Sport.pl

Piotr Nowak: Bardzo nie podobała mi się końcówka pierwszej połowy

- Zaczęliśmy mecz z wysokiego C, graliśmy wyśmienicie, strzeliliśmy dwie piękne bramki, wydawało się, że nie ma żadnego zagrożenia. I nagle nasza gra zaczęła wyglądać zupełnie inaczej i muszę przyznać, że byłem z tego powodu bardzo niezadowolony. Nie możemy mieć takich momentów przestojów i nonszalanckiej gry - mówił po wygranym 2:1 meczu z Ruchem Chorzów trener Lechii Piotr Nowak.
Lechia rozpoczęła mecz z Ruchem z wielkim przytupem, już po 13 minutach prowadziła 2:0. Jednak po około pół godzinie gry jej piłkarze zdjęli nogi z pedału gazu i zaczęli grać dużo słabiej. W tym czasie Ruch zdobył kontaktową bramkę, a trener Nowak miał za ten fragment meczu wielkie pretensje do swoich podopiecznych.

- Zaczęliśmy mecz z wysokiego C, graliśmy wyśmienicie, strzeliliśmy dwie piękne bramki, wydawało się, że nie ma żadnego zagrożenia. I nagle nasza gra zaczęła wyglądać zupełnie inaczej i muszę przyznać, że byłem z tego powodu bardzo niezadowolony. Nie możemy mieć takich momentów przestojów i nonszalanckiej gry. Na szczęście jeśli chodzi o ten team spirit druga połowa wyglądała już dużo lepiej i myślę, że biorąc pod uwagę 90 minut gry zasłużyliśmy na zwycięstwo. Cieszą punkty i miejsce w tabeli, ale tych przestojów musimy koniecznie unikać - podkreślił trener Nowak.

W jego zespole świetny występ zaliczył wracający po kontuzji Sławomir Peszko.

- W poprzednich meczach brak Sławka był widoczny, dziś zagrał świetnie. Lepiej jak zaczyna mecz w pierwszym składzie bo tą jakość jaką wnosi, umiejętność dryblingu są nam bardzo potrzebne. Wrócił w wielkim stylu - przyznał szkoleniowiec Lechii.

Dużo słabiej zaprezentował się - nie po raz pierwszy - Rafał Wolski, który znów zaliczył niemal anonimowy występ.

- Wszyscy na początku to samo mówili o Sławce Peszko, który długo nie mógł się przełamać, a jak jest teraz widać było chociażby podczas dzisiejszego meczu. On potrzebuje czasu nie tylko, żeby się wkomponować w zespół, ale też, żeby nabrać tej chłodnej głowy. On aż za bardzo chce, a ta gra czasami musi przyjść do niego sama. W tej sytuacji, którą miał w drugiej połowie, sam mówił mi po meczu, że chciał uderzyć z pełną siła i rozerwać siatkę. Cały czas brakuje mu spokoju, ale to przyjdzie - nie ma wątpliwości Nowak.

W trakcie meczu z boiska zszedł Jakub Wawrzyniak. Czy uraz jest groźny?

- Kuba ma lekko naciągnięty mięsień dwugłowy. Problemy zgłaszał już w pierwszej połowie, ale raczej nie jest to kontuzja, która wyeliminuje go z meczu z Legią w Warszawie [1 października, godz. 20.30]. Do gry gotowy był również Grzegorz Kuświk [w tygodniu również narzekał na uraz], ale nie wszedł na boisko bo musieliśmy przeprowadzić inne zmiany, m.in. Sławka Peszko - wyjaśnił szkoleniowiec Lechii.

Więcej o: