Rozmowa z piłkarzem Lechii Gdańsk Andrzejem Rybskim: Jestem Ryba, a nie Rubik

Zapowiadał się na dobrego hokeistę, myślał także o tym, by zostać dziennikarzem sportowym. Andrzej Rybski wybrał jednak futbol i nie żałuje. Nie żałują też kibice Lechii, których ulubionym piłkarzem jest właśnie Rybski
Łukasz Pałucha: - Czy przychodząc do Lechii spodziewał się pan, że tak szybko zostanie ulubieńcem kibiców?

Andrzej Rybski: - Nie spodziewałem się, choć na pewno liczyłem, że spodobam się publiczności. Cieszę się, że kibice mnie akceptują, myślę, że zapracowałem sobie przede wszystkim na to postawą na boisku. Wiedziałem, że publika w Gdańsku jest wymagająca, ale jestem silny psychicznie i radzę sobie z presją.



Kto jest idolem fanów, najlepiej widać po meczu. Koledzy z drużyny są już dawno w szatni, a pan jest dopiero w połowie rozdawania autografów.

- To bardzo miłe, że tylu kibiców czeka na mój autograf. Głupio jest mi kogoś ominąć. Na pewno nie zaszkodzi mi przeznaczyć pięć minut z mojego życia dla fanów. Nie wiem, ile rozdaję autografów po każdym meczu. Najtrudniej jest, kiedy jest zimno, bo ręka jest zmarznięta i ciężko jest cokolwiek napisać.

Podoba się panu Gdańsk? Ma pan już tu swoje ulubione miejsca?

- Piękne miasto. Lubimy sobie z moją dziewczyną wsiąść wieczorkiem w auto i przejechać się po Gdańsku. Chcemy zobaczyć każdą uliczkę z osobna. Nie mamy jeszcze jakiegoś ulubionego miejsca, ale pięknie jest na starówce. Latem frajdą było spędzanie czasu na plaży nad morzem, dla człowieka z centrum Polski to pierwszorzędna sprawa.



Jak ocenia pan jesień w wykonaniu Lechii?

- Moi koledzy z byłych klubów są w szoku, że jesteśmy na takiej fali wznoszącej. Myślę, że przysporzyliśmy swoją grą wiele radości, przyjemnie było jesienią być kibicem Lechii. Niewiele było goryczy porażek, można więc pozytywnie ocenić rundę jesienną. Podoba mi się też Lechia jako klub. Nie brakuje dodatków dla kibiców jak biuletyny, kalendarze, zdjęcia. Wszystko jest robione na wysokim poziomie, z sercem.



Czy przełom w waszej grze spowodowała zmiana na stanowisku trenera?

- Fakty wskazują, że pomogła zmiana trenera. Z drugiej strony ciężko to oceniać, bo nie wiadomo, jakie wyniki byśmy osiągali, jakby trener Borkowski został do końca. Nie można tego stwierdzić. Są fakty, wydarzenia, zwycięstwa i punkty, czyli ciąg, któremu trudno zaprzeczyć. Ale trener Borkowski miał inną sytuację, od lipca miał nowych zawodników, musiał na nowo budować skład. My po dwóch miesiącach się zgraliśmy i przyszedł trener Kubicki, który dołożył swoją wiedzę i doświadczenie, całą tę mieszankę odpowiednio połączył i zaczęliśmy bardzo dobrze grać.



Czym różnią się metody pracy trenerów Kubickiego i Borkowskiego?

- To ciężkie pytanie, każdy trener ma swój warsztat i swoją myśl. Zawodnicy muszą się do tego dostosować. Nie chcę ich porównywać. Trener Kubicki umie zachować proporcje. Jest szczypta luzu, która musi być, aby trening sprawiał przyjemność, ale każdy też wie, że musi stosować się do nakazów trenera i przykładać się do treningów. To przynosi efekty.



Lechia ma szansę awansować do ekstraklasy i zdobyć Puchar Polski?

- Nie chcę już w listopadzie deklarować, że na pewno awansujemy do I ligi. Na pewno jest ten apetyt, mamy dobry zespół i gramy dobrze. Czasami tylko raz w życiu ma się taką szansę, dlatego chcemy ją wykorzystać. W pucharze też musimy pójść za ciosem. Już po meczu z Górnikiem byłoby szkoda odpadać, bo włożyliśmy w niego wszystkie umiejętności i energię. Potem pokonaliśmy Wisłę 5:1, więc trzeba iść dalej. Rozgrywki pucharowe w wielu krajach pokazują, że zespoły z niższych lig potrafią zajść naprawdę daleko.



Gdyby udało się wam np. dojść do finału i zgrać w nim z Wisłą Kraków, która wywalczyłaby mistrzostwo Polski, to na Traugutta by zawitały europejskie puchary.... Myślicie w ogóle o takim scenariuszu?

- Trzeba być ambitnym i wierzyć, że można coś takiego osiągnąć. Co to by było za podejście, gdybyśmy po losowaniu ćwierćfinałów [odbędzie się 20 grudnia - red.] mieli powiedzieć, że nie damy rady. Nie mam typów, na kogo bym chciał trafić, wiem za to, z kim nie chciałbym grać. To Polonia Warszawa, reszta zespołów to pierwszoligowcy i Arka Gdynia, a wiadomo, jakie emocje wyzwalają derby.



Zapowiadał się pan na dobrego hokeistę, ostatecznie wybrał jednak futbol. Dlaczego?

- Do 11. roku życia trenowałem hokej, myślę, że nadal byłbym dobry w tym sporcie. Generalnie mój tata, który był hokeistą, ukierunkował mnie sportowo. Uprawiałem też unihokeja, grałem w tenisa, we wszystkim dobrze mi szło. Ostatecznie zdecydowałem się na piłkę nożną i tego nie żałuję. Polski hokej jest dosyć słaby, nawet poziom informacji w mediach jest dość niski w porównaniu z piłką nożną.



A propos mediów. Podobno myślał pan o tym, żeby zostać dziennikarzem sportowym. Gdyby miał pan przeprowadzić wywiad z jednym z kolegów z Lechii, to na kogo padłby wybór?

- Rzeczywiście, myślałem w liceum, że uderzę w tym kierunku, ale stało się inaczej, jestem na szczęście piłkarzem i stoję po drugiej stronie. A gdybym miał z kimś przeprowadzić wywiad... chwileczkę... to chyba z Krzyśkiem Brede, bo on miałby bardzo dużo do powiedzenia. Myślę, że wywiad z nim zająłby mi przynajmniej tydzień (śmiech).



Jaką ma pan ksywę w drużynie: "Ryba" czy "Rubik", do którego jak uważają niektórzy, jest pan uderzająco podobny? Kiedy wchodził pan na zmianę w meczu z Wisłą Płock, spiker, zamiast wyczytać pana nazwisko, puścił fragment utworu Piotra Rubika. Był pan zaskoczony?

- Byłem zdziwiony. Spiker zrobił chwilową przerwę i byłem ciekawy, co nastąpi. Niektórzy mówią, że była lipa, ale dla mnie nie było problemu. To był zabawny element, zresztą nie można wszystkiego brać tak strasznie na poważnie. Życie jest jedno. A jeśli miało być na to miejsce, to właśnie w tym momencie, bo pewnie wygrywaliśmy. W drużynie mam jednak ksywkę "Ryba", pasuje do tego nazwisko, moim znakiem zodiaku są ryby, mój blok w rodzinnej Łodzi pomalowany jest w rybki, no i sam hoduję rybki. "Rubik" to tylko czasami ktoś dla żartów dorzuci.



Jakie są pana marzenia piłkarskie?

- Na razie chcę grać dobrze dla Lechii, nie myślę o grze za granicą. Marzenia na najbliższą przyszłość związane są z Lechią, w niej pokładam nadzieję. Kontrakt mam do czerwca 2010 r. i chcę w Gdańsku sporo osiągnąć.



Do reprezentacji Polski powoływany jest Tomasz Zahorski z Górnika Zabrze. Wy zagraliście świetnie przeciwko Górnikowi. Przyćmiliście pierwszoligowców. Czy to oznacza, że różnica poziomu jest niewielka i piłkarze Lechii też mają szansę wkrótce trafić do kadry?

- Skoro Zahorski jest powoływany, a w tym meczu nie było widać różnicy pomiędzy nami, a nim, to kto wie. Można sięgać myślami do kadry, myślę, że mogą o tym myśleć wszyscy piłkarze Lechii.

Andrzej Rybski

Kim jest Andrzej Rybski

Ma 22 lata. Rozegrał 10 meczów w ekstraklasie w barwach Widzewa Łódź w sezonie 2003/2004. Nie zdobył gola, a łódzki klub spadł z ekstraklasy. Rybski został jednak w Widzewie, potem był wypożyczony do Polonii Bytom, ŁKS Łomża i Górnika Polkowice. Z tym ostatnim klubem przyjechał na wiosnę na Traugutta i pokazał się z dobrej strony. Latem stał się jednym z głównych celów transferowych Tomasza Borkowskiego i trafił do Gdańska. W Lechii gra bardzo dobrze, w rundzie jesiennej zagrał we wszystkich ligowych meczach, zdobył 5 goli. Jest napastnikiem, ale nie typowym snajperem. Dobrze rozgrywa piłkę, często pełni rolę pomocnika. Poza piłką jego pasją są internet i nowe technologie. Ulubioną potrawa to filety rybne i pierogi wigilijne z kapustą i grzybami. Ulubiona książka to "Dzieci z Bullerbyn" autorstwa Astrid Lindgren, która przypomina mu dzieciństwo.

Skomentuj:
Rozmowa z piłkarzem Lechii Gdańsk Andrzejem Rybskim: Jestem Ryba, a nie Rubik
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 18 38 30-17 11 5 2
2 Legia Warszawa 18 33 29-18 9 6 3
3 Jagiellonia Białystok 18 32 33-24 9 5 4
4 Piast Gliwice 18 30 26-20 8 6 4
5 Korona Kielce 18 29 24-22 8 5 5
6 Pogoń Szczecin 18 28 25-21 8 4 6
7 Lech Poznań 18 27 25-23 8 3 7
8 Wisła Kraków 18 26 31-27 7 5 6
9 Arka Gdynia 17 23 26-21 6 5 6
10 Zagłębie Lubin 18 21 26-30 6 3 9
11 Wisła Płock 18 19 26-32 4 7 7
12 Miedź Legnica 18 19 21-35 5 4 9
13 Cracovia Kraków 17 18 13-19 4 6 7
14 Śląsk Wrocław 18 17 25-27 4 5 9
15 Górnik Zabrze 18 16 22-32 3 7 8
16 Zagłębie Sosnowiec 18 12 22-36 2 6 10

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa