Sport.pl

Gra z kontry sposobem na Jagiellonię? "Oni nie lubią ataku pozycyjnego"

- Mamy plan na Jagiellonię. Oni nie lubią grać w ataku pozycyjnym. Może tym razem to my ustawimy się niżej i zagramy z kontry? - zastanawia się Rafał Janicki. Początek meczu Lechii w Białymstoku w niedzielę o godz. 18.
Wszyscy związani z Lechią pytają kiedy wreszcie biało-zieloni zagrają dwie równe połowy. O ile pomiędzy 1. a 45. minutą wygląda to jeszcze w miarę obiecująco, o tyle gdański zespół ma wyraźny problem z grą po przerwie. Tylko we Wrocławiu udało się jakoś przetrwać ten okres, choć i tak było gorzej niż w pierwszej części.

- Tak się złożyło, że w tych czterech meczach źle wchodziliśmy w drugą połowę. Staraliśmy się nie siedzieć za długo w szatni, tylko wychodzić wcześniej na boisko. Pobudzaliśmy się, ale nie dawało do efektów - mówi Rafał Janicki.

Jeśli o 15.30 Zagłębie Lubin straci punkty z Górnikiem Łęczna, Lechia w Białymstoku zagra o pozycję lidera Lotto Ekstraklasy. - Myślę, że w tym momencie to nie jest ważne czy będziemy liderem czy nie. Fajnie by było być na tym miejscu po 37. kolejkach. Najistotniejszą rzeczą jest regularne zdobywanie punktów. Na razie nam się to udaje, dobrze zaczęliśmy sezon. Pozostaje nam tylko to podtrzymać - podkreśla stoper biało-zielonych.

Ale łatwo nie będzie. Lechia jedzie do Białegostoku, a tam nikomu nie gra się łatwo. W obecnych rozgrywkach Jagiellonia wygrała oba domowe spotkania, oba w stosunku 4:1. Najpierw z kretesem poległ tam Ruch Chorzów, a następnie Arka Gdynia.

- U siebie Jagiellonia jest mocna. Musimy zwrócić uwagę na zawodników z formacji ofensywnych. Z pewnością będziemy mieć plan na to spotkanie i wierzę, że uniemożliwimy im granie do przodu w takim stopniu, jak miało to miejsce do tej pory - wyjaśnia Janicki. - Oni nie lubią grać w ataku pozycyjnym. Może tym razem to my ustawimy się niżej i zagramy z kontrataku? - zastanawia się 24-latek.

Jednak w niedzielę na boisku zabraknie tego najgroźniejszego. Autor pięciu goli i trzech asyst w tym sezonie - Konstantin Vassiljev musi bowiem pauzować z powodu kontuzji stawu skokowego. Ta wiadomość raczej nie zmartwiła nikogo w drużynie biało-zielonych. - To czy nie zagra okaże się w niedzielę. Nie zdziwiłbym się gdyby to była jakaś zagrywka trenera Probierza. Jest z tego znany - śmieje się Janicki.



Więcej o: