Sport.pl

Hit kolejki w Gdańsku. Wysoka frekwencja nie sparaliżuje Lechii

W niedzielę o godz. 15.30 wszystkie oczy zwrócone zostaną na Gdańsk. Lechia podejmie Lecha Poznań w hicie 9. kolejki Lotto Ekstraklasy. - Ciężar gatunkowy tego spotkania nas nie sparaliżuje. Im większa stawka, tym lepiej - wyjaśnia trener biało-zielonych Piotr Nowak.
W niedzielne popołudnie na trybunach Stadionu Energa Gdańsk ma zasiąść około 30 tys. kibiców. Oczywiście to biało-zieloni będą faworytem spotkania, jednak Lech nie jest już tym samym zespołem, co na samym początku sezonu. Mówią o tym przede wszystkim wyniki czterech ostatnich kolejek, w których Kolejorz odniósł trzy zwycięstwa i raz zremisował, co jest najlepszym wynikiem w lidze. Inna sprawa, że Lechia w tej klasyfikacji jest na drugim miejscu, zatem należy nastawić się na kapitalne widowisko.

- Widać, że przekonaliśmy ludzi do chodzenia na Lechię. Stoi za tym dobra, ofensywna gra. Tworzymy widowiska, ale długo na to pracowaliśmy. 28 tys. to bardzo dobry wynik, ale jeżeli nie będziemy schodzić poniżej określonego poziomu, to tych kibiców będzie jeszcze więcej. Oni przychodzą oglądać widowiska, piękne akcje i bramki, żeby to wszystko miało jakiś sens - przyznaje trener Piotr Nowak. - To będzie wielkie wydarzenie dla samych piłkarzy, dla każdego z nich gra przy takiej publiczności jest marzeniem - dodaje.

- Z Jagiellonią mieliśmy hit kolejki, teraz z Lechem jest podobnie. To nam pomaga, mamy doświadczony zespół i jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Ciężar gatunkowy spotkania nas nie sparaliżuje. Im większa stawka, tym lepiej - mówi Nowak.

Lechia chce grać ofensywnie, ale i Lech pod wodzą nowego trenera Nenada Bielicy dąży do otwartego futbolu. Trudno spodziewać się, by poznaniacy przyjechali do Gdańska tylko się bronić.

- Spodziewam się interesującego spotkania, obie drużyny będą chciały zwyciężyć. Naturalnie musimy patrzeć na defensywę i pewne sprawy taktyczne, jednak nie będzie to nam przesłaniało wizji, którą mamy od wielu miesięcy - wyjaśnia szkoleniowiec biało-zielonych.

W czwartek informowaliśmy, że przeciwko Lechowi gdański klub będzie musiał sobie radzić bez Sławomira Peszki i Bartłomieja Pawłowskiego, którzy nie doszli jeszcze do pełni formy po kontuzji, chociaż - szczególnie ten pierwszy - aż pali się do gry i bardzo chętnie wybiegłby na murawę w niedzielę o 15.30. Nieco bardziej pozytywne informację napływają odnośnie Sebastiana Mili, który od środy trenuje na pełnych obrotach, podobnie jak Grzegorz Kuświk i Jakub Wawrzyniak. Ta dwójka narzekała na urazy po ostatnim spotkaniu z Cracovią.

- Jeszcze nie wiemy czy Sebastian znajdzie się w kadrze meczowej. Zobaczymy, bo w przyszłym tygodniu mamy jeszcze wyjazd do Niepołomic na Puchar Polski, a w sobotę kolejne spotkanie ligowe. Jeśli chodzi o Kubę i Grześka, to nie powinno być żadnych problemów, obaj są gotowi do gry - mówi Nowak.



Więcej o: