Sport.pl

Na PGE Arenie powstanie muzeum Lechii Gdańsk

- Historia Lechii jest niezwykła, chcemy aby jej muzeum było równie fascynujące. Kiedy podarowano nam karnet na sezon 2009/10 świętej pamięci Arkadiusza ?Arama" Rybickiego znaleziony na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem, przeszedł mnie dreszcz - mówi kustosz muzeum Zbigniew Zalewski.
Decyzja o utworzeniu klubowego muzeum Lechii, które mieścić się będzie na stadionie PGE Arena, zapadła rok temu. Powierzenie roli kustosza Zalewskiemu była naturalna. To lechista z krwi i kości, niezwykle szanowany przez wszystkich ludzi, w żyłach których płynie biało-zielona krew. W klubie pracuje od roku 2004, ale fascynacja Lechią trwa o wiele dłużej. - To już prawie pół wieku - mówi Zalewski. - Po raz pierwszy byłem na meczu Lechii kiedy miałem 6 czy 7 lat. Pamiętam, że spotkanie odbywało się na stadionie przy Marynarki Polskiej (obiekt Stoczniowca, obecnie Polonii), a piłkarze w biało-zielonych koszulkach wydawali mi się stworzeniami nie z tego świata. Inaczej nie potrafiłem bowiem wytłumaczyć sobie faktu, że kiedy tylko pojawili się na boisku kilkanaście tysięcy ludzi po prostu zawyło z zachwytu. Takich wybuchów entuzjazmu było w trakcie meczu jeszcze dwa, więc choć wyniku nie pamiętam podejrzewam, że Lechia wygrała ten mecz 2:0 - śmieje się Zalewski.

Muzeum swoje oficjalne otwarcie będzie miało 15 lipca, czasu na jego urządzenie, zebranie eksponatów, zaaranżowanie nie było więc dużo. - Dzięki pomocy wielu ludzi: kibiców, byłych piłkarzy, trenerów, działaczy, a także Muzeum Historycznego Miasta Gdańska - tu specjalne podziękowania dla dyrektora Adama Koperkiewicza i pani Pauliny Brzeskiej - już teraz udało nam się zgromadzić sporo cennych pamiątek. A drugie tyle mamy jeszcze obiecane. Jestem przekonany, że dla wieloletnich kibiców Lechii wizyta w muzeum będzie niezwykle ciekawym powrotem do przeszłości, a dla tych młodszych fascynującą podróżą po historii klubu - zaznacza Zalewski.



Karnet "Arama"



I rzeczywiście kiedy słucha się jakie eksponaty będzie można zobaczyć w muzeum, słowa Zalewskiego w najmniejszym stopniu nie wydają się przesadzone. Chyba najbardziej niezwykła pamiątka pochodzi z historii najnowszej. Niestety bardzo tragicznej. - Jesteśmy w posiadaniu karnetu na mecze Lechii w sezonie 2009/10, który należał do świętej pamięci "Arama" Rybickiego - zdradza Zalewski. - Karnet został znaleziony na miejscu kwietniowej katastrofy pod Smoleńskiem. "Aram" miał go przy sobie w momencie śmierci, przyznam, że kiedy się o tym dowiedziałem przeszedł mnie dreszcz. Dla mnie było to przeżycie niemal metafizyczne. To był wielki kibic i przyjaciel Lechii, jeszcze kilka dni wcześniej oglądał mecz swojej ukochanej drużyny, a z karnetem nie rozstawał się nawet na moment. Bo to była dla niego jedna z najcenniejszych rzeczy. Karnet, wraz z ksero protokołu rzeczy znalezionych przy "Aramie", w imieniu rodziny przekazał nam jego brat Mirek. To na pewno będzie jeden z najważniejszych eksponatów naszego muzeum - podkreśla kustosz.



Zaginiony puchar



Jednym z centralnych punktów muzeum będzie cokół, na którym stanie najcenniejsze jak do tej pory trofeum wywalczone przez piłkarzy Lechii - Puchar Polski. Oczywiście nie będzie to oryginał, ale bardzo wierna kopia. - Replika właśnie powstaje, a duże słowa podziękowania należą się Wiktorowi Bołbie, kustoszowi muzeum Legii Warszawa [to w tej chwili jedyne klubowe muzeum działające w Polsce, to Lechii będzie drugie], który użyczył nam model pucharu. Długo szukałem firmy, która podjęła by się wykonania repliki, bo w tej chwili puchary głównie sprowadza się z Chin (śmiech). A przecież trofeum wręczane za zdobycie Pucharu Polski jest jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne. I właśnie takie stanie w naszym muzeum. Puchar powinien być gotowy w przeciągu miesiąca i mogę zdradzić, że w związku z jego "powrotem" do Gdańska szykujemy dla naszych kibiców dużą fetę z udziałem piłkarzy, którzy go wywalczyli. Niestety w żadnych archiwach nie udało nam się zdobyć zapisu filmowego z finałowego meczu z Piastem Gliwice, prawdopodobnie uległ on zniszczeniu - dodaje Zalewski.

Nie wszyscy kibice pamiętają, że oprócz Pucharu Polski w tym samym 1983 roku biało-zieloni wywalczyli również Superpuchar Polski. I tu pojawia się problem. - W tej chwili jest to dla mnie najważniejszy temat, ale i największa bolączka - podkreśla Zalewski. - Do tej pory niestety nie udało nam się odnaleźć tego trofeum, niewykluczone, że przy którejś przeprowadzce ktoś po prostu nieświadomie wyrzucił je na śmietnik. Niestety nie dysponujemy zdjęciem tego pucharu, ale cały czas wierzę, że może ktoś jednak zachował go w swoich zbiorach i nawet do końca nie zdaje sobie z tego sprawy. Tu prośba do wszystkich ludzi związanych z Lechią: jeśli jesteście w posiadaniu jakiegoś pucharu i nie wiecie co to za trofeum proszę o kontakt. Być może przechowujecie niezwykle cenną pamiątkę.



Multimedialny Juventus



W muzeum Lechii nie może oczywiście zabraknąć sekcji poświęconej słynnym meczom z Juventusem. - Tu również na kibiców czeka prawdziwa perełka - zdradza Zalewski. - Oprócz tego, że będzie można obejrzeć fragmenty obu meczów, zobaczyć pamiątki z tego meczu [m.in. oryginalną koszulkę obrońcy Juventusu Sergio Brio, w której grał w rewanżowym meczu w Gdańsku], prawdopodobnie będzie możliwość odsłuchania zapisu dźwiękowego z audiencji piłkarzy Lechii u Jana Pawła II. Papież przyjął gdańską ekipą w Watykanie przed pierwszym meczem w Turynie i jak podkreślali jej uczestnicy było to dla nich nie mniejsze przeżycie niż sama rywalizacja z Juventusem. Na pewno wielu kibiców zainteresuje przebieg tego niezwykłego spotkania - zaznacza kustosz muzeum.

Swoje specjalne miejsce będzie miał w muzeum jeszcze jeden słynny mecz z zagranicznym rywalem - towarzyska potyczka z angielskim Sheffield United z połowy lat 70-tych. W bardzo dobrym stanie zachował się bowiem baner zapowiadający to spotkanie.



Kroniki, księgi i inne starocie



W muzeum nie zabraknie również pamiątek z początków działalności Lechii. Prawdziwym rarytasem jest kronika dokumentująca pierwsze lata istnienia klubu (początkowo jak B.O.P. Baltia), przepięknie kaligrafowana i napisana staromodnym, wręcz poetyckim językiem. Jest również księga pamiątkowa, w której m.in. wpisywali się piłkarze drużyn grających w Gdańsku dziękując za miłe przyjęcie i zapraszających na rewanż. Takie to były czasy...

Są również dziesiątki telegramów, które przez lata były głównym sposobem szybkiej komunikacji. W ten sposób kibice Lechii będący w trakcie rejsu transatlantykiem Stefan Batory gratulowali piłkarzom zwycięstwa 4:1 w derbowym meczu z Arką Gdynia w 1984 roku. Ale gratulacje wysyłała także... Arka. Jednym z ciekawszych eksponatów muzeum jest telegram gratulacyjny wysłany przez gdyński klub z okazji awansu Lechii do ekstraklasy. - Będziemy mieli również pamiątki przekazane przez największe legendy Lechii, między innymi moich największych idoli, czyli Romana Rogocza, Romana Korynta, Zdzisława Puszkarza i Jerzego Kruszczyńskiego - podkreśla Zalewski.



Medal Zimnego, buty Malaka



Lechia kojarzona jest przede wszystkim z piłką nożną, ale w muzeum nie zabraknie ekspozycji dotyczących innych sekcji. Poczesne miejsce znajdą pamiątki związane z jedynymi w historii klubu medalistami olimpijskimi: Kazimierzem Zimnym (lekkoatletyka) i Waldemarem Malakiem (podnoszenie ciężarów). Ten pierwszy przekazał do muzeum swój brązowy medal z igrzysk w Rzymie w 1960 roku, z kolei matka nieżyjącego już Malaka (zginął tragicznie w wypadku samochodowym) obiecała podarować buty w których jej syn w pięknym stylu sięgał po brązowy medal olimpiady w Barcelonie w 1992 roku.

Nie zabraknie również pamiątek związanych z rugby (tu nieoceniona była pomoc jednego z najlepszych polskich rugbistów w historii Janusza Urbanowicza), kolarstwem, tenisem i być może piłką ręczną. - Tu mamy największy kłopot, bo ta sekcja istniała bardzo krótko i póki co nie udało nam się znaleźć żadnych - podkreśla Zalewski.

Budujemy muzeum Lechii!

Wszyscy, którzy są w posiadaniu pamiątek związanych z Lechią i chcieliby pomóc w tworzeniu klubowego muzeum proszeni są o kontakt ze Zbigniewem Zalewskim: mail - z.zalewski@lechia.pl, tel. komórkowy - 506 071 100