Sport.pl

Pierwsza asysta Wolskiego w Lechii. "Mam nadzieję, że to dopiero początek"

- Zdaję sobie sprawę, że z każdym kolejnym udanym meczem oczekiwania względem mnie będą rosły. Nie mam zamiaru spocząć na jednej asyście - mówi Rafał Wolski. 23-latek jeszcze nie jest w optymalnej formie, ale z tygodnia na tydzień wygląda to coraz lepiej.
W piątkowym starciu z Koroną Kielce Wolski zanotował asystę przy samobójczym golu Radka Dejmka. Te liczby mogły być znacznie lepsze, jednak w poprzednich spotkaniach koledzy nie potrafili wykorzystać podań 23-latka, stąd na pierwszą asystę przyszło czekać aż do piątej kolejki.

- Trochę na nią czekałem. Wiadomo, statystyki indywidualne są ważne, ale dla mnie liczy się przede wszystkim dobro drużyny. Oczywiście, gra się po to, by zdobywać bramki czy asystować. Jestem ofensywnym zawodnikiem i tego się ode mnie wymaga. Mam nadzieję, że to dopiero początek, a w kolejnych spotkaniach pójdę tą drogą i będę pomagał drużynie. Wiem, że jeśli cały zespół będzie dobrze grał, to i moje kolejne bramki i asysty przyjdą - mówi Rafał Wolski.

Gdańscy kibice spodziewali się łatwego zwycięstwa i do pewnego momentu wszystko na to wskazywało. Ale przecież Lechia nie byłaby sobą, gdyby nie straciła gola w prosty sposób.

- Tracimy bramki po własnych błędach. Tak było chociażby w meczu z Wisłą Płock, tak i teraz daliśmy Koronie wiarę, że mogą coś w Gdańsku ugrać. Gdybyśmy utrzymali do przerwy wynik 2:0, to Korona pewnie by nam nie zagroziła, a tak kontaktowy gol dodał im skrzydeł - podkreśla Wolski.

Po raz kolejny biało-zieloni za wszelką cenę chcieli niemal w każdej akcji strzelać bramkę, o co od dawna pretensje ma trener Piotr Nowak.

- Trener ma rację. Jeśli mamy korzystny wynik, to powinniśmy trochę poszanować piłkę. Nie może być u nas myśli, że w każdej akcji trzeba strzelić bramkę. Czasem trzeba się przy piłce utrzymać, zagrać do tyłu. Po prostu uspokoić grę, by nie było chaosu - analizuje pomocnik Lechii.



Więcej o: