Sport.pl

Jakub Wawrzyniak: Życzę Legii mistrzostwa, ale niech je zdobędzie dopiero w niedzielę

- Podejrzewam, że Legia już jutro chciałaby świętować mistrzostwo i nie odkładać tego na ostatnią kolejkę. Życzę Legii mistrzostwa, ale też życzę jej zdobycia trzech punktów w dwóch najbliższych meczach. Oczywiście niech zdobędą je w niedzielę przed własną publicznością, a nie w Gdańsku - mówi Jakub Wawrzyniak, w przeszłości zawodnik Legii. W środę o godz. 20.30 oba zespoły zmierzą się ze sobą na Stadionie Energa Gdańsk.
Lechia wciąż liczy się w walce o europejskie puchary, jednak po niedzielnych zwycięstwach Cracovii i Zagłębia Lubin sytuacja nieco się skomplikowała.

- Może dojść do sytuacji, że nawet dwa nasze zwycięstwa mogą nie wystarczyć. Oczywiście cały czas liczymy, że inne zespoły potracą punkty. Jesteśmy w takim momencie, że musimy oglądać się na inne spotkania. Na te rzeczy nie mamy jednak wpływu. Koncentrujemy się na tym, co wydarzy się jutro na boisku w Gdańsku - przekonuje Wawrzyniak, który wraz z kolegami postara się, by Legia nie świętowała zdobycia tytułu już w środę.

- Podejrzewam, że Legia już jutro chciałaby świętować i nie odkładać tego na ostatnią kolejkę. Życzę Legii mistrzostwa, ale też życzę im zdobycia trzech punktów w dwóch najbliższych meczach. Oczywiście niech zdobędą je w niedzielę przed własną publicznością - podkreśla reprezentant Polski.

- Zarówno Lechia, jak i Legia mają moc i zapowiada się świetne widowisko. Miejmy nadzieje, że będzie to podobny mecz jak ten w Warszawie, gdy wielu kibiców było zadowolonych z poziomu. Spotykają się dwie drużyny, które mają dużo jakości, dużo możliwości w ofensywie - mówi Wawrzyniak.

Mecze Lechii z Legią zawsze były wyjątkowe i wywoływały emocje u kibiców. Weźmy dla przykładu mecz z 3 maja 2012 roku. Legioniści przyjechali do Gdańska w roli zdecydowanego faworyta. Była to przedostatnia ligowa kolejka, zespół z Warszawy był liderem, ale musiał wygrać, by myśleć o mistrzostwie. Tak się jednak nie stało. Trzy punkty zapewnił Lechii strzałem z rzutu wolnego Jakub Wilk. Piłkarzem gości był wtedy Jakub Wawrzyniak.

- Doskonale pamiętam powrót z tamtego meczu. To był koszmar. To było jednak dawno temu, dzisiaj jest inna sytuacja. Legia jest zależna tylko od siebie. Przed ich niedzielnym meczem z Piastem zastanawiałem się czy historia się nie powtórzy, ale Legia zrobiła swoje - mówi boczny obrońca biało-zielonych.

Zresztą reprezentant Polski brał również udział w innym starciu obu ekip. Miało to miejsce 8 grudnia 2013 roku. Na boisku biało-zieloni wygrali 2:0 po dwóch kontrowersyjnych rzutach karnych, które wykorzystał Daisuke Matsui. Przy pierwszej "jedenastce" faulował właśnie Wawrzyniak, za co obejrzał czerwoną kartkę. Co ciekawe oba te spotkania sędziował Tomasz Musiał, który został wyznaczony również do środowego starcia.

- Pamiętam, wyrzucił mnie z boiska. Nie zna się - mówi z uśmiechem Wawrzyniak. - A mówiąc poważnie, wtedy arbiter słusznie ocenił sytuację. Był faul i należała mi się czerwona kartka - dodaje.



Więcej o: