Sport.pl

Milen Gamakow: Puchar Polski to historia, ale dalej walczymy o mistrzostwo

- Musimy jak najszybciej zapomnieć o meczu w Niepołomicach. Skupiamy się na lidze, dalej liczymy się w walce o mistrzostwo - mówi pomocnik Lechii Milen Gamakow.
Mimo kompromitującej porażki z Puszczą Niepołomice nie wszyscy piłkarze Lechii musieli wstydzić się swojego występu. Jednym z zawodników, który z całą pewnością mógł chodzić z podniesioną głową był Milen Gamakow. Wysiłek Bułgara został doceniony przez trenera Piotra Nowaka.

- Przede wszystkim jest nam bardzo przykro, że nie udało nam się awansować do kolejnej rundy, a to było naszym celem. Mieliśmy sporo pecha, rywali ratował słupek i poprzeczka. Poza tym, gospodarze nie powinni dostać rzutu karnego. Trener mówił o mnie pozytywnie? Fajnie, ale ja nie jestem zadowolony z tego spotkania. Zawsze chcę wygrywać, a tym razem to nam się nie udało. Nie jest istotne kto strzeli bramkę albo kto będzie asystował. Liczy się końcowy rezultat. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu i skoncentrować się na sobotniej rywalizacji z Ruchem Chorzów. Puchar Polski to już historia, ale dalej liczymy się w walce o mistrzostwo - przyznał Gamakow.

W obecnym sezonie bułgarski defensywny pomocnik dwukrotnie pojawił się na boiskach ekstraklasy. Później przytrafiła się kontuzja, która wykluczyła go z gry na kilka tygodni.

- To już za mną, czuję się bardzo dobrze. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że muszę ciężko pracować, by moja forma fizyczna poszła w górę. W polskiej lidze dobre przygotowanie motoryczne odgrywa kluczową rolę - wyjaśnia Gamakow, który odniósł się jeszcze do poziomu Lotto Ekstraklasy.

- To bardzo wymagająca liga. Widać, że każdy może wygrać z każdym. Trzeba być perfekcyjnie przygotowanym do każdego spotkania, tak pod względem fizycznym, jak i mentalnym - dodał.

Gamakow jest typową "szóstką" i o miejsce w wyjściowym składzie walczy z Aleksandarem Kovaceviciem oraz (przede wszystkim) ze swoim rodakiem Simeonem Sławczewem.

- W każdym klubie trzeba walczyć o miejsce w składzie, to normalna rzecz. Wiadomo, że rywalizacja jest jedynie na boisku. Poza nim jesteśmy dobrymi kolegami. W ogóle świetnie się składa, że jesteśmy w jednym zespole, dobrze jest mieć obok kogoś kto mówi w tym samym języku. Simeon jest o rok starszy ode mnie, ma za sobą wielki transfer do Sportingu, a poza tym rozegrał więcej spotkań niż ja. To bardzo dobry piłkarz - podkreśla pomocnik Lechii.

Więcej o: