Sport.pl

Kontuzjowany Buzała nie zagra przeciwko Lechii

Ale nawet w pełni zdrowia, na Traugutta usiadłby na ławce rezerwowych. - Nikt nie mówił, że będzie lekko - mówi na łamach ?Lechisty? Buzała.
Przeprowadzka do Bełchatowa na razie nie służy Buzale. Po przejściu z Lechii zagrał tylko 24 min meczu z Polonią Bytom i kwadrans w ostatnim spotkaniu z Legią.

- Po pierwszym meczu w Bytomiu rozchorowałem się, brałem antybiotyki i miałem przerwę w treningach oraz meczach. Zagrałem końcówkę z Legią i przyplątała się kontuzja, naciągnąłem więzadło w kolanie - mówi w rozmowie z magazynem "Lechista" Buzała.

Buzała nie znalazł się nawet w osiemnastce, która przyjedzie do Gdańska. Ale nawet w pełni zdrowia, na Traugutta usiadłby na ławce rezerwowych. Trener Maciej Bartoszek w ataku stawia przede wszystkim na Marcina Żewłakowa i Dawida Nowaka, na skrzydłach niekwestionowana jest pozycja Tomasza Wróbla i Macieja Małkowskiego. Buzałę Bartoszek widzi jako cofniętego napastnika, albo wręcz środkowego pomocnika. Tam też konkurencja jest niemała. - Nikt nie mówił, że będzie lekko. W Lechii grałem częściej, tu na razie zaliczyłem ledwie dwa epizody. Takie jest jednak piłkarskie życie i trzeba dążyć do tego, by grać więcej. W żadnym wypadku swojej decyzji o zmianie klubu nie żałuję. Byłem świadomy tego, co robię - przekonuje Buzała.

"Buzi" w Lechii też nie miał łatwego początku. Cześć kibiców robiła z niego kozła ofiarnego porażek, ale kiedy strzelił zwycięską bramkę w derbach z Arką, przekonali się do niego nawet ci najbardziej oporni (pojawiły się nawet plakaty z hasłem "Buzała na prezydenta Gdańska"). Buzała nie tylko został specjalistą od derbów, ale strzelił wiele ważnych goli. Długo pracował na swoją pozycję w Lechii, dlatego jego odejście było sporym zaskoczeniem.