Przed meczem Lechii Gdańsk z Lechem Poznań. Komu Europa, komu

Przegrany definitywnie traci nadzieję na puchary, remis oznacza koniec marzeń dla obu drużyn. W meczu Lechia - Lech nikt nie będzie się więc oszczędzał. Początek o godz. 14.45
Fakt, że Lechia cały czas liczy się w walce o Ligę Europejską, to dla zespołu z Gdańska spory sukces. Dla Lecha to już tylko szansa na zachowanie twarzy. "Kolejorz" nie obronił mistrzostwa Polski, przegrał finał Pucharu Polski z Legią Warszawa, a w ekstraklasie cały czas znajdował się bliżej środka tabeli niż czołówki. Dlatego, choć dobrze spisywał się w Lidze Europejskiej (wygrana z Manchesterem City, dwa remisy z Juventusem Turyn, odpadnięcie z finalistą Bragą), brak awansu do następnej edycji pucharów sprawi, że sezon będzie musiał spisać na straty.

Lechia i Lech tracą do miejsca gwarantującego grę w eliminacjach Ligi Europejskiej odpowiednio dwa i trzy punkty. Do końca zostały już tylko trzy kolejki, dlatego żadna z nich nie może sobie już pozwolić na stratę punktów.

- Zdajemy sobie sprawę z wagi tego meczu. Lech to bardzo dobra drużyna, ale gramy na własnym boisku i przy wsparciu kibiców stać nas na wygraną. Z Polonią Warszawa zagraliśmy dobrze, ale żeby zdobyć trzy punkty z Lechem, nasza forma musi być dużo wyższa - mówi obrońca Lechii Luka Vucko.

Chorwacki środkowy defensor dołączył do Lechii zimą i jego głównym zadaniem było załatanie luki po Hubercie Wołąkiewiczu, który przeszedł właśnie do Lecha. Vucko spisuje się bardzo dobrze, a teraz w bezpośrednim pojedynku będzie mógł udowodnić swoją wyższość.

- Transfery wzbudzają emocje, ale to normalna rzecz w futbolu. Nie ma więc sensu robić z tego meczu jakiejś mojej rywalizacji z Wołąkiewiczem. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy mogą porównywać naszą grę. Każdy z nas ma swoje lepsze i gorsze strony, postaram się pokazać w meczu z Lechem tylko te pozytywne - tłumaczy Vucko.

Drużyny, które przyjeżdżają na Traugutta, przyjmują defensywną taktykę, ale z Lechem może być inaczej, bo goście muszą wygrać.

- Ale my jesteśmy w takiej samej sytuacji jak Lech, bo tylko wygrana daje nam prawo dalszej gry o podium ekstraklasy. To będzie decydujące spotkanie - nie ma wątpliwości trener Lechii Tomasz Kafarski.

W czwartek wieczorem Lech grał jeszcze towarzyski mecz z mistrzem Niemiec Borussią Dortmund (spotkanie zakończyło się po zamknięciu tego wydania "Gazety").

- Nie będziemy analizowali tego spotkania, dla nas ważne jest, jak Lech gra na wyjazdach. Mamy pomysł na grę i postaramy się zrealizować go w 100 proc. Na razie cieszę się, że wszyscy są zdrowi - dodaje Kafarski.

W ekipie Lecha największą niewiadomą jest zdrowie najlepszego strzelca Artjomsa Rudnevsa, który w miniony weekend naderwał mięsień pośladkowy.

- To najważniejszy piłkarz Lecha, od tego, czy zagra, będzie w dużej mierze zależała taktyka naszych rywali. Co by się nie wydarzyło, nie wierzę, żeby Lech zagrał ultraofensywnie, bo wszystkie drużyny czują przed nami respekt. Nie spodziewam się szaleńczych ataków żadnej ze stron, to będzie mimo wszystko raczej pojedynek dwóch wyważonych taktyk - kończy Vucko.