Sport.pl

Oceny piłkarzy Lechii Gdańsk za mecz z Wisłą

Lechia Gdańsk przegrała na własnym stadionie z Wisłą Kraków 0:3.
Paweł Kapsa. Ciężko mieć do niego większe pretensje przy dwóch pierwszych golach dla Wisły, a i przy strzale Siwakowa bardziej trzeba zachwycać się precyzją Białorusina niż winić go za to, że dał się przelobować z odległości ponad 50 metrów.

Deleu. Znów katastrofalny występ Brazylijczyka. Już przy golu Kirma interweniował na linii strasznie nieporadnie, ale to, jak stracił piłkę przy trzeciej bramce dla Wisły, dyskwalifikuje go jako gracza na poziomie ekstraklasy.

Luka Vucko. Najpewniejszy punkt obrony, często uczestniczył też w rozgrywaniu akcji. Jako jeden z nielicznych piłkarzy Lechii wiosną prezentuje wysoką formę.

Rafał Janicki. Przy akcji, po której padła pierwsza bramka, zapłacił frycowe, po odbiór którego zgłosił się Melikson (puścił Janickiemu piłkę między nogami). Do końca meczu do sakiewki już sięgać nie musiał, ale przed nim jeszcze moc nauki.

Vytautas Andriuskevicius. Zupełnie nie panował nad tym, co działo się po jego stronie obrony. Wiślacy "wybudowali" w jego rejonie szeroką autostradę i - szczególnie w pierwszej połowie - komfortowo przeprowadzali nią swoje ataki.

Łukasz Surma. Miał bardzo dużo kontaktów z piłką, ale niewiele z tego wynikało. Solidny i nic więcej.

Marko Bajić. Wolny, schematyczny, bez akcentu w ofensywie. Słabiutki występ.

Marcin Pietrowski. Nieco bardziej aktywny i widoczny niż Bajić, ale miał kłopoty z precyzją podań.

Paweł Nowak. Gdyby pod koniec pierwszej połowy wykazał się boiskowym cwaniactwem i padł na murawę po starciu z Cezarym Wilkiem, Lechia miałaby rzut karny i szansę na kontaktową bramkę. Autor jednego z dwóch strzałów w kierunku bramki Wisły. Bardzo niecelnego...

Ivans Lukjanovs. Aktywny, ale chaotyczny. Choć to właśnie jego nieco nieporadne akcje wprowadzały najwięcej fermentu w szeregach obronnych Wisły.

Abdou Traore. Środkowy napastnik - a taką rolę pełnił przez większość meczu - to z niego nie jest i nigdy nie będzie. W pojedynku najlepszych obcokrajowców ligi dwie długości za Meliksonem.

Bedi Buval. Stoczył kilka fizycznych pojedynków z Jaliensem oraz Chavezem i nic poza tym. Powoli powinien zacząć pakować swoje rzeczy, bo na przyszły sezon Lechia potrzebuje dużo, dużo lepszego napastnika.

Kamil Poźniak i Levon Hajrapetjan - grali zbyt krótko.

Więcej o: