Sport.pl

Jakub Wawrzyniak: Musimy być bardziej pazerni i po strzeleniu pierwszej bramki iść za ciosem

- Wydawało się, że kontrolujemy przebieg meczu, ale po przerwie obraz gry diametralnie się zmienił. Nasza bierna postawa, szczególnie w końcówce, pozwoliła gospodarzom stworzyć sytuacje do zdobycia bramki - mówił po wygranym 2:1 spotkaniu z Górnikiem Łęczna obrońca Lechii Jakub Wawrzyniak.
Spotkanie ułożyło się dla biało-zielonych wręcz znakomicie. Już w 7. minucie czerwoną kartkę zobaczył bowiem obrońca gospodarzy Paweł Sasin. Kiedy w 29. minucie prowadzenie dla gości uzyskał Milos Krasić wydawało, że kolejne bramki będą tylko kwestią czasu. Tak się jednak nie stało, a piłkarze Lechii do końca musieli drżeć o wynik.

- Szybko osiągnęliśmy przewagę jednego zawodnika i po chwili zdobyliśmy bramkę. Wydawało się, że kontrolujemy przebieg meczu, ale po przerwie obraz gry diametralnie się zmienił i Górnik z minuty na minutę coraz bardziej nam przeszkadzał, stwarzając sobie sytuacje. W dużej mierze wynikało to, szczególnie w końcówce, z naszej biernej postawy. W takich okolicznościach musimy być bardziej pazerni, iść za ciosem i strzelić drugiego gola. To uspokoiłoby grę -mówił po spotkaniu Wawrzyniak, który zaliczył bardzo ładną asystę przy bramce Grzegorza Kuświka na 2:1.

Przed sezonem wielu ekspertów widziało Lechię w gronie drużyn walczących o mistrzostwo Polski, jednak na razie podopieczni Piotra Nowaka rozczarowują. Porażka w Płocku z Wisłą (1:2) i wymęczone zwycięstwo z Górnikiem na pewno nie są dla gdańskiej drużyny wynikami marzeń.

- Dochodzą do nas sygnały o tym, że jesteśmy jednym z faworytów ligi. Rywalizacja na treningu, jego poziom i jakość to potwierdzają, bo nasza drużyna składa się z bardzo dobrych piłkarzy. Musimy być natomiast na boisku skutecznym zespołem. Trener lubi efektowną grę i do tego dążymy. Przeciwnicy podchodzą do nas z szacunkiem, cofają się na swoją połowę i starają się grać z kontry, nawet jeśli są gospodarzem meczu. Najważniejsze, abyśmy odpowiednio prezentowali się na boisku, zarówno po stracie, jak i posiadając piłkę. A to co jest na papierze, ma małe znaczenie - podsumował Wawrzyniak

Więcej o: