Sport.pl

Sebastian Mila: To jest ten etap sezonu, kiedy trzeba po prostu wygrywać. Nieważne jak

Piłkarze Lechii w wygranym 2:1 meczu z Ruchem Chorzów pokazali dwie twarze - przed przerwą zagrali świetnie, w drugiej połowie fatalnie. O mały włos mogło ich to kosztować utratę dwóch bardzo cennych punktów. - Myślę, że to było jedno z gorszych 45 minut za kadencji trenera Nowaka, ale jesteśmy na takim etapie sezonu, że nie musimy grać dobrze, ale skutecznie - mówi kapitan gdańskiego zespołu Sebastian Mila.
Spotkanie było dla kibiców bardzo przyjemnym widowiskiem, w którym oba zespoły pokazały kawałek dobrego futbolu z wysokim znakiem jakości. Jednak Lechia po świetnej pierwszej połowie (prowadzenie 2:0 po golach Grzegorza Kuświka i Flavio Paixao), w drugiej stanęła, cofnęła się do obrony, szybko straciła bramkę i już do końca niemal rozpaczliwie broniła jednobramkowego prowadzenia. Skąd taki rozdźwięk między tym co pokazali gdańscy piłkarze przed i po przerwie?

- W pierwszej połowie pokazaliśmy prawdziwe oblicze Lechii, graliśmy z polotem, szybko, byliśmy ruchliwi, stwarzaliśmy dużo sytuacji do zdobycia bramki. Po przerwie było już dużo gorzej. Powodem było to, że chcieliśmy grać spokojniej i przede wszystkim dokładnie. Nie za bardzo to się udało, Ruch podszedł wyżej, szybko strzelił bramkę, co z kolei spowodowało nerwowość w naszych szeregach. No i dlatego tak to wyglądało - analizuje kapitan Lechii. I dodaje:

- Myślę, że to była jedna z najgorszych połówek za kadencji trenera Nowaka, ale na pewno nie będziemy z tego powodu płakać, skoro udało się wygrać. Oczywiście przeanalizujemy nasze błędy, spróbujemy odpowiedzieć na pytanie skąd tak słaba druga połowa, ale potem trzeba będzie szybko o tym zapomnieć i skupić się na środowym spotkaniu z Legią Warszawa [godz. 20.30, Stadion Energa Gdańsk]. Jesteśmy na takim etapie sezonu, że nie musimy grać dobrze, ale skutecznie, trzeba po prostu wygrywać, nieważne jak. I taki mamy cel na dwa ostatnie mecze sezonu. Reasumując najważniejsze, że pozostaliśy w grze o europejskie puchary, bo o to nam chodziło przed spotkaniem z Ruchem - podsumowuje Mila.

SEBASTIAN MILA: MOJA KARIERA JEST BRUTALNA [ROZMOWA]


Więcej o: