Sport.pl

Flavio Paixao zdobył bramkę, bo mecz oglądał z trybun jego talizman. "Tata będzie też na meczu z Legią"

W wygranym 2:1 meczu z Ruchem Chorzów drugą bramkę dla Lechii zdobył Flavio Paixao. Sytuacja wzbudziła sporo kontrowersji, gdyż kilka chwil przed golem przewrócił się walczący z Portugalczykiem o piłkę Michał Koj. Goście reklamowali faul, ale sędzia gry nie przerwał. - Futbol to kontaktowy sport, to była normalna walka o piłkę - mówił po spotkaniu napastnik biało-zielonych.
Piłkarze Lechii przed przerwą spisywali się bardzo dobrze, stworzyli sobie sporo sytuacji do zdobycia gola, z których wykorzystali dwie. Jednak akcja, po której do siatki trafił Flavio Paixao wywołała sporo kontrowersji. Portugalczyk wyszedł na czystą pozycję po długim podaniu Milosa Krasicia, ale chwilę wcześniej na murawę upadł walczący z nim o piłkę Michał Koj. Zawodnik Ruchu jeszcze w przerwie przekonywał przed kamerami Canal+, że w tej sytuacji został sfaulowany i sędzia powinien przerwać grę.

- Cóż mogę powiedzieć... Futbol to kontaktowy sport, to była normalna walkę o piłkę. To wszystko. Gdyby wynik był odwrotny nikt z Ruchu z pewnością by o tej sytuacji nie dyskutował, a tak szukają problemu, którego tak naprawdę nie było - krótko skwitował Portugalczyk.

Być może zadziałała w tym momencie magia talizmanu, jakim jest dla piłkarza Lechii jego ojciec. Niedawno przyleciał on do Polski i z trybun obserwował spotkanie z Ruchem. Dlaczego jego obecność jest dla Flavio tak ważna?

- To ciekawa sprawa, ale zawsze kiedy nasz ojciec jest na meczu moim lub Marco [brat bliźniak Flavio dochodzi do pełni sił po kontuzji i w tym sezonie w barwach Lechii już nie zagra], to zawsze strzelamy w nim bramkę. Dziś znów się to potwierdziło. Dobra informacja jest taka, że tata będzie na trybunach także podczas spotkania z Legią Warszawa [środa, godz. 20.30], no i oczywiste jest, że chciałbym podtrzymać tę tradycję - śmieje się Flavio. - A tak w ogóle fajnie, że mogliśmy się zobaczyć po dłuższej przerwie, takie spotkania zawsze dają dodatkową energię - podkreśla Portugalczyk.

Zdaję on sobie sprawę, że aby powalczyć o zwycięstwo z Legią, zespół nie może zagrać tak jak w drugiej połowie meczu z Ruchem.

- Rzeczywiście te drugie 45 minut nie było w naszym wykonaniu dobre. Po przerwie szło nam jak po grudzie, ale walczyliśmy do ostatnich sekund, każdy z nas dał z siebie wszystko i po meczu byliśmy naprawdę szczęśliwi. To było dla nas ciężkie spotkanie, także pod względem mentalnym, bo wiedzieliśmy, że tylko zwycięstwo realnie przedłuża nasze szansę na europejskie puchary. W tej lidze każdy mecz jest trudny, nic nie przychodzi łatwo, tym bardziej cieszymy się z trzech punktów. A Legia? To będzie inne, nowe spotkanie. Myślę, że w środę zagramy inaczej i poziom zaprezentowany w pierwszej połowie meczu z Ruchem utrzymamy przez pełne 90 minut - podsumowuje Flavio.

FUTBOLOWE JAJA, CZYLI NAJDZIWNIEJSZE GOLE LECHII. ZOBACZ, JAK TO WPADŁO


Więcej o:
Skomentuj:
Flavio Paixao zdobył bramkę, bo mecz oglądał z trybun jego talizman. "Tata będzie też na meczu z Legią"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX