Jacek Grembocki: W pucharach ma nas reprezentować zespół, który po 30 kolejkach tracił do Piasta 20 punktów?

- Lechia może powiedzieć, że ma zespół na europejskie puchary. Ale czy na pewno? Przecież po 30 kolejkach miała 20 punktów straty do Piasta Gliwice, który tak naprawdę jest średniakiem. I w pucharach ma nas reprezentować zespół, który miał taką stratę do Piasta? A my się potem dziwimy, że nasze zespoły sobie nie radzą w Europie. Ja grałem w pucharach i wiem ile trzeba w to włożyć wysiłku. Przede wszystkim trzeba cały czas utrzymywać równą formę. Nie może być tak, że zespół marzący o pucharach przegrywa w lidze po 0:3 - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl były piłkarz Lechii Jacek Grembocki.
Tomasz Galiński: Regulamin ekstraklasy z podziałem punktów po trzydziestu kolejkach sprawia, że mamy emocje do samego końca sezonu. Lechia wciąż marzy o Lidze Europy, ciekawie jest w dole tabeli. Dzieje się.

Jacek Grembocki: Życzę Lechii awansu do europejskich pucharów, ale uważam, że obecny system rozgrywek to coś strasznego. Spójrzmy na Podbeskidzie, które było w ósemce i mogło grać o puchary, dzięki regulaminowi dzisiaj jest na dnie tabeli. Bardzo im współczuję. Gdzie tu jest sport? Podbeskidzie zagrało w tym sezonie wiele świetnych spotkań, a jest niżej w tabeli niż Górnik Zabrze, który nie zagrał ani jednego dobrego meczu. Powiem więcej, Górnik nie zagrał ani jednego średniego meczu! Gdzie tu sprawiedliwość? Górnik miał tyle punktów, że powinien spaść, a dano mu szansę. Według obecnego regulaminu wystarczy bardzo słabo grać w sezonie zasadniczym, a jakaś niesamowita zwyżka formy po 30. kolejce pozwala drużynom realnie myśleć o utrzymaniu. Ten system to bubel. W innych ligach jest tak, że jeśli grasz słabo, to się nie liczysz. Albo jesteś w środku tabeli albo grasz o utrzymanie. U nas niekoniecznie.

Wielu trenerów w Polsce boi się grać w pucharach. Jedni - jak Jacek Zieliński z Cracovii - mówią wprost, że nie są gotowi. Z kolei trener Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec przyznaje, że chciałby spróbować sił w Europie.

- Nigdy nie dowiemy się czy zespół jest gotowy na puchary, jeśli do nich nie awansuje. Ja nie ukrywam, że taki pocałunek śmierci dostałem, będąc trenerem Polonii Warszawa. Liga jeszcze się nie zaczęła, a moi piłkarze już byli zmęczeni, bo zagraliśmy sześć meczów eliminacyjnych. U nas nie jest tak jak w ligach zachodnich, gdzie kadry są szerokie i niekiedy gwiazdy siadają na ławce. My natomiast w większości przypadków kadry drużyn mamy dość wąskie, a wchodzący na boisko z ławki nie gwarantują odpowiedniej jakości. To wszystko sprawia, że później nie radzimy sobie z zespołami z Azerbejdżanu.

- Lechia może powiedzieć, że ma zespół na europejskie puchary. Ale czy na pewno? Przecież po 30 kolejkach miała 20 punktów straty do Piasta Gliwice, który tak naprawdę jest średniakiem. I w pucharach ma nas reprezentować zespół, który miał taką stratę do Piasta? A my się potem dziwimy, że nasze zespoły sobie nie radzą w Europie. Ja grałem w pucharach i wiem ile trzeba w to włożyć wysiłku. Przede wszystkim trzeba cały czas utrzymywać równą formę. Nie może być tak, że zespół marzący o pucharach przegrywa w lidze po 0:3.

Lechia gra efektownie, ładnie dla oka. Kibice mówią, że tak przyjemnie nie patrzyło się na tę drużynę od czasów, gdy szkoleniowcem był Ricardo Moniz. Trener Nowak wydaje się być idealną osobą na to stanowisko.

- Materiał ludzki predestynuje go do takiej gry, a poza tym przyszedł do Lechii w dobrym momencie. Można powiedzieć, że świeżo po Thomasie von Heesenie, bo jednak wiadomo było, że Dawid Banaczek to jedynie tymczasowe rozwiązanie. Nie ukrywajmy, piłkarze nie wskoczyliby w ogień za von Heesenem, prędzej by go w niego wepchnęli. Nowak ma to szczęście, że potrafił dogadać się z piłkarzami, a oni zaczęli biegać i walczyć. Do tego dochodzi mądre ustawienie na boisku poszczególnych zawodników.

- Mankamentem Lechii jest jednak to, że gdy w 60. minucie z boiska schodzi Milos Krasić czy Sebastian Mila, to zaczynają się problemy. Gra - mówiąc kolokwialnie - siada. Zmiennicy nie potrafią utrzymać poziomu, który był do tej pory, bo po prostu są słabymi piłkarzami. Nie trzeba być fachowcem, by to stwierdzić. To widać gołym okiem.

Nie można jednak przejść obojętnie obok przypadku Milosa Krasicia. Progres, jaki ten zawodnik zanotował przy trenerze Nowaku jest po prostu niewiarygodny. Jesienią Serb miał problem, by w ogóle znaleźć się w meczowej kadrze, a teraz nikt nie wyobraża sobie wyjściowego składu bez niego.

- Przede wszystkim trener Nowak odpowiednio ustawił Krasicia. Widać, że obecna pozycja mu pasuje, on sam dogaduje się z kolegami. Wszystko zaczęło funkcjonować. Wcześniej mówiłem, że był to niewypał transferowy, ale nie dawał argumentów, by było inaczej. Trener von Heesen ustawiał go na skrzydle, a widać było, że szybkość pozostawiała wiele do życzenia. A oczekiwania były bardzo wysokie. Każdy patrzył na Krasicia jak na gwiazdę, która wcześniej grała w Juventusie. Tymczasem okazało się, że on nie radzi sobie ze średnimi obrońcami ze słabszych polskich klubów.

Mówimy o Lechii, o ekstraklasie, a praktycznie pewna awansu do elity jest Arka Gdynia. Szykują się derby Trójmiasta w przyszłym sezonie.

- Bardzo się cieszę, że Arka będzie w ekstraklasie. Rywalizacja sportowa i zainteresowanie w Trójmieście wzrośnie. Spójrzmy jednak jak to się wszystko zmienia. Za czasów pana Ryszarda Krauze to Arka była bardzo bogata, a Lechia biedna. Teraz jest dokładnie odwrotnie. Arki nie było w ekstraklasie sześć lat i tak naprawdę ten klub nie poszedł aż tak bardzo do przodu. Na ten awans składa się wiele czynników. Przede wszystkim tylko Arka i Wisła Płock przez cały sezon miały odpowiedni budżet, zawodników i formę, by realnie myśleć o grze w ekstraklasie. Inna sprawa, że w tym składzie personalnym gdynianie nie mają żadnych szans na grę o klasę wyżej. Każdy widzi jaka jest przepaść między tymi dwoma ligami. Konieczne są duże wzmocnienia. Na razie cieszmy się jednak z tego, co jest. Kibice zyskają, Trójmiasto zyska.

Jeszcze na koniec. Mistrzem będzie Piast czy Legia?

- Trudno powiedzieć. Może być tak, że Lechia rozda karty, bo gra jeszcze z Legią u siebie. Patrząc na grę i na składy Piasta i Legii, wszystko przemawia na korzyść tych drugich. W Legii jest wielu reprezentantów kraju, Piast jest bardziej anonimowy, ale gra bardzo skutecznie. Wszystko będzie wiadomo po najbliższej kolejce, gdy obie drużyny zmierzą się w Warszawie. Jeśli Legia wygra, to nie wypuści już mistrzostwa.