Sport.pl

Lechia zarobi na mistrzostwach Europy setki tysięcy euro

Sławomir Peszko jest pierwszym piłkarzem Lechii, który wystąpił w meczu mistrzostwach Europy. Gdański klub na udziale swoich zawodników w Euro 2016 zarobi co najmniej 364 tys. euro.
Reprezentacja Polski w mistrzostwach Europy uczestniczy po raz trzeci. Jednak po raz pierwszy w kadrze na turniej znalazło się miejsce dla piłkarzy Lechii Gdańsk i to od razu dwóch - Sławomira Peszko oraz Jakuba Wawrzyniaka. Ten pierwszy pojawił się na boisku w 88 minucie wygranego 1:0 spotkania z Irlandią Północną (zmienił Bartosza Kapustkę). Był to w ogóle pierwszy występ zawodnika reprezentującego biało-zielone barwy na turnieju rangi mistrzostw świata bądź Europy. Z kolei Wawrzyniak cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Obaj zawodnicy nie rozpoczną wraz z zespołem Lechii przygotowań do nowego sezonu ekstraklasy. Piłkarze biało-zielonych po urlopach spotkają się 17 czerwca. Przez dwa dni przechodzić będą badania szybkościowe i wydolnościowe, a 20 czerwca udadzą się na zgrupowanie do Gniewina. W tym czasie Peszko i Wawrzyniak na pewno przebywać będą jeszcze we Francji, gdyż 21 czerwca Polaków czeka ostatni mecz grupowy (z Ukrainą). W obliczu wielce prawdopodobnego awansu biało-czerwonych do 1/8 finału zostaną z zespołem co najmniej do 25 czerwca.

M.in. ze względu na takie sytuacje UEFA wypłaca klubom rekompensatę za udział każdego zawodnika w turnieju mistrzostw Europy (wystarczy, że znajduje się w 23-osobowej kadrze, nie ma znaczenia czy pojawi się na boisku w trakcie imprezy). Dniówka wynosi 7 tys. euro za piłkarza, jej naliczanie rozpoczęło się dwa tygodnie przed startem turnieju (czyli 27 maja), zakończy wraz z ostatnim meczem danego zespołu. Tak więc zakładając bardzo pesymistyczny scenariusz - Polska żegna się z turniejem już po fazie grupowej - Peszko i Wawrzyniak "wniosą" do klubowego budżetu w sumie 364 tys. euro (26 dni razy 14 tys. euro). Jeśli ekipa Adama Nawałki awansuje do 1/8 finału kwota wzrośnie co najmniej do 420 tys. euro. Ćwierćfinał oznaczałby wpłynięcie do kasy Lechii minimum 490 tys. euro, półfinał ok. 580 tys. euro, a finał 630 tys. euro. Ostatnie wyliczenia zakładają rzecz jasna bardzo optymistyczny wariant, ale nawet odpadnięcie w 1/8 finału czy ćwierćfinale oznaczać będzie dla gdańskiego klubu bardzo solidny zastrzyk gotówki.

W sumie polskie kluby mają na mistrzostwach Europy piętnastu przedstawicieli. Najwięcej, pięciu, Legia Warszawa (Michał Pazdan, Tomasz Jodłowiec, Artur Jędrzejczyk, Słowak Ondrej Duda oraz Węgier Nemanja Nikolić), trzech Lech Poznań (Karol Linetty oraz Węgrzy Gergo Lovrencsics i Tamas Kadar), dwóch, oprócz Lechii, Wisła Kraków (Krzysztof Maczyński i Węgier Richard Guzmics) i po jednym Cracovia (Bartosz Kapustka), Ruch Chorzów (Mariusz Stępiński) oraz Zagłębie Lubin (Filip Starzyński).

Rekordzistami pod tym względem są Juventus Turyn oraz Liverpool, oba kluby delegowały na Euro 2016 po 12 zawodników.

Warto dodać, że Peszkę oraz Wawrzyniaka czeka jeszcze po Euro obowiązkowy urlop (maksymalnie dwutygodniowy). Teoretycznie istnieje więc możliwości, że zabraknie ich w składzie zespołu na pierwszy mecz Lechii w nowym sezonie, w którym biało-zieloni zmierzą się z Wisłą w Płocku (15 lipca, godz. 18).

RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?


Więcej o: