"Wiśnia" czeka na kolejną szansę. "Nie obrażam się, zaciskam zęby i walczę"

168 występów w ekstraklasie ma w dorobku Piotr Wiśniewski, oczywiście wszystkie w barwach Lechii. Na ten 169 doświadczony pomocnik czeka już 280 dni.
Po raz ostatni Piotr Wiśniewski zagrał w ekstraklasie 29 listopada ubiegłego roku. Ówczesny szkoleniowiec biało-zielonych Thomas von Heesen wpuścił go na osiem minut w przegranym spotkaniu z Lechem Poznań. Od tego czasu doświadczonego pomocnika próżno było szukać w składzie gdańskiego zespołu, sporadycznie pojawiał się też na ławce rezerwowych. Wpływ na to miały decyzje kolejnych trenerów, ale też problemy zdrowotne samego zawodnika. Z tego względu musiał m.in. opuścić zimowy obóz w Turcji. Następnie bardzo długo dochodził do pełni sprawności. W końcu przekonał do swoich umiejętności Piotra Nowaka i ten dał mu szansę w niedawnym meczu Pucharu Polski z Piastem Gliwice.

- Najważniejsze, że jestem już w pełni zdrowy. Wyleczyłem się, nic mnie nie boli i w końcu mogę skoncentrować się na treningach. Chcę pomóc zespołowi w odnoszeniu sukcesów. Mam nadzieję, że trener jeszcze nie raz da mi szansę - mówi "Wiśnia".

34-latek wystąpił w tamtym spotkaniu niejako w roli Milosa Krasicia, który dostał wolne. Starał się, był ambitny, jednak w pewnych momentach widać było, że zwyczajnie brakuje mu ogrania. Pojawiała się niedokładność, niepotrzebne straty, które narażały Lechię na kontrataki.

- Milos jest czołową postacią w naszym zespole. Chciałbym grać więcej, ale to trener decyduje a ja szanuję jego decyzje. Zagrałem w Gliwicach i powiem szczerze, że z mojej strony szału nie było. Zresztą jako drużyna też nie zaprezentowaliśmy się jakoś szczególnie dobrze - podkreśla pomocnik biało-zielonych.

Wiśniewski przeżył w Lechii wielu trenerów. U większości z nich był podstawowym zawodnikiem, dość regularnie notował ponad 20 spotkań w każdym sezonie. Ostatnie miesiące były dla niego trudne. Nie tylko przez liczne kontuzje, ale też transfery gdańskiego klubu. W każdym kolejnym okienku transferowym do drużyny trafiali coraz to lepsi piłkarze, również pomocnicy.

- Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy mocni. Jakościowo poszliśmy do przodu względem poprzednich lat. Przychodzą do nas piłkarze, którzy w poprzednich klubach byli czołowymi postaciami. Trener Nowak ma ból głowy przy wyborze meczowej osiemnastki, a co dopiero wyjściowego składu - przekonuje Wiśniewski.

Trener Nowak preferuje system 1-3-5-2, a więc czysto teoretycznie na boisku jest miejsce dla pięciu pomocników. Aktualnie jednak w klubowej hierarchii wyżej są wspomniany Milos Krasić, a także Michał Chrapek, Aleksandar Kovacević i Rafał Wolski. Nie można też zapomnieć o kontuzjowanym Sebastianie Mili oraz o dwóch piłkarzach pozyskanych latem: Milena Gamakowa i Simeona Sławczewa.

- Każdy zawodnik ma swoje ambicje, ale ja się nie obrażam, gdy nie gram. To normalne, że siedzi we mnie sportowa złość, jednak pozostaje mi tylko zacisnąć zęby i dalej ciężko harować, by przekonać do siebie trenera - mówi pomocnik.