Sport.pl

Jakub Wawrzyniak: Wcześniej dostawaliśmy ostrzeżenia, teraz przyszła kara

- Mamy być liderem po 37 kolejkach, to jest nasz plan i cel. Ta porażka na własnym stadionie wreszcie musiała kiedyś przyjść, więc nie spuszczamy głów - mówi obrońca Lechii Jakub Wawrzyniak.
Przegrane, niedzielne spotkanie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (1:2) przerwało fantastyczną serię Lechii na własnym stadionie. Poprzedni raz biało-zieloni przegrali u siebie 29 listopada ubiegłego roku (0:1 z Lechem Poznań). Potem zaliczyli passę 12 spotkań bez porażki, z czego aż 11 wygrali. Twierdza Gdańsk padła dokładnie po dziewięciu miesiącach.

Ostrzeżenie było wcześniej

Tym samym podopieczni Piotra Nowaka po zaledwie tygodniu spadli z fotela lidera ekstraklasy. Jednak tabela jest niesamowicie spłaszczona, Lechia podobnie jak cztery inne zespoły ma 13 punktów. Bilans bramek decyduje o tym, że 1. miejsce zajmuje Jagiellonia Białystok, Lechia jest 4.

- Teraz nie patrzymy w tabelę, mamy być liderem po 37. kolejce, to jest nasz plan i cel. Musimy odpowiednio zareagować na tę porażkę, nie lubię określenia "musimy wyciągnąć wnioski". Wydaje mi się, że sygnał ostrzegawczy mieliśmy już w drugiej połowie meczu z Koroną Kielce oraz w Białymstoku, no i dzisiaj dostaliśmy karę. Chcieliśmy, żeby ta nasza świetna passa w Gdańsku trwała jak najdłużej, ale kiedyś ta porażka na własnym stadionie musiała nastąpić. Dlatego na pewno nie spuszczamy głów. Szkoda tylko, że na przerwę na mecze reprezentacji udamy się w nie najlepszych humorach - podkreśla Wawrzyniak.

W Gdańsku tak będzie grała większość drużyn

W spotkaniu z Bruk-Betem szczególnie w pierwszej połowie Lechia prezentowała się bardzo słabo.

- Przed przerwą graliśmy zdecydowanie za wolno. Jeszcze nie widziałem w Gdańsku drużyny nastawionej tak defensywnie jak Termalica, ale dało im to efekt, czyli taka taktyka okazała się słuszna. Musimy się spodziewać, że tak może wyglądać większość meczów na naszym stadionie, a Termalica dała sygnał, że warto tak grać przeciwko nam w Gdańsku. W przyszłości musimy sobie z tym radzić. W drugiej połowy graliśmy już trochę lepiej, szybciej, wygrywaliśmy pojedynki w bocznych strefach. Niestety straciliśmy w tym meczu śmieszne bramki. Przy tej drugiej robiłem co mogłem, goniłem Gutkovskisa, ale tak nieszczęśliwie go nabiłem, że piłka poszła w kozioł i przeleciała nad "Podlesiem" [Damianem Podleśnym]. Tak naprawdę napastnik gości mało zrobił w tej sytuacji, a zdobył piękną bramkę - zaznacza obrońca biało-zielonych.

W środę piłkarze Lechii rozegrali w Gliwicach wyczerpujący mecz Pucharu Polski z Piastem (wygrany po rzutach karnych), jednak według Wawrzyniaka spotkanie to nie miało wpływu na postawę zespołu w niedzielnym starciu.

- Byłoby niepoważne gdybyśmy tłumaczyli się zmęczeniem. Jesteśmy profesjonalistami, po to trenujemy, żeby móc grać co trzy dni. Większość z nas miało po meczu w Gliwicach dłuższy wypoczynek, poza tym jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Absolutnie przyczyn porażki nie upatrywał bym w tym, że w środę graliśmy z Piastem - twierdzi Wawrzyniak.

Co z tymi bramkarzami?

Na początku sezonu w bramce Lechii stał Vanja Milnković-Savić, jednak niemal w każdym spotkaniu popełniał on większy lub mniejszy błąd. Od spotkania z Jagiellonią Serba zastąpił Damian Podleśny i trzeba przyznać, że w dwóch pierwszych meczach (także wspomnianym z Piastem) prezentował się bardzo dobrze. Jednak w starciu z Bruk-Betem fatalnie zachował się przy pierwszej bramce, do tego miał jeszcze kilka niepewnych interwencji. Wawrzyniak bierze swojego młodszego kolegę w obronę.

- Damian chce grać na wysokim poziomie, a ja zawsze uważałem, że nawet najlepsi bramkarze muszą od czasu do czasu zrobić "klopsa". Nie oszukujmy się, pierwsza bramka obciąża jego konto, jednak z nikt z nas nie ma o to pretensji. W Białymstoku i Gliwicach bronił wybornie, ale dziś drużyna mu nie pomogła. Damian pokazał już, że ma ogromne możliwości i absolutnie to nie on jest winny porażki. Jako cały zespół musimy uderzyć się w pierś - nie ma wątpliwości obrońca Lechii.

Teraz piłkarzy ekstraklasy czeka dłuższa przerwa w rozgrywkach związana z meczami reprezentacji. Polacy w pierwszym meczu eliminacji mistrzostw świata Rosja 2018 zmierzą się 4 września na wyjeździe z Kazachstanem. Powołania na to spotkanie nie dostał żaden piłkarz Lechii, także obecny na Euro 2016 Wawrzyniak, ale tego faktu nie chciał on komentować.

Biało-zieloni kolejny mecz rozegrają 9 września, kiedy na wyjeździe zmierza się z Cracovią.

Zdjęcie Nike Polska - bluza APOL31 Zdjęcie Nike Polska - koszulka DPOL46 Zdjęcie Nike Polska - koszulka DPOL51
Nike Polska - bluza APOL31 Nike Polska - koszulka DPOL46 Nike Polska - koszulka DPOL51
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: