Oceny piłkarzy Lechii Gdańsk za mecz z Polonią Warszawa

Sprawdź jak zagrali zawodnicy Lechii Gdańsk w zremisowanym meczu 0:0 z Polonią Warszawa.
Paweł Kapsa. Dobrze, że było dość ciepło, bo zamarzłby na kość.

Deleu. Tym razem mniej widoczny z przodu, ale za to znacznie pewniejszy w defensywie.

Krzysztof Bąk. Tradycyjnie już popełnił jeden poważny błąd, ale nie wykorzystał go Adrian Mierzejewski. Potem był pewny. Groźnie strzelił z półobrotu, a pod koniec meczu po profesorsku skasował kontrę Mierzejewskiego.

Luka Vucko. Chorwacki wieżowiec raz po raz pokazuje, że jest niezłym technikiem. Ręce same składały się do oklasków, kiedy na pełnym spokoju przed własnym polem karnym z gracją wykonał trzy zwody. Tylko raz dał się zwieść Smolarkowi.

Vytautas Andriuskievicius. Trener Tomasz Kafarski nie ma pewniaka na tę pozycję, ale wobec kontuzji Levona Hajrapetiana stał się nim tymczasowo Litwin. Przeciwko Polonii zagrał dobrze, ale bezwzględnie musi pracować nad precyzją dośrodkowań.

Łukasz Surma. Kapitan wraca do formy z jesieni. Znów dobrze się ustawia, przechwytuje piłkę i udziela się w ofensywie.

Marko Bajić. Grał w swoim stylu, czyli nierówno. W ciągu 180 s najpierw nieźle strzelił z rzutu wolnego z 35 m, potem w koszmarny sposób stracił piłkę przed własnym polem karnym, by już w następnej akcji świetnym przechwytem zainicjować kontrę, po której setkę miał Traore.

Kamil Poźniak. Mógł zostać bohaterem, ale w pierwszej połowie zmarnował dwie świetne okazje. Potem zniknął z pola widzenia.

Jakub Zejglic. Przyzwoity debiut w wyjściowej jedenastce. Podobał się szczególnie na początku, kiedy często wyprzedzał defensorów Polonii. W przerwie zszedł, ale na pewno nie była to kara za słabą grę.

Ivans Lukjanovs. Ustawiony na szpicy, choć gola nie strzelił, był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. - Każda piłka zagrana do niego była dobrze przyjęta i spożytkowana - chwalił "Wanię" Kafarski. Wszystkie groźne akcje toczyły się z jego udziałem. Na pewno dostrzegł to obecny na meczu trener reprezentacji Łotwy.

Paweł Nowak. Razem z Lukjanovsem motor napędowy akcji. Drugi raz z rzędu zagrał na skrzydle i znów spisał się bez zarzutu.

Abdou Traore. Większość osób oglądających składy doszukiwało się błędu w druku, ale to była prawda - przemęczony Traore usiadł na ławce. Po wejściu zmarnował sytuację sam na sam, potem próbował strzelać zamiast odegrać do Lukjanovsa. Zaimponował jeszcze efektowną siatką założoną Piątkowi, i to by było na tyle.

Marcin Pietrowski i Bedi Buval grali zbyt krótko, by ich oceniać.