Czy Michał Mak odejdzie z Lechii?

Michał Mak doszedł już do pełni zdrowia po niedawno przebytej kontuzji, ale trener Piotr Nowak wciąż nie widzi go w składzie. Wszystko wskazuje więc na to, że piłkarz jeszcze w tym oknie transferowym zmieni klub. Zainteresowanych nie brakuje.
Mak piłkarzem Lechii został latem ubiegłego roku. W poprzednim sezonie rozegrał 23 ligowe spotkania, w których strzelił sześć bramek. Kiedy zespół objął trener Piotr Nowak, Mak nie od początku był jego pierwszym wyborem, ale w trakcie trwania rundy wiosennej wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i z każdym meczem spisywał się coraz lepiej. Jednak w przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego, w spotkaniu z Legią Warszawa, Mak nabawił się kontuzji, która wyeliminowała go z gry do końca rozgrywek. Już wówczas zainteresowanie jego osobą wykazywał FC Koeln, ale wspomniany uraz spowodował, że temat - przynajmniej na jakiś czas - upadł.

Rehabilitacja była długa, Mak wracał do pełnego zdrowia powoli, ale w przededniu rozpoczęcia nowego sezonu wydawało się, że wszystko jest w porządku. Zagrał nawet 13 minut w inauguracyjnym meczu z Wisłą Płock. Jednak potem wypadł ze składu, a trener Nowak tłumaczył, że wciąż nie jest on jeszcze w pełni formy. Sam zawodnik palił się do gry, ale do dziś nie dostał szansy. Nie wystąpił nawet w środowym meczu Pucharu Polski z Piastem Gliwice, w którym zagrało kilku zmienników. To oznacza, że Mak może w najbliższym czasie zmienić otoczenie. Jego osobą zainteresowanych jest kilka klubów, m.in. Zagłębie Lubin (przypomnijmy, że w przeciwną stronę może powędrować Krzysztof Piątek). W tym przypadku w grę może wchodzić wypożyczenie, na co zgodę wyraził już trener Nowak. Jednak najbardziej możliwy jest kierunek niemiecki.

Mak to nie jedyny zawodnik, który jeszcze w tym okienku może pożegnać się z Lechią. Prawdopodobne jest odejście zawodników mających minimalną szansę na grę, czyli Adama Buksy, Adama Dźwigały czy Daniela Łukasika. Z kolei wypożyczeniem 17-letniego Adama Chrzanowskiego zainteresowana jest włoska Fiorentina.