Sport.pl

Piotr Nowak: Po dwóch golach coś się w nas po prostu zacięło

Choć Lechia pokonała Ruch Chorzów 2:1, to o zwycięstwo, szczególnie w drugiej połowie, gdańszczanie musieli walczyć wręcz heroicznie. Biało-zieloni zagrali bardzo dobrze przed i fatalnie po przerwie.
- Cieszymy się z punktów, ale sposób i wykonanie szczególnie w drugiej połowie nie wyglądały, jakbyśmy sobie tego życzyli, a w szczególności, jak ja bym sobie tego życzył - ocenił trener Lechii Piotr Nowak. - Jeżeli myślimy o wyższych celach, to nie możemy sobie pozwolić na taką grę, jak w tym meczu w drugiej połowie. Usiądziemy sobie i na spokojnie przeanalizujemy tę wszystkie niuanse, w których się nie wykazaliśmy. Po dwóch golach coś się w nas po prostu zacięło - dodał.

Po pierwszej połowie wydawać by się mogło, że w drugiej czeka nas festiwal strzelecki. Lechię, która pójdzie za ciosem. Niestety, druga połowa była w wykonaniu biało-zielonych dużo gorsza i o mało co nie stracili w niej dwubramkowego prowadzenia.

- Przez ostatnie miesiące moi piłkarze pokazali, że efektowność można połączyć z efektywnością. Oczywiście, ta idea prosto i skutecznie musi nam przyświecać, nie ulega to wątpliwości. Zresztą, w pierwszej połowie połączyliśmy te dwie rzeczy. Wszystko się zacięło po przerwie - twierdzi Nowak.

Po przerwie trener Lechii dokonał dla niektórych kontrowersyjnych zmian. Na pozycję defensywnego pomocnika wprowadził chociażby Brazylijczyka Gersona. Z kolei bliski otrzymania drugiej żółtej kartki w meczu był młody golkiper gdańszczan Vanja Milinković-Savić.

- Była wielka dziura w środku, którą uważałem, że trzeba zamknąć. Boki były u nas akurat dobre, a jedyny problem, który mieliśmy, był w środku. Stąd takie, a nie inne zmiany - skwitował temat Nowak. - Co do Vanji, to myślę, że są emocje i jest adrenalina. Już pierwsza żółta kartka dla niego była niepotrzebna. To chłopak, który ma 19-20 lat i nie oczekujmy, że będzie rutyniarzem. Nie będę tego roztrząsał, tym bardziej, że nie dostał czerwonej kartki - zakończył trener Lechii.

SEBASTIAN MILA: MOJA KARIERA JEST BRUTALNA [ROZMOWA]


Więcej o: