Cracovia - Lechia, czyli afrykański pojedynek Ntibazonkiza kontra Traore

Sporo ich łączy. Urodzili się w Afryce, ale do polskiej ekstraklasy trafili już z europejskich klubów. Są w podobnym wieku, mają niemal identyczne warunki fizyczne i prezentują techniczny styl gry. Różnica? Traore jest gwiazdą w każdym meczu, Ntibazonkiza od święta.
Stań się fanem Trójmiasto - Sport.pl na portalu Facebook

Obaj piłkarze liczą, że w Polsce wypromują się i wrócą na Zachód już do silniejszych zespołów. Traore przyszedł do Lechii z Rosenborga Trondheim (Liga Mistrzów), Ntibazonkiza z NEC Nijmegen (1/16 Pucharu UEFA).

Zanim Cracovia zapłaciła za Ntibazonkizę - wschodzącą gwiazdę holenderskiej ekstraklasy - blisko 3 miliony złotych, skonsultowała się jeszcze z Leo Beenhakkerem, byłym selekcjonerem reprezentacji Polski. - Nie traktujcie go jak gwiazdę - ostrzegał trener NEC Wiljan Vloet, ale opiekun Cracovii Rafał Ulatowski go nie posłuchał. Ntibazonkiza świetnie wypadł w pierwszym meczu ze Śląskiem Wrocław i stał się oczkiem w jego głowie. Na boisku nie miał żadnych zadań defensywnych, a kiedy był kontuzjowany, Ulatowski woził go do lekarza. - Łapię go za rękę jak syna i jeżdżę z nim wszędzie, gdzie mogę - mówił Ulatowski. Specjalne traktowanie skończyło się wraz z jego odejściem i zatrudnieniem Jurija Szatałowa. - To duże dziecko i do tego źle wychowane. Saidi nie jest gwiazdą, to prosty chłopak - mówił zdegustowany Szatałow w listopadzie, ale wygląda na to, że końcu znalazł z nim wspólny język (w sumie nie powinno być to takie trudne, bo piłkarz włada ponoć sześcioma językami). Ntibazonkiza na wiosnę odżył, w jego nogach leży w dużej mierze powodzenie Cracovii w walce o utrzymanie.

Zobacz - Nowe zdjęcia piękniejącej PGE Areny



Ntibazonkiza pochodzi z bogatej, ale doświadczonej przez wojnę rodziny. Jest Burundyjczykiem z plemienia Hutu, a jego babcia była Tutsi. Jest pacyfistą i optymistą, uśmiech rzadko schodzi z jego twarzy. - To nie wizytówka, to styl życia - mówi Ntibazonkiza. Podobnie jest z ciągle uśmiechniętym Traore, którego w Norwegii mylono nawet z komediowym aktorem Eddim Murphym. Na razie ze swojej gry zdecydowanie bardziej może cieszyć się piłkarz Lechii. Nie ma wahań formy, w niemal w każdym meczu jest najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. Rywale dobrze wiedzą na co go stać, jednak Traore jednym balansem ciała, szybkim dryblingiem sprawia, że wiedza ta staje się zupełnie nieprzydatna. Lechia zrobiła świetny interes, bo zapłaciła Rosneborgowi siedem razy mniej niż Cracovia NEC za Ntibazonkizę. W sobotę w Krakowie Traore, ulubieniec gdańskich kibiców, będzie miał okazję to potwierdzić.

Eksperci o Ntibazonkizie i Traore

Kazimierz Węgrzyn

były reprezentant Polski, ekspert telewizyjny

Na razie zdecydowanie lepiej prezentuje się Traore. To piłkarz, który w miejscu potrafi wymanewrować kilku rywali, jest lepiej ułożony na boisku i jak i poza nim. Po prostu zachwyca. Ntibazonkiza to zawodnik typowy na kontrę, bardzo szybki, potrafiący uciec z piłką, ale przy tym bardzo nierówny. Obaj z pewnością poradziliby sobie w silniejszych zespołach i ligach, ale dla dobra Lechii i Cracovii powinni jak najdłużej grać w tych klubach. Nasza liga potrzebuje takich piłkarzy jak Traore i Ntibazonkiza.

Andrzej Iwan

były reprezentant Polski, ekspert telewizyjny

Nie ma dwóch zdań, Traore jest na razie zdecydowanie lepszy. Ntibazonkiza nie wykorzystuje swoich możliwości, jestem rozgoryczony jego postawą, szczególnie w ostatnim meczu z Górnikiem [0:1]. W ogóle nie grał dla drużyny, tylko dla siebie, a Cracovia potrzebowała zawodnika, który odmieni losy meczu. Traore też ma swoje fochy, ale nie zapomina od kolegach, świetnie rozgrywa piłkę. Traore trzyma poziom, Ntibazonkiza jest zbyt chimeryczny, nieprzewidywalny. Choć talent na pewno ma.

Zobacz - Tak strzela Traore



Zobacz - Tak strzela Ntibazonkiza





.