Sport.pl

Rywale grają ostro przeciwko Lechii. "Powinniśmy chronić kreatywnych piłkarzy"

Trener Lechii Piotr Nowak uważa, że sędziowie powinni chronić piłkarzy, a tym samym bardziej surowo karać tzw. boiskowych bandytów.
Po kompromitacji z Puszczą Niepołomice piłkarzy Lechii czeka kolejny mecz w ekstraklasie. W sobotę o godz. 18 biało-zieloni podejmą Ruch Chorzów. Sławomir Peszko i Sebastian Mila powinni znaleźć się w meczowej kadrze, z kolei dla Bartłomieja Pawłowskiego jest jeszcze za wcześnie. Tak samo po pucharowej potyczce żaden z zawodników nie narzeka na urazy.

Zmiennicy oblali test

W środku tygodnia Lechia i Ruch rozgrywały mecze w Pucharze Polski i solidarnie odpadły (Lechia z Puszczą Niepołomice, Ruch z Lechem Poznań). Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku trenerzy nie zdecydowali się posłać w bój najlepszych zawodników. I można śmiało stwierdzić, że zmiennicy zawiedli oraz dali odpowiedź na pytanie dlaczego nie grają w wyjściowym składzie w lidze.

- Takie spotkania gra się ciężko, bez znaczenia czy jest to zespół z ekstraklasy czy drugiej ligi. W ostatnich meczach ci zmiennicy dawali nam jakość i przyczyniali się do zwycięstw. Zupełnie inaczej jest, gdy wchodzi się na boisko na ostatni kwadrans, a gra się od początku. Nie możemy nagle odstawić pięciu czy sześciu zawodników tylko dlatego, że nie udało nam się awansować do kolejnej rundy. Oczywiście będziemy od nich jeszcze więcej wymagać, ale oni powinni więcej wymagać od samych siebie - podkreśla Nowak.

Tak naprawdę przyczepić nie można się jedynie do dwójki defensywnych pomocników. - Myślę, że na dobrym poziomie zagrali Milen Gamakow i Aleksandar Kovacević - dodaje szkoleniowiec.

Piłkarze nie są chronieni

Wiele drużyn w polskiej lidze rozgryzło już system gry Lechii. Trenerzy przeciwników zdają sobie sprawę, że trzeba wyłączyć środek pola, by myśleć o korzystnym rezultacie. Niektórzy posuwają się jednak za daleko, grają brzydko, agresywnie. Niestety swoje dokładają też sędziowie, którzy pozwalają na - momentami - brutalną grę.

- Cracovia faulowała nas 25 razy i jej zawodnicy nie dostali ani jednej żółtej kartki. Lech przekraczał przepisy 24-krotnie, sędzia pokazał jedynie dwie żółte kartki, a powinno być ich więcej. To niepokojąca tendencja. Zaczyna się mecz, a za chwilę mamy kilkanaście fauli na naszych ofensywnych graczach, których potem musimy doprowadzać do stanu używalności - mówi trener Piotr Nowak.

- Dwadzieścia pięć fauli w meczu to bardzo dużo. Powinniśmy chronić kreatywnych piłkarzy - apeluje Nowak. - Po meczu z Lechem rozmawiałem z Milosem Krasiciem i pytałem go po co trzymał tak długo piłkę i wdawał się w kontakt fizyczny z rywalami. Odpowiedział mi, że chciał jedynie pokazać sędziemu, żeby zaczął traktować mecz profesjonalnie - dodaje.

Co z tą Lechią?

Kiedy Piotr Nowak zaczynał pracę w Lechii wszyscy zachwycali się ofensywnym stylem gry. Były wysokie zwycięstwa po 5:0 czy 5:1, drużyna grała porywająco, stwarzała sobie mnóstwo sytuacji niemal w każdym ze spotkań. Tymczasem od obecnego sezonu sytuacja nieco się zmieniła. Gdańszczanie najczęściej wygrywają różnicą jednej bramki, a gdy uda się objąć prowadzenie, zespół się cofa i myśli przede wszystkim o zabezpieczeniu tyłów, a nie o dalszym atakowaniu.

- Wtedy musieliśmy gonić czołówkę, by wejść do "ósemki". Oczywiście, nasza gra w rundzie wiosennej wyglądała fajnie, ale przez to nadziewaliśmy się na kontrataki i traciliśmy przez to sporo goli. Rozmawiałem z piłkarzami i oni sami powtarzali, że powinniśmy być bardziej wyrachowani. Uważam, że nasza gra za bardzo się nie zmieniła, ale rywale zaczęli do nas inaczej podchodzić. Czasami jest ciężko kreować sytuacje, gdy drużyny przeciwne wychodzą na nas z agresywnym nastawieniem - przekonuje trener biało-zielonych.

- Przede wszystkim gramy mądrzej, jesteśmy bardziej odpowiedzialni. Nie jest to już piłkarskie harakiri. Nieco zbalansowaliśmy nasz system i uważam, że obecnie mamy większy potencjał przy kreowaniu sytuacji. Wcześniej przeszkadzało nam, gdy nie mieliśmy piłki. Wtedy panikowaliśmy i nie wiedzieliśmy co zrobić. Teraz potrafimy sobie z tym poradzić - kończy Nowak.

Więcej o:
Komentarze (3)
Rywale grają ostro przeciwko Lechii. "Powinniśmy chronić kreatywnych piłkarzy"
Zaloguj się
  • tomek9671

    Oceniono 3 razy 3

    Na wiosnę w Lechii na skrzydłach grał Mak oraz Haraslin, na których przeciwnicy łapali kartki.

  • welury

    Oceniono 5 razy -3

    Lechia zawsze grała brutalnie więc te żale brzmią trochę głupio, na dodatek Peszko, bracia Portugalczycy czy Mili to jedni z największych aktorów w Lidze. Za takie sztuczki też powinny być kartki

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX