Cztery kroki Lechii Gdańsk do Europy. Dadzą radę?

Lechia Gdańsk, jako pierwsza w tym sezonie, zdobyła białostocką twierdzę. Jeśli wyeliminuje Jagiellonię z Pucharu Polski, doszczętnie ją zburzy, a sama zbliży się do szczytu o nazwie europejskie puchary.
Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Piłkarze Lechii cały czas zmierzają ku Europie dwiema drogami - ligową i pucharową. Po trzech wiosennych kolejkach ekstraklasy zajmują 4. miejsce w tabeli, tracą zaledwie punkt do znajdującej się na ostatnim stopniu podium Legii Warszawa (pozycja zajmowana przez zespół ze stolicy gwarantuje grę w I rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej). Mimo wszystko krótsza i łatwiejsza droga prowadzi jednak przez Puchar Polski. Aby go zdobyć Lechii zostały cztery mecze (rewanż w ćwierćfinale, dwa spotkania w półfinale i finał, teoretycznie żadnego nie musi wygrać), do końca ligi zostało natomiast jeszcze 12 kolejek. Co więcej, zdobywca PP przygodę z LE rozpocznie od III rundy eliminacyjnej, dzięki czemu zagra z atrakcyjniejszym rywalem i nie będzie miał skróconych przygotowań do nowego sezonu.

Tak właśnie było z Jagiellonią. Po wyeliminowaniu Lechii w półfinale poprzedniej edycji PP, sięgnęła po to trofeum i w LE zagrała z Arisem Saloniki. Zabrakło jej jednej bramki, aby przejść dalej, ale okazało się, że odpadła z nie byle kim, bo Grecy w fazie grupowej wyeliminowali obrońcę pucharu Atletico Madryt. Jaga pokazała się piłkarskiej Europie i poszła za ciosem w lidze - została mistrzem jesieni. Początek wiosny ma jednak słaby. Lechia może się przyczynić do tego, że będzie on wręcz fatalny, jeśli wyeliminuje Jagiellonię z PP.

- To nie mój problem, co dzieje się z Jagiellonią. W dalszym ciągu uważam ją jednak za klasowy zespół, który podniesie się, ale . dopiero po meczu z nami - mówi trener Lechii Tomasz Kafarski.

Jego drużyna przystąpi do rewanżowego meczu z Jagiellonią w doskonałych nastrojach. W sobotę gdańszczanie wygrali przecież z Jagiellonią 2:1 ligowy mecz w Białymstoku. Tym samym stali się pierwszą w tym sezonie drużyną, która zdobyła białostocką twierdzę. Przy dwubramkowym prowadzeniu biało-zieloni za mocno cofnęli się jednak do obrony, stracili gola i do końca przeżywali ciężkie chwile.

- Nie ma dwóch identycznych meczów, ale nie miałbym nic przeciwko temu, aby ten sobotni się powtórzył. Przy prowadzeniu 2:0, jest czego bronić, cofnięcie się do defensywy jest usprawiedliwione, choć można to robić mniej nerwowo - tłumaczy Kafarski.

Polecamy - Trójmiejski sport na żywo



Wynik 0:0 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym PP rozegranym w Gdańsku oznacza, że piłkarzom Lechii do awansu wystarczy w rewanżu bramkowy remis.

- Fajnie byłoby strzelić szybko gola, ale to, że tego chcemy, nie oznacza, że rywal nam na to pozwoli. Nie rzucimy się lawinowo na Jagiellonię, ale jak będziemy grali swoją piłkę, to bramkowe sytuacje powinny się w miarę szybko pojawić. Będzie je trzeba jeszcze wykorzystać - tłumaczy Kafarski.

Na razie bramki dla Lechii na wiosnę zdobywa tylko Abdou Traore. Piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej trafił dwa razy do siatki w meczu z Polonią Bytom i dołożył jedną bramkę w Białymstoku (czwarty wiosenny gol Lechii zapisany został jako samobójczy bramkarzowi Jagi Grzegorzowi Sandomierskiemu).

- Lechia ma dużą siłę z przodu, stanowi o niej nie tylko Troare, więc nie będziemy skupiać się tylko na nim. Groźni są też przecież Buval czy Lukjanovs - mówi obrońca Jagiellonii Thiago Cionek. - Choć przegraliśmy w sobotę z Lechią w lidze, wcale nie uważam, że nie mamy szans na zwycięstwo w pucharze. Naszym celem jest obrona Pucharu Polski i jest to nadal realne. Musimy być bardzo uważni, bo jeden stracony gol oznaczać będzie konieczność strzelenia przynajmniej dwóch - dodaje Cionek.

A to w przypadku Jagiellonii może być zadaniem ponad siły, bo na wiosnę ekipa Michała Probierza zdobyła tylko dwa gole.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy kłopoty ze strzelaniem bramek, ale nie może to wiecznie trwać. Zrobię pewnie kilka zmian w składzie, ale ogłoszę je dopiero przed samym meczem. Mam pewien pomysł na Lechię i wierzę, że moi piłkarze go tym razem zrealizują - tłumaczy trener Jagiellonii Michał Probierz, który nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Marcina Burkhardta.

Problemów kadrowych nie ma Kafarski, który będzie miał już do dyspozycji pauzującego w sobotę za żółte kartki Tomasza Dawidowskiego. Być może dostanie on szansę od pierwszej minuty, bo w meczu z Polonią jego wejście odmieniło losy rywalizacji (wywalczył karnego i asystował przy drugim golu).

- Być może będą dwie-trzy zmiany w wyjściowej jedenastce, ale cały czas analizujemy pierwszy mecz i finalne decyzje jeszcze nie zapadły - podkreśla Kafarski.

Gdańszczanie po meczu w lidze nie wrócili do domów, ale zostali na miejscu, w położonym na opłotkach Białegostoku Dworku Tryumf. Jak na razie nazwa hotelu przynosi Lechii szczęście. Czy tak samo będzie dziś? Początek meczu o godz. 18.30. Relacja na Trojmiasto.sport.pl, transmisja w TVN Turbo.

Czy w nowym sezonie piłkarze Lechii zagrają w pucharach?