Rafał Janicki: Transfer? Chyba potrzebuję nowego impulsu, ale nic na siłę [ROZMOWA]

Rafał Janicki piłkarzem Lechii jest od sezonu 2010/11. Niemal przy okazji każdego okna transferowego mówi się o jego odejściu do innego klubu, ale póki co 24-letni zawodnik wciąż jest w Gdańsku. - Chyba potrzebuję jakiegoś impulsu, ale nie nastawiam się za wszelką cenę na transfer. Przede wszystkim chciałbym pozostawić po sobie dobrze wrażenie, dlatego muszę zmazać plamę z poprzedniego sezonu - podkreśla Janicki.
Tomasz Osowski: Jak minął urlop?

Rafał Janicki: Bardzo sympatycznie. Wygrzałem kości - byłem na wakacjach w Grecji z Patrykiem Tuszyńskim [były piłkarz Lechii, obecnie zawodnik tureckiego Rizesporu], zresetowałem głowę. Jestem gotowy do pracy.

Przygotowania do nowego sezonu zaczynasz z Lechią, ale masz od klubu zielone światło na transfer. Jak obecnie wygląda twoja sytuacja, są jakieś oferty?

- Na dziś jestem piłkarzem Lechii i zakładam, że w tym zespole zacznę sezon. Ale co się wydarzy w najbliższym czasie trudno powiedzieć. Okienko otwiera się 1 lipca, zobaczymy jak potoczy się sytuacja, ale nie nastawiam się na transfer za wszelką cenę. Nie mówię tak, nie mówię nie. Robię swoje i czekam co przyniesie przyszłość.

Jesteś w Lechii już bardzo długo, nie czujesz, że potrzebujesz jakiegoś impulsu, aby wykonać w karierze krok do przodu?

- Rzeczywiście parę ładnych lat w Gdańsku już spędziłem. Myślę, że mój przypadek jest podobny do Marcina Kamińskiego [rówieśnik Janickiego, również środkowy obrońca, niedawno po wielu latach gry w Lechu Poznań odszedł do VfB Stuttgart]. Jakiś impuls na pewno by się przydał, fajnie byłoby zobaczyć coś nowego, spróbować sił w innym kraju, ale tak jak mówiłem nic na siłę. W tej chwili chciałbym przede wszystkim zmazać plamę z poprzedniego sezonu, który nie był w moim wykonaniu rewelacyjny. Chciałbym dobrze wejść w sezon, potem zobaczymy co będzie dalej.

Jeśli transfer to tylko zagraniczny? Była przecież oferta z Lecha Poznań.

- Rzeczywiście było zapytanie z poznańskiego klubu, ale od razu zaznaczyłem, że nie ma takiej opcji. Jeśli wyjadę to raczej na pewno za granicę.

Liga polska jest jeszcze dla ciebie wyzwaniem? Masz dopiero 24 lata, a już rozegrałeś w niej 148 meczów. Momentami nie brakuje motywacji?

- Na pewno jest motywacja przede wszystkim taka, żeby w końcu coś osiągnąć z Lechią. Nie mam żadnych kłopotów z mobilizacją, przed każdym meczem jestem skoncentrowany i chcę zagrać jak najlepiej. Ostatni sezon nie był dla mnie udany, a ja chciałbym zostawić w Lechii po sobie dobre wrażenie

Ze wszystkich piłkarzy zespołu rozegrałeś w poprzednim sezonie najwięcej meczów (35) i minut (2936), więc trenerzy ci ufali. Mimo to narzekasz na swoją postawę. Czego zabrakło?

- Równej formy przez całe rozgrywki. W pewnym momencie wydawało się, że mogę powalczyć o nominację na Euro 2016. W trakcie sezonu 2014/15 byłem kilka razy powołany do kadry, więc moje nadzieje miały uzasadnienie, tym bardziej, że zawsze stawiałem sobie wysokie cele. Jednak w poprzednim sezonie zabrakło tej stabilizacji i szansa przepadła.

Kiedy ostatnio rozmawiałeś z Adamem Nawałką?

- Jeszcze za czasów ostatnich powołań. Potem sygnałów nie było i ja to rozumiem. Teraz siedzę przed telewizorem i kibicuję chłopakom, żeby osiągnęli na Euro jak najlepszy wynik.

Okazuje się, że Paweł Dawidowicz [były piłkarz Lechii] miał z rezerw Benfiki bliżej do kadry.

- Nie odbieram tego w ten sposób. Znam możliwości "Hienki", bardzo mu kibicuję. Widziałem go w ostatnich meczach kadry młodzieżowej, uczynił spory postęp i myślę, że przed nim duża przyszłość.

Wracając do Lechii - jest jeszcze trauma po ostatnim meczu sezonu w Krakowie, kiedy przegrywając z Cracovią straciliście szansę na grę w europejskich pucharach?

- Już nie, było minęło. Skupiamy się na tym, żeby dobrze zacząć nowy sezon. W poprzednim ta pierwsza runda nam nie wyszła, musimy zrobić wszystko, żeby teraz było inaczej.

W tej konfiguracji personalnej, z tym trenerem - to jest właśnie tez sezon, w którym Lechia może być od początku w czołówce tabeli? Zapowiedzi są co roku odważne, a potem przychodzi początek rozgrywek i balon pęka.

- To rzeczywiście może być sezon, w którym uda zrobić się duży wynik, ale w tej chwili nie możemy powiedzieć czy gramy o mistrza, czy o puchary. Zresztą regulamin ligi jest taki, że po podziale punktów wszystko zaczyna się od nowa.

Załapaliście już grę trójką w obronie? Może ten nowy system również miał wpływ na twoją nieco gorszą postawę?

- Ciężko mi się przestawić, cały czas się uczę się tego systemu. Łatwiej mi się gra kiedy gramy czwórką obrońców. W tej trójce jestem bliżej prawej strony, a to też nie do końca moja pozycja. Ale staram się wykonywać swoje zadania jak najlepiej, mam nadzieję, że w nowym sezonie będzie to wyglądało lepiej.

Z pewnością wolałbyś grać w tej trójce jako środkowy.

- Po tym jak Mario Maloca prezentował się na wiosnę, jest absolutnie nie do ruszenia. Pokazał, że to jest jego pozycja. Ja muszę się dostosować.

Mistrzami gry na trójkę obrońców są Włosi. Podpatrujesz ich wyczyny na Euro?

- Oczywiście! Oni mają to w małym paluszku. Trzeba jednak zaznaczyć, że w fazie defensywnej Włosi grają piątka z tyłu, a my raczej czwórką. Zatem trochę inaczej to wygląda, ale na pewno trzeba być pod wrażeniem ich organizacji gry obronnej.