Sport.pl

"Co zrobić, żeby tak samo grać na wyjazdach? Niech pojedzie z nami 10 tys. kibiców z Gdańska!"

Piłkarze Lechii po dobrym meczu pokonali Wisłę Kraków 3:1 i pokazali, że na własnym stadionie od wielu miesięcy są praktycznie nie do ruszenia. - Oby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej, jednak dobrą grę u siebie musimy przełożyć też na wyjazdy. Jak to zrobić? Niech pojedzie z nami 10 tys. kibiców z Gdańska, wtedy poczujemy się jak w domu - śmieje się obrońca Lechii Rafał Janicki.
11 ostatnich meczów na Stadionie Energa Gdańsk to 10 zwycięstw gospodarzy i tylko jeden remis. 31 punktów na 33 możliwe, 28 zdobytych bramek, tylko pięć straconych! Lechia na własnym boisku rozjeżdża rywali niczym walec. Jej piłkarzy z równowagi nie wyprowadzają nawet drobne turbulencje - w meczu z Wisłą były nimi pierwsze minuty drugiej połowy, kiedy goście zepchnęli biało-zielonych do obrony i zdobyli wyrównującą bramkę.

- Nie wiem skąd się to bierze, że od początku sezonu jakoś słabo wchodzimy w te drugie połowy - mówi Janicki. - Dziś znowu tak było, musimy to przeanalizować. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Z przebiegu meczu czuliśmy się mocni, dlatego nawet strata bramki nas nie podłamała. Wiedzieliśmy, że możemy wygrać ten mecz, poza wspomnianym słabszym początkiem drugich 45 minut cały czas dążyliśmy do zwycięstwa, a bramki były tylko tego efektem - podkreślił obrońca Lechii.

Według niego Wisła niczym w Gdańsku nie zaskoczyła.

- Spodziewaliśmy się, że do składu wrócą już Guzmics i Głowacki, a także Mączyński, ale on chyba już jest jedną nogą w zagranicznym klubie, dlatego znalazł się poza składem. Wiedzieliśmy, że mogą zagrać dwoma napastnikami [ostatecznie od początku wystąpił tylko Paweł Brożek], ale analizowaliśmy również wariant kiedy na boisku jest aż trzech środkowych napastników, co w końcówce rzeczywiście miało miejsce [do Brożka dołączyli Zdenek Ondrasek i Mateusz Zachara]. Byliśmy na to gotowi - podkreśla Janicki.

Lechia po powrocie do Gdańska z pewnością rozegrała najlepszy mecz w sezonie, znów umocniła swoją twierdzę, ale żeby spełnić przedsezonowe zapowiedzi i liczyć się w walce o mistrzostwo Polski, tak samo musi grać na wyjazdach.

- Cieszy to, że u siebie od wielu miesięcy wygrywamy praktycznie każdy mecz, oby ta passa trwała jak najdłużej. Trzeba to jednak przełożyć na wyjazdy. Jak to zrobić? Może jak pojedzie z nami 10 tys. kibiców z Gdańska i poczujemy tę atmosferę z naszego stadionu, która naprawdę na niesie, to wreszcie się uda? - śmieje się Janicki. - Nie wiem dlaczego tak się dzieje, na pewno już we Wrocławiu [6 sierpnia, godz. 18] postaramy się zagrać co najmniej tak dobrze jak z Wisłą i wywieźć stamtąd trzy punkty.

Mecz Lechia - Wisła był debiutem hybrydowej murawy - pierwszej tego typu nawierzchni w ekstraklasie. Jak grało się na niej piłkarzom?

- Na łączeniach jest ona jeszcze troszkę nierówna, ale podobno na kolejnym meczu ma być już dywan i wtedy nasza gra powinna wyglądać jeszcze lepiej. Na pewno murawa jest twardsza, nie wyrywa się trawa, nie robią się dziury i to na pewno jest ułatwienie - podsumowuje Janicki.

Więcej o: