Sport.pl

Marco Paixao wraca do Wrocławia. "Nie sądziłem, że kiedykolwiek to się wydarzy"

Dla Marco Paixao sobotnia konfrontacja Lechii ze Śląskiem Wrocław będzie szczególna. Portugalski napastnik spędził we Wrocławiu dwa sezony i strzelił dla tego klubu 27 goli w 57 meczach. - Obudziłem się rano i poczułem się dość dziwnie. Nie sądziłem, że taki moment może się kiedykolwiek wydarzyć - mówi Marco. - Szanuję Śląsk, ale jestem teraz piłkarzem Lechii i zrobię wszystko, byśmy wrócili do Gdańska z trzema punktami - deklaruje.
- Nie ma co ukrywać, że sobotni mecz będzie dla mnie szczególny. Mam we Wrocławiu wielu przyjaciół. Kibice Śląska zawsze mnie wspierali - podkreśla Marco Paixao, dla którego Śląsk był pierwszym polskim klubem.

- Szczególnie mój pierwszy sezon w barwach Śląska był nieprawdopodobny. Mam z tego klubu jedynie dobre wspomnienia, choć oczywiście niekiedy zdarzały się drobne problemy - mówi Marco. - Najważniejszy gol w barwach Śląska? Przeciwko Sevilli na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Nigdy wcześniej nie grałem na tym stadionie, a zawsze marzyłem o występach w La Liga lub przeciwko hiszpańskiej drużynie. Cała rodzina była na tym meczu, to był niezapomniany dzień w moim życiu - dodaje.

W sobotę nadarzy się okazja do trzeciego z rzędu zwycięstwa Lechii w Lotto Ekstraklasie. Po niezbyt dobrym początku sezonu i porażce w Płocku udało się zainkasować komplet punktów w starciach z Górnikiem Łęczna oraz Wisłą Kraków.

- Pierwszy mecz nam nie wyszedł, ale wygraliśmy dwa kolejne i widać po nas, że pewność siebie wzrosła. Celujemy w kolejne zwycięstwo, wszyscy są nastawieni na dalsze wygrywanie - mówi Marco Paixao.

Po biało-zielonych widać przede wszystkim, że z meczu na mecz są w coraz lepszej formie fizycznej.

- Ja na pewno czuję się zdecydowanie lepiej niż choćby w poprzednim sezonie, który był dla mnie bardzo ciężki. Trafiłem do Lechii, chwilę później musiałem przejść operację, po której obciążenia treningowe nie mogły być duże. Teraz jednak jestem znakomicie przygotowany do rozgrywek i chciałbym w każdym meczu grać po 90 minut - podkreśla Portugalczyk.

Niewykluczone, że we Wrocławiu na ławce trenerskiej zabraknie Piotra Nowaka, któremu kilka dni temu zmarł ojciec. To smutna chwila dla całego klubu.

- Trzy tygodnie temu zmarł mój wujek i wiem co to znaczy. Trudno cokolwiek powiedzieć w takiej chwili. Wiem jedno, zwycięstwo we Wrocławiu zadedykujemy właśnie naszemu trenerowi - dodaje napastnik Lechii.



Więcej o: