Sport.pl

Początek sezonu w wykonaniu Lechii, czyli wyniki lepsze niż gra [ANALIZA]

Piłkarze Lechii po 7. kolejce obecnego sezonu ekstraklasy zajmują 4. miejsce, mają tyle samo punktów co lider tabeli, ale postawa zespołu nie zachwyca. Nie da się ukryć, że póki co wyniki są lepsze niż gra.
Lechia w siedmiu meczach wywalczyła 13 punktów, zdobyła 11 bramek, straciła osiem. Odniosła cztery zwycięstwa, raz zremisowała, dwukrotnie przegrała. W pewnym momencie była nawet liderem tabeli. Jest efektywna, ale tak naprawdę nie rozegrała jeszcze w tym sezonie meczu, za który moglibyśmy ją tylko i wyłącznie chwalić. Wręcz przeciwnie, tzw. "momentów" było niewiele. Chociaż są rzecz jasna również pozytywy. Oto pięć wniosków po pierwszej części sezonu.

Bez "kamikadze futbol"

Wiosną drużyna Piotra Nowaka zachwycała futbolem "na tak". Po spotkaniu w Warszawie z Legią - kiedy w pierwszym składzie pojawiło się siedmiu stricte ofensywnym zawodników - styl prezentowany przez biało-zielonych nazwaliśmy nawet "kamikadze futbol". To się oglądało i co ważne było całkiem skuteczne. W obecnym sezonie szaleństwa jest niewiele, zastąpiło je wyrachowanie i konsekwencja. Nie ma błysku, mało jest improwizacji, a chyba największym minusem jest zbyt wolna gra. W fazie ofensywnej częstokroć brakuje przyspieszenia, tempo rozgrywania akcji jest jednostajne, piłkarzom jakby brakowało świeżości.

Zmianę nastawienia widać również w zmianach przeprowadzanych przez trenera Nowaka w trakcie spotkań - w sześciu z siedmiu dotychczasowych meczach, poza inauguracyjnym starciem z Wisłą Płock, pierwsza zmiana była ewidentnie defensywna. Kolejno: Aleksandar Kovacević za Milosa Krasicia (Górnik Łęczna), Paweł Stolarski za Rafała Wolskiego (Wisła Kraków), Stolarski za Flavio Paixao (Śląsk Wrocław), Stolarski za Marco Paixao (Korona Kielce), Grzegorz Wojtkowiak za Wolskiego (Jagiellonia Białystok), Stolarski za Bartłomieja Pawłowskiego (Bruk-Bet Termalica Nieciecza). W tym ostatnim przypadku zmiana była wymuszona kontuzją, ale trener Nowak zamiast posłać na boisko lepszego w ofensywie Lukasa Haraslina, wybrał Stolarskiego. W drugiej połowie jakby przyznał się do błędu i właśnie za Stolarskiego wpuścił na boisko Haraslina, który spisał się o niebo lepiej od byłego wiślaka.

To wszystko spowodowało, że Lechia gdzieś zatraciła swój atrakcyjny styl, za który była tak chwalona po przyjściu trenera Nowaka. Bardziej wyrafinowana gra nie przełożyła się na jakąś wielką poprawę wyników - w pierwszych siedmiu meczach obecnego sezonu biało-zieloni zdobyli tylko dwa punkty więcej niż w pierwszych siedmiu meczach wiosny, kiedy zespół dopiero uczył się nowego systemu. Znaczącego postępu nie ma też w grze defensywnej (teraz osiem straconych goli, wówczas dziewięć), a ofensywna mocno ucierpiała (wówczas 17 zdobytych bramek, teraz 11). Może więc warto wrócić do sprawdzonych wzorców?

Gdzie jest Rafał Wolski?

To miał być jeden z najlepszych transferów lata w ekstraklasie. Wolski po świetnej wiośnie w barwach Wisły Kraków, miał jeszcze wzmocnić i tak już duży potencjał ofensywny gdańskiego zespołu. Tymczasem na razie wygląda jak jego obcy element. Od początku sezonu szuka swojego miejsca na boisku, ale znaleźć nie może.

Być może bierze się to stąd, że w Wiśle był liderem, głównym architektem, to przez niego przechodziły wszystkie akcje, on decydował o ich tempie i kształcie. W Lechii niemal wszyscy zawodnicy ofensywni chcą być jak najdłużej przy piłce, a Wolski stał się jednym z wielu. Znalezienie dla niego odpowiedniej roli jest dla trenera Nowaka jednym z najważniejszych zadań na najbliższe tygodnie. Oczywiście sam zawodnik musi też być w dużo wyższej formie - zarówno tej czysto piłkarskiej, jak i fizycznej.

Młodzież w bramce nie daje pewności

Sezon w bramce Lechii zaczął 19-letni Vanja Milinković-Savić i trzeba przyznać, że gorszy start trudno sobie wyobrazić. Młody Serb praktycznie w każdym z pięciu pierwszych meczów wywijał jakiś "numer", a trzy z sześciu straconych bramek zwyczajnie zawalił (pierwsza w Płocku, samobój w starciu z Górnikiem Łęczna oraz pierwszy gol z Koroną Kielce - najpierw wybicie piłki pod nogi rywala, potem spóźniona reakcja przy strzale z rzutu wolnego Mateusza Możdżenia). Mimo tego trener Nowak wciąż na niego stawiał i dopiero kontuzja Serba zmusiła go do zmiany w bramce.

21-letni Damian Podleśny w debiucie z Jagiellonią Białystok zaprezentował się bardzo dobrze, potem poprawił świetnym występem w Pucharze Polski z Piastem Gliwice. Dużo gorzej było w starciu z Bruk-Betem, Podleśny zawalił gola, miał również kilka innych niepewnych interwencji. Na pewno nie można skreślać go po jednym meczu, o pełniejszą ocenę będzie można się pokusić za jakiś czas. Jeśli będzie ona negatywna, w przerwie zimowej Lechia koniecznie będzie musiała poszukać nowego bramkarza.

Sławomir Peszko odpalił na dobre

Po przyjściu do Lechii rozpędzał się bardzo powoli. Mocno hamował go trener Thomas von Heesen, który właśnie w Peszce upatrzył sobie pierwszego winnego słabych wyników zespołu. Za to wiosną 31-letni skrzydłowy z tygodnia na tydzień prezentował się coraz lepiej, dzięki czemu załapał się do kadry na Euro 2016 i nawet zaliczył w nim trzy występy.

Mimo krótkiej przerwy po tym turnieju, od początku sezonu Peszko prezentował wysoką formę. Dopóki nie odniósł kontuzji w meczu z Koroną, na przestrzeni kilku kolejek był najlepszym zawodnikiem Lechii. W każdym spotkaniu należał do wyróżniających się postaci i zaliczył aż trzy asysty - tyle ile przez całą wiosnę. Gdyby nie wspomniany uraz pewnie znalazł by się wśród wybrańców Adama Nawałki na pierwszy mecz eliminacji mistrzostw świata z Kazachstanem. Oby do zdrowia doszedł jak najszybciej, bo brak Peszki widoczny był w ostatnich spotkaniach Lechii.

Lechia wreszcie punktuje na wyjazdach

Bilans Lechii na obcych stadionach wiosną poprzedniego sezonu: osiem meczów, sześć punktów. Dotychczasowy bilans obecnych rozgrywek: cztery mecze, siedem punktów. Poprawa widoczna jest gołym okiem, biało-zieloni nauczyli się punktować na wyjazdach. W całym poprzednim sezonie przywieźli z delegacji raptem trzy zwycięstwa, po 7. kolejkach obecnego - już dwa. Co prawda po dziewięciu miesiącach i dwunastu meczach bez porażki przy okazji padła również gdańska twierdza (ostatnia przegrana z Bruk-Betem), ale ją można szybko odbudować. A bez solidnego punktowania na wyjeździe, wysokie miejsce na koniec sezonu byłoby po prostu niemożliwe.

Zdjęcie LANKI UMBRO TURBINA 80410U-D6J Zdjęcie LANKI UMBRO TURBINA 80623U-440 Zdjęcie Lanki UMBRO TURBINA 80412-YV2
LANKI UMBRO TURBINA 80410U-D6J LANKI UMBRO TURBINA 80623U-440 Lanki UMBRO TURBINA 80412-YV2
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: