Sport.pl

Cwetan Genkow wraca do gry i postraszy Lechię

Wisła Kraków przegrała dwa ostatnie mecze w lidze, nie strzelając w nich bramki. Powód? W spotkaniach tych zabrakło bułgarskiego napastnika "Białej Gwiazdy" Genkowa. W niedzielnym meczu w Gdańsku już zagra.
Genkow przyszedł do Wisły w przerwie zimowej z Dynamo Moskwa, kosztował 500 tys. euro. Początkowo nie szło mu najlepiej, co bardziej niecierpliwi kibice zaczęli już nawet przebąkiwać o kolejnym transferowym niewypale. Bułgar nie trafił do siatki w czterech pierwszych meczach ligowych (grał w nich przez 345 minut), w międzyczasie strzelił tylko gola Podbeskidziu Bielsko-Biała w Pucharze Polski. Trener Robert Maaskant cały czas wierzył jednak w swojego zawodnika. - Cwetan jest ważną częścią drużyny, mimo że nie strzela goli. Kiedy jest na boisku, to Małeckiego, Kirma, Meliksona mogę ustawić na właściwych pozycjach i mają oni większą swobodę gry. Pod jego nieobecność musieli pełnić inne role. Z Genkowem jesteśmy mocniejsi i pewniejsi siebie - powtarzał szkoleniowiec Wisły i cierpliwie czekał na jego bramki.

Kiedy Bułgar w końcu się przełamał i zaczął strzelać w lidze, to od razu w trzech meczach zdobył cztery bramki (dwie z Koroną Kielce i po jednej z Jagiellonią Białystok i GKS Bełchatów). Najważniejsze w tym wszystkim było jednak to, że z Genkowem w składzie Wisła na wiosnę nie przegrywała: w 8 spotkaniach krakowianie odnieśli 5 zwycięstw i 3 razy zremisowali.

Kiedy w 72. minucie meczu z Bełchatowem Bułgar z powodu urazu mięśnia dwugłowego uda musiał opuścić boisko, chyba nikt nie spodziewał się, że to początek wielkich kłopotów "Białej Gwiazdy". Genkowa zabrakło w spotkaniach ze Śląskiem Wrocław i Górnikiem Zabrze, w których Wisła nie tylko nie strzeliła bramki, ale nawet nie stworzyła dogodnej sytuacji. Oba mecze zakończyły się jej porażkami 0:2. Wcześniej Genkowa zabrakło w składzie Wisły jeszcze tylko w pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski z Podbeskidziem. Efekt? Porażka 0:1. Zależność jest więc prosta: kiedy gra Genkow, Wisła wygrywa lub remisuje i strzela co najmniej jedną bramkę, kiedy nie gra - Wisła przegrywa nie zdobywając gola.

- Nie wiem, czemu Wisła nie strzelała goli, kiedy mnie nie było na boisku. Ja chcę, żeby drużyna wygrywała każdy mecz, bez względu na to, czy jestem na boisku, czy nie - podkreśla Genkow w wypowiedzi dla portalu www.wisla. krakow.pl. - Pytanie, dlaczego nie strzeliliśmy goli w ostatnich meczach i czy wpływ na to miała moja nieobecność, trzeba zadać trenerowi, a nie mnie - zaznacza zawodnik. Maaskant rozwiewa jego wątpliwości. - Miałem nadzieję, że bez Genkowa utrzymamy nasz poziom. Nie utrzymaliśmy. Żurawskiemu i Riosowi trudno było go zastąpić. To świetna wiadomość dla zespołu, że Cwetan wraca do składu - podsumowuje trener Wisły.