Sport.pl

Lechia nie strzeliła gola w dwóch ostatnich meczach. "Nie ma mowy o żadnym kryzysie"

- Sobotni mecz z Ruchem będzie trudniejszy niż ten z 30. kolejki, ponieważ w drużynie gości wystąpi ich najlepszy strzelec Mariusz Stępiński. Ruch zagra bez presji. Nie grozi im spadek, zatem będą mogli pokazać w Gdańsku to, co mają najlepsze - mówi przed meczem z chorzowianami napastnik biało-zielonych Adam Buksa. Początek o godz. 20.30.
Jeszcze zimą wydawało się, że Adam Buksa będzie podstawowym napastnikiem biało-zielonych. Podczas okresu przygotowawczego prezentował się najlepiej z zawodników ofensywnych, strzelał bramki w sparingach. Jednak gdański klub podpisał kontrakt z braćmi Paixao, na skutek czego dla 19-latka zabrakło miejsca w składzie.

- Rzeczywiście, mam wrażenie, że w okresie przygotowawczym wyglądałem dobrze. Dostawałem pozytywne sygnały od sztabu szkoleniowego. Nie ukrywam, że liczyłem na więcej minut w tej rundzie, ale w dalszym ciągu zamierzam przekonać trenera do swoich umiejętności - mówi Buksa.

Od kiedy trenerem Lechii jest Piotr Nowak Buksa ani razu nie wybiegł na boisko w wyjściowym składzie. Dostał trzy szanse, ale za każdym razem wchodził z ławki, i to głównie na końcówki spotkań. Dopiero przed tygodniem w Poznaniu otrzymał niemal pół godziny i zaprezentował się całkiem przyzwoicie.

- Każdy zawodnik ma swoje ambicje, każdy chce grać i nie inaczej było ze mną. Rzeczywistość była jednak taka, że dopiero ostatnio dostałem szansę gry. Nie załamywałem się. Cieszę się, że dostałem te pół godziny. Myślę, że nie wypadłem najgorzej. Zamierzam dalej ciężko pracować, by otrzymywać kolejne szanse - przyznaje Buksa.

Tak ofensywnie grająca na wiosnę Lechia w ostatnich dwóch meczach nie strzeliła ani jednego gola. Złośliwi mówią o lekkim kryzysie.

- Rozbudziliśmy apetyty kibiców po tych pierwszych meczach, gdy zdobywaliśmy po pięć bramek. Oczywiście o żadnym kryzysie strzeleckim nie ma mowy. W grupie mistrzowskiej grają najlepsze drużyny w Polsce i nie jest łatwo strzelić im gola. Koncentrujemy się tylko na tym, by wygrywać mecze. Nie ma znaczenia czy będzie to zwycięstwo różnicą jednej czy więcej bramek - podkreśla Buksa.

Jeden punkt zdobyty przez Lechię w dwóch poprzednich kolejkach sprawił, że trochę skomplikowała się sytuacja w ligowej tabeli. Biało-zieloni tracą cztery punkty do trzeciej Cracovii i trzy punkty do czwartego Zagłębia Lubin. Tymczasem do końca sezonu pozostały zaledwie trzy kolejki. Spotkanie z Ruchem ma zatem olbrzymi ciężar gatunkowy.

- To prawda. Chcemy ten mecz koniecznie wygrać, bo dzięki temu nasze szanse na puchary wzrosną. Spotkanie to będzie jednak trudniejsze niż to z 30. kolejki, ponieważ w zespole gości wystąpi ich najlepszy strzelec Mariusz Stępiński. My jesteśmy bogatsi o doświadczenie z tamtego meczu i liczę, że to my zdobędziemy komplet punktów w sobotę - mówi Buksa - Myślę, że Ruch będzie grał bez presji. Nie grozi im spadek, zatem będą mogli pokazać to, co mają najlepsze - dodaje.

Po poniedziałkowym triumfie Legii Warszawa w Pucharze Polski stało się jasne, że również czwarte miejsce w lidze daje prawo gry w eliminacjach do Ligi Europy. W Gdańsku nikt nie ukrywa, że kibicował wicemistrzom Polski w starciu z Lechem Poznań.

- Może to źle zabrzmi, ale tak. Zależało nam na tym, by również czwarte miejsce w lidze dawało awans do europejskich pucharów - przyznaje Buksa.



NAJPIERW W LECHII, POTEM W LEGII... ALBO ODWROTNIE, CZYLI BLISKIE ZWIĄZKI GDAŃSKO-WARSZAWSKIE


Więcej o: