Sport.pl

Lewy obrońca Lukas Haraslin: W wieku 10 lat grałem nawet na stoperze

Z powodu kontuzji Jakuba Wawrzyniaka w drugiej połowie meczu Lech - Lechia w rolę lewego obrońcy wcielił się... Lukas Haraslin. Dla Słowaka był to debiut na tej pozycji. - Mając 9 czy 10 lat przytrafiło mi się nawet zagrać na stoperze! Łatwo nie było, ale jeśli trzeba pomóc drużynie, to robię wszystko, by wyszło jak najlepiej - podsumował Haraslin w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.
Tomasz Galiński: Jak się czuliście fizycznie? Ostatnio tych meczów było całkiem sporo.

Lukas Haraslin: Ja nie byłem aż tak zmęczony, ponieważ nie grałem w tych meczach tyle ile pozostali zawodnicy, jednak w końcówce tych sił trochę brakowało. Było to dla nas trudne spotkanie, Lech na własnym boisku grał ofensywnie, a my skupiliśmy się na obronie. Mamy wynik 0:0 i najważniejsze jest, że nie przegraliśmy.

Grałeś kiedykolwiek na lewej obronie?

- Nie, pierwszy raz zagrałem na tej pozycji. Chociaż mając 9-10 lat przytrafiło mi się nawet grać na stoperze (śmiech). Łatwo nie było, ale jeśli trzeba pomóc drużynie, to robię wszystko, by wyszło jak najlepiej.

Nawet na treningu nie byłeś ustawiany na tej pozycji?

- Nigdy w życiu! Ale jak się gra systemem 1-3-5-2, to ten wahadłowy ma sporo zadań defensywnych i jest to w zasadzie ta sama pozycja, co lewa obrona.

Nie miałeś problemów z ustawianiem się.

- Chciałem jak najlepiej pomóc kolegom z defensywy. Myślę, że nie zrobiłem jakichś wielkich błędów. Jedynie przy tej żółtej kartce postąpiłem źle, że poleciałem na Lovrencsicsa.

Ciężko się grało przeciwko niemu?

- Chyba nie. Wiedziałem, że zawsze będzie starał się iść do linii. Myślę, że nie było źle.

W 78. minucie zastąpił cię Adam Chrzanowski. Ta zmiana podyktowana była żółtą kartką, czy miałeś jakieś problemy?

- Sam zgłosiłem, że potrzebuję zmiany. W pierwszej połowie dostałem w łydkę i później złapał mnie skurcz. Chyba musze więcej potrenować (śmiech).

Lech zagrał tak, jak oczekiwaliście czy was czymś zaskoczył?

- Nie, spodziewaliśmy się, że Lech zagra u siebie ofensywnie i tak rzeczywiście było. My jednak potrafiliśmy się przeciwstawić, zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie i udało się nie stracić bramki. Co prawda Lech miał więcej sytuacji, ale i my mogliśmy w końcówce strzelić zwycięskiego gola.

Żal tej sytuacji Grzegorza Kuświka z samej końcówki. Przy odrobinie szczęścia można było zdobyć w Poznaniu nawet komplet punktów.

- Tak, była ta okazja Grzegorza i szkoda, że piłka nie wpadła do siatki. Uważam jednak, że ten remis jest sprawiedliwy. Muszę w tym miejscu pochwalić Vanję Milinkovicia-Savicia, który obronił strzał Macieja Gajosa z dwóch metrów.

Mimo wszystko zdobyliście cenny punkt w kontekście walki o europejskie puchary.

- Każdy punkt jest ważny. Mamy teraz dwa mecze u siebie, w których postaramy się zdobyć pełną pulę.



Więcej o: