to śmiało napisać - gra jak za najlepszych czasów. Nie do końca zadowolony ze swojego występu może być za to bramkarz Vanja Milinković-Savić. Oceny trojmiasto.sport.pl w skali 1-6.

Polub nas na Facebooku

Vanja Milinković-Savić (3). Tym razem (o dziwo) nie było żadnej zmiany na pozycji bramkarza. Ale przecież Milinković-Savić przeciwko Legii spisał się przyzwoicie i tak naprawdę nie było podstaw, by wstawiać między słupki kogoś innego. Teraz jednak Serb się nie popisał, był bardzo "elektryczny", niepewny, a jego wybicia wołały o pomstę do nieba. Trzeba mu oddać, że w drugiej połowie wybronił dwa strzały, po których chorzowianie mogli strzelić gola i wrócić do gry.

Rafał Janicki (4). Generalnie poprawny występ, jednak cały czas widać u niego nawyki z przeszłości. Kilka razy niepotrzebnie wybijał piłkę na oślep, zamiast rozegrać.

Mario Maloca (4). Para stoperów Lechii nie popełniła w sobotę zbyt wielu błędów. Obaj wzajemnie się uzupełniali. Maloca spisał się źle w zasadzie tylko w jednej sytuacji, gdy dał się łatwo ograć Patrykowi Lipskiemu. Ten jednak nie potrafił wykorzystać dogodnej okazji.

Jakub Wawrzyniak (4,5). Zaliczył genialną asystę przy bramce Flavio Paixao. Poza tym był w zasadzie nie do przejścia w defensywie. Po prostu forma reprezentacyjna.

Lukas Haraslin (3,5). Dyskretny mecz obu "wahadeł" w Lechii, przynajmniej jeśli chodzi o poczynania w ofensywie. Aczkolwiek Słowak mógł wpisać się na listę strzelców w 30. minucie, jednak nie wykorzystał fantastycznego dośrodkowania Flavio Paixao.

Michał Chrapek (4). Nieprawdopodobny skok jakościowy wykonał ten piłkarz pod wodzą trenera Piotra Nowaka, zdecydowanie najlepszy w szeregach Lechii na przestrzeni ostatnich kilku kolejek. W starciu z Ruchem nie wyglądało to już tak dobrze, jak poprzednio, ale i tak poniżej pewnego poziomu nie zszedł.

Milos Krasić (4,5). Można mówić, że Chrapek gra rewelacyjnie, ale trzeba przyznać, że obok niego kapitalną robotę wykonuje Krasić. Serb jest po prostu wszędzie, bierze na siebie ciężar rozgrywania akcji, wie kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć. Nie inaczej wyglądało to na tle Ruchu. To on wywalczył "jedenastkę", wchodząc między dwójkę rywali.

Sebastian Mila (4). Pewnie wykorzystał rzut karny, poza tym wykonał kilka kluczowych podań. Zanotował dwie niepotrzebne straty - na szczęście bez konsekwencji.

Sławomir Peszko (3,5). Mało go było w ofensywie (choć oczywiście to on podawał ze skrzydła, gdy Krasić wywalczył karnego), ale należą mu się duże słowa pochwały za pracę, jaką wykonał na własnej połowie. Zatrzymał wiele akcji Ruchu.

Flavio Paixao (4). Z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam i zdobył drugiego gola dla Lechii. Potrafił się zastawić, utrzymać przy piłce. Przyzwoity mecz w wykonaniu Portugalczyka.

Grzegorz Kuświk (3). Walczył, starał się, lecz tym razem niewiele z tego wynikało. Bezbarwny występ najlepszego strzelca biało-zielonych.

Paweł Stolarski (3). Dostał pół godziny od trenera Nowaka i na początku widać było nerwowość w jego poczynaniach. Później się "ogarnął", choć i tak w niektórych sytuacjach mógł zachować się znacznie lepiej. Niektóre jego wybicia były pochopne, wręcz niepotrzebne.

Aleksandar Kovacević i Grzegorz Wojtkowiak - grali zbyt krótko, by ich ocenić.



Więcej o: