Sławczew ma braki kondycyjne, Steven Vitoria musi odrobić lekcje

Ani Simeon Sławczew, ani Steven Vitoria nie pojechali z drużyną Lechii do Białegostoku. Na debiut w Lotto Ekstraklasie muszą jeszcze poczekać.
Zarówno Bułgar, jak i Kanadyjczyk nie znaleźli się w kadrze Lechii na niedzielny mecz z Jagiellonią Białystok i zostali w Gdańsku. Powody są jednak diametralnie różne. Sławczew musi popracować nad formą fizyczną, z kolei Steven Vitoria nigdy wcześniej nie grał w systemie 1-3-5-2 i czekają go lekcje z tego zakresu.

- Przez całą karierę grałem jako środkowy obrońca i na tej pozycji czuję się najlepiej - mówi nam reprezentant Kanady. - Jestem jednak profesjonalistą i jeśli trener uzna, że bardziej przydam mu się bliżej boku, zaakceptuję to - dodaje.

Na razie nowego obrońcę biało-zielonych czeka przyspieszony kurs.

- Porozmawiałem ze Stevenem na kilka tematów. Musi odrobić lekcje. Gra w systemie z trójką obrońców jest zupełnie inna niż w czwórce. Musi zrozumieć jak to u nas funkcjonuje, a nie jest to łatwe. Nam to zajęło kilka miesięcy, a przecież cały czas to udoskonalamy - podkreśla Piotr Nowak. - Możemy rozmawiać, mamy przygotowane analizy video, slajdy, prezentacje. Mamy czas, usiądziemy na spokojnie i wszystko dokładnie przeanalizujemy - dodaje szkoleniowiec biało-zielonych.

- Simeon Sławczew przez najbliższe kilka dni będzie pod opieką naszego trenera od przygotowania motorycznego - mówi trener Lechii. - W Sportingu miałem pewne problemy. Straciłem okres przygotowawczy, potrzebuję około dziesięciu dni, żeby dojść do formy - wyjaśnia sam Sławczew.